Nowe indeksy miałyby zastąpić WIG20. – WIG30 miałby pełnić funkcję głównego wskaźnika mierzącego koniunkturę giełdową. Inne zadania spełniałby natomiast WIG5. Ma on być indeksem produktowym, na bazie którego mogłyby powstawać instrumenty pochodne czy też produkty strukturyzowane. Doskonale wiemy, co się dzieje, dlatego chcemy zaproponować produkty, które podniosłyby zainteresowanie rynkiem akcji i pochodnych. Propozycja GPW jest jednak wynikiem znacznie szerszej dyskusji na temat strategii rozwoju rynków akcji i pochodnych oraz kwestii kosztów transakcyjnych instrumentów pochodnych, których obecna wysokość jest znaczącą barierą w rozwoju tego segmentu – mówi Adam Maciejewski, prezes giełdy.
Zasady publikacji
Zarówno WIG5 i WIG30 miałyby być indeksami dochodowymi, co oznacza, że przy ich obliczaniu byłyby uwzględnione dodatkowe zyski inwestorów, chociażby z tytułu wypłacanych dywidend. Takich przypadków nie uwzględnia natomiast indeks cenowy, jakim jest WIG20.
Zmiany okresowe WIG30 miałyby być dokonywane co kwartał – tak samo jest w przypadku WIG20. Największe spółki mogłyby mieć maksymalnie 10 proc. udziałów. W WIG20 takie ograniczenie wynosi 15 proc. Maksymalna liczba przedstawicieli jednej branży wchodzących w skład WIG30 ma wynieść od 5 do 7 spółek. W WIG20 nie może uczestniczyć więcej niż 5 spółek z jednego sektora giełdowego. Inne zasady obowiązywałyby przy ustalaniu WIG5. Zmiany okresowe dokonywane byłyby raz w roku. Nie byłoby także ograniczeń sektorowych. – Spółki do nowych indeksów byłyby wyłaniane na takich samych zasadach jak obecnie, czyli brana pod uwagę byłaby płynność i kapitalizacja – tłumaczy Tomasz Wiśniewski, przewodniczący komitetu indeksów giełdowych.
Co z pochodnymi?
Zmiany dotknęłyby również rynek instrumentów pochodnych. Wraz z pojawieniem się WIG5 i WIG30 w obrocie pojawiłyby się kontrakty na nie, opcje czy też jednostki indeksowe na WIG30. Mnożnik w przypadku kontraktów na WIG30 miałby wynosić 100 zł, a na WIG5 10 zł, czyli tyle, ile teraz wynosi w przypadku kontraktów na WIG20. Jak technicznie miałoby wyglądać przejście na nowe pochodne? – Dyskutujemy na ten temat z uczestnikami rynku. Prawdopodobnie jednak będzie tak, że obecne instrumenty będą notowane do terminu wygaśnięcia bądź też gdy nie będzie na nich otwartych pozycji, po prostu zdecydujemy się je wycofać z obrotu. Do tego momentu mogłyby funkcjonować stare i nowe pochodne – mówi Krzysztof Mejszutowicz, dyrektor działu rynku terminowego GPW.
Niewykluczone również, że zmiany dotknęłyby instrumentów, które mają emitenta, tj. fundusze ETF czy produkty strukturyzowane. – Jesteśmy na etapie konsultacji. Możliwe jest, że w obrocie pojawią się np. ETF-y na WIG30 – mówi Adam Maciejewski.