Reklama

Styczeń na GPW najlepszy od pięciu lat

Po słabym rajdzie św. Mikołaja i przy piętrzących się zagrożeniach chyba mało kto liczył na tzw. efekt stycznia. Pierwszy miesiąc roku okazał się wbrew tym pesymistycznym oczekiwaniom wyjątkowo udany

Publikacja: 01.02.2012 04:00

Styczeń na GPW najlepszy od pięciu lat

Foto: GG Parkiet

Styczeń przyniósł na warszawskiej giełdzie radykalną zmianę sytuacji. O ile w grudniu WIG z trudem uratował się przed pogłębieniem dołków bessy, to styczeń?kończył ustanawiając ponad 11-tygodniowe maksimum. Wysoka styczniowa stopa zwrotu mocno kontrastuje z tym, co pierwszy miesiąc roku przynosił w poprzednich latach. Przed rokiem WIG nie miał siły ustanawiać nowych szczytów, podobnie było w 2010 r., nie mówiąc już o latach 2008–2009, kiedy styczeń przynosił fale panicznej wyprzedaży akcji (mówiło się o „defekcie stycznia"). Poprzednio tak udany pierwszy miesiąc roku zanotowano w 2007 r., a więc w okresie, kiedy na GPW panowała hossa napędzana przez boom gospodarczy.

Trafna formacja

Skąd takie niewidziane od dawna wysokie stopy zwrotu w minionym miesiącu? Ortodoksyjni zwolennicy analizy technicznej mogą argumentować, że ostatni wyskok w całości można tłumaczyć ukształtowaniem się na wykresie WIG formacji odwróconej głowy z ramionami (jej kluczowe punkty to dołki z 23 listopada, 19 grudnia i 9 stycznia). Jak już pisaliśmy, po przebiciu linii szyi tej formacji indeks wypełnił nawet z pewną nawiązką cały wynikający z formacji potencjał zwyżkowy.

Nadrabianie zaległości

Wytłumaczenie takie, choć trafne, nie oddaje w pełni okoliczności, jakie towarzyszyły styczniowemu rajdowi. Siłą, jaka ciągnęła w górę notowania na GPW, było ożywienie na giełdach zachodnich. Najwyraźniej byki na warszawskim parkiecie stwierdziły, że nie mogą już dłużej ignorować odrabiania strat na Zachodzie. Jeszcze w pierwszych dniach stycznia wskaźnik siły relatywnej WIG względem niemieckiego DAX ustanawiał 2,5-letnie minimum. Wystarczyło, by spadek tego wskaźnika zatrzymał się, a automatycznie pociągnęło to WIG mocno w górę. Nasz rynek i tak ma mimo to spore zaległości względem indeksów zachodnich, które zdążyły powrócić do poziomów z pierwszych dni sierpniowej panicznej wyprzedaży.

Pomogły banki centralne

Z kolei odrabianie strat przez zachodnie indeksy to efekt nałożenia na siebie dwóch czynników. Z jednej strony mieliśmy systematyczny napływ niezłych danych gospodarczych z USA. To sugerowałoby, że amerykańska gospodarka nie przejmuje się zbytnio słabnięciem Europy. Z drugiej strony, wraz z odbiciem cen obligacji zadłużonych po uszy krajów osłabły wyraźnie obawy o losy strefy euro. Tu z kolei można się dopatrywać pozytywnego wpływu zastrzyku płynności ze strony Europejskiego Banku Centralnego. Biorąc też pod uwagę euforyczną reakcję rynków na deklarację gotowości do przeprowadzenia kolejnej rundy luzowania ilościowego (QE) przez amerykański Fed, mamy jasną sytuację – banki centralne są głównymi rozgrywającymi i to od ich działań będzie bardzo wiele zależało, przynajmniej na krótką metę.

Sygnały – wiarygodne czy jeszcze nie?

Mimo to aktualne pozostaje pytanie o to, czy ostatnie ożywienie na dobre przekreśla groźbę kontynuacji bessy. Przecież na wykresie WIG w układzie miesięcznym (czyli obejmującym wyłącznie poziomy z końca miesięcy) grudzień przyniósł nowy dołek bessy. Czy jednomiesięczne odbicie od tego dołka jest wystarczająco wiarygodne, by ogłosić jej koniec? Przecież już w poprzednich miesiącach zdążyliśmy się przyzwyczaić do huśtawki nastrojów. Wystarczy przypomnieć euforię w październiku ub.r., kiedy WIG urósł o 7,6 proc. Po tym najlepszym od dziewięciu lat październiku powróciła jednak kiepska koniunktura, do połowy grudnia sprowadzając indeks w okolice dołka bessy. Może tym razem będzie inaczej?

Reklama
Reklama

Część inwestorów będzie więc zapewne czekała na bardziej wiarygodne sygnały kupna. Wystarczy zwrócić uwagę, że mimo styczniowego wyskoku, WIG pozostaje w szerokim trendzie bocznym, którego górną granicą jest szczyt z końca sierpnia ub.r.

Wybór momentu rozpoczęcia zakupów akcji pod kątem oczekiwanej hossy jest w dużym stopniu kwestią akceptacji ryzyka.

Potraktowanie oznak poprawy nastrojów w ubiegłym miesiącu jako sygnału kupna nie jest nieuzasadnione, o ile strategia taka będzie poparta cięciem strat w razie, gdyby poprawa okazała się nietrwała.

NTT?System, Pomógł skup

Skokowy wzrost wartości NTT?System (w ciągu miesiąca kapitalizacja wzrosła z niespełna 24 mln zł do 49,3 mln zł) to zasługa informacji (została opublikowana 10 stycznia) o uruchomieniu przez spółkę skupu własnych akcji. Walory producenta i dystrybutora sprzętu IT bardzo dynamicznie drożały już jednak kilka dni wcześniej, co może wskazywać, że ktoś wiedział o komunikacie wcześniej. Buy-back ruszył 17 stycznia. NTT?System może nabyć (zgodnie z uchwałami walnego zgromadzenia z czerwca 2009 r.) do 2 mln papierów, nie drożej niż po 3,5 zł za sztukę) za nie więcej niż 3,5 mln zł. Skup potrwa do końca czerwca. Kapitał zakładowy spółki dzieli się na 55,4 mln akcji.

Foto, Sprzedaż Autoprimy

O ponad 50 proc. wzrosły w styczniu notowania dystrybutora części zamiennych do samochodów osobowych i ciężarowych. Przyczyną tak entuzjastycznej reakcji była prawdopodobnie zapowiedź sprzedaży udziałów w czeskiej spółce zależnej Autoprima (Fota ma w niej 80 proc.). Od sierpnia ub.r. trwa tam restrukturyzacja. Daje to już efekty w postaci wzrostu przychodów, które według szacunków w 2011 r. poszły w górę o 5 proc., do 28,7 mln zł, ale firma nadal jest nierentowna. Paweł Gizicki, prezes Foty, twierdzi, że w 2012 r. czeskiej spółce też prawdopodobnie nie uda się osiągnąć zysku. Spółka nie wyklucza też zbycia udziałów w Expom Kwidzyn.

Interbud-Lublin, Stały trend

Lubelski przedstawiciel branży budowlanej od debiutu, który miał miejsce w październiku 2010 r., nie cieszy się zainteresowaniem inwestorów giełdowych. Kurs cały czas porusza się w trendzie spadkowym przerywanym jedynie niewielkimi odbiciami. Płynność papierów jest niska. Taka korekcyjna zwyżka miała też miejsce w ostatnich dniach 2011 r., gdy kurs skoczył, bez powodu, z 5,81 zł (28 grudnia) do 7,2 zł (30 grudnia). W?kolejnych dniach notowania Interbudu znowu wróciły do trendu spadkowego (do pozbywania się akcji zachęca m.in. informacja o korekcie prognozy na 2011 r.), który trwał przez cały styczeń, mimo że na rynki wróciła hossa.

Reklama
Reklama

UniCredit, Nowa emisja

Akcje włoskiego banku straciły na GPW w ciągu miesiąca ponad 20 proc. Powodem przeceny była emisja nowych walorów i związane z tym odcięcie praw poboru. Na początku stycznia bank rozpoczął emisję akcji z prawem poboru na kwotę 7,5 mld euro. Miała ona na celu dokapitalizowanie banku, by osiągnął współczynnik wypłacalności na poziomie 9?proc. Oferta była przeprowadzona na terenie Włoch, Polski, Niemiec oraz Austrii. Inwestorzy kupili do tej pory 99,8 proc. papierów. Wśród kupujących byli zagraniczni inwestorzy instytucjonalni, w tym m.in. Aabar Investments PJSC oraz fundusz państwowy Abu Zabi ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich.

-PRT

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama