Do pełnej realizacji planu zabrakło jednak zaledwie kilkunastu milionów euro, gdyż chętni znaleźli się na 99,8 proc. sprzedawanych papierów. Resztówka zostanie zaoferowana inwestorom w tym tygodniu.

UniCredit, by zachęcić do kupna nowych akcji, sprzedawał je z 43-proc. dyskontem w stosunku do ówczesnej ceny giełdowej, dlatego jego notowania w ciągu pięciu sesji od ogłoszenia tej informacji spadły o prawie 50 proc. Z tego powodu na rynkach pojawiły się obawy, że europejskie banki niedysponujące wystarczającymi kapitałami będą miały kłopoty z pozyskaniem pieniędzy od inwestorów.

Jednak później kurs akcji UniCredit ruszył w górę, a od dołka z 9 stycznia notowania podskoczyły prawie o 70 proc., do 3,65 euro. W tym czasie wielu analityków podniosło rekomendacje dla strategicznego inwestora polskiego banku Pekao. – W pierwszych dniach oferty na rynku kupowaliśmy zarówno akcje, jak i prawa poboru – ujawnił Stefano Girola, który w firmie inwestycyjnej Albertini Syz & Co zarządza aktywami o wartości 3 miliardów euro.

– To była wielka okazja i niektórzy inwestorzy dostrzegli?to – powiedział Mathias Fankhauser zarządzający w Clariden Leu aktywami rzędu 100 miliardów dolarów.

Wśród kupujących na rynku akcje UniCredit byli zagraniczni inwestorzy instytucjonalni. Aabar Investments PJSC, fundusz państwowy Abu Zabi, który przed ofertą miał 5 proc. walorów największego włoskiego banku, najpierw zwiększył swój pakiet do 6 proc., a 17 stycznia zapowiedział, że chce mieć 6,5?proc.