Na korzyści z nowego podziału administracyjnego liczy Ampli - spółka zajmująca się handlem sprzętem elektrycznym. - Przypuszczamy, że władze miast, w których mieszczą się nasze przedstawicielstwa, będą miały do dyspozycji większe budżety, wierzymy więc, że więcej środków przeznaczą na oświetlenie ulic i jego konserwację - mówi Waldemar Madura, prezes spółki z Tarnowa. Z rezerwą dodaje jednak, że ten rok firma potraktuje głównie jako czas zdobywania doświadczeń w nowych warunkach.Inwestycjew urzędników- Większa liczba urzędników musi oznaczać większe zamówienia - uważa Stanisław Kosucki, prezes Biurosystemu. Jego zdaniem, reforma gwarantuje na ten rok zamówienia większej wartości niż zwykle. - Nawet najbardziej oszczędni muszą zainwestować w wyposażenie, rozpoczynając działalność. Choć trzeba też zaznaczyć, że wraz ze zmniejszeniem się liczby województw, zniknęło wielu klientów - zaznacza prezes. Dla Biurosystemu ten rok ma być o wiele lepszy w porównaniu z minionym, kiedy przed zmianami administracja była bardzo powściągliwa w wydawaniu pieniędzy.W Apeximie reformę administracyjną ocenia się podobnie jak reformę służby zdrowia. Jarosław Żeliński, dyrektor ds. marketingu, uważa, że nie można nadmiernie oczekiwać, że nowa administracja będzie od razu dużo na siebie wydawać. - Co najwyżej częściej zakupią aplikacje pozwalające im na zmodyfikowanie istniejącego w urzędach oprogramowania, ale nie będą to zakupy od podstaw. Ten rok przyniesie przede wszystkim wiele drobnych transakcji - mówi J. Żeliński. Jego zdaniem, gros administracyjnych wydatków pochłoną nowe pieczątki i papier firmowy. Maciej Gawlikowski, dyrektor handlowy Ster Projektu, uważa natomiast, że zmiany zawsze przynoszą zwiększone potrzeby w budowaniu struktury informatycznej. - Jak będzie rzeczywiście, przekonamy się jednak dopiero w II połowie roku, gdyż na ten okres przypada najwięcej przetargów - mówi Maciej Gawlikowski.Telekomunikacjabez zmianPytany o wpływ reformy administracyjnej na działalność Telekomunikacji Polskiej Bogdan Markiewicz z biura prasowegonak, że na razie spółka nie zamierza dostosowywać stref numeracyjnych do nowych województw. Traktowanie połączeń w obrębie jednego województwa jako rozmowy lokalnej naraziłoby TP SA na straty. - Mogłoby się również okazać, że dublowałyby się numery telefonów z różnych do niedawna województw - zastrzega Bogdan Markiewicz. - O podziale stref numeracyjnych decyduje minister łączności. Zapowiadał on wprowadzenie pewnych zmian już jesienią ub.r., ale na razie nie ma nowego rozporządzenia na ten temat - mówi Bogdan Markiewicz. Zaznacza, że Telekomunikacja Polska nie przystosowuje się do reformy administracyjnej, lecz do wymogów Unii Europejskiej i koncentruje się na pomniejszaniu dysproporcji pomiędzy cenami rozmów lokalnych i międzymiastowych.Producenci tablicrejestracyjnych czekająReforma administracyjna miała się zbiec z wprowadzaniem nowych tablic rejestracyjnych. Chcą je produkować m.in. Mennica, Zasada, Suwary i Iławskie Zakłady Naprawy Samochodów. Na razie spotykają je rozczarowania. W żadnej ze spółek nikt już nie liczy, że na produkcji białych tablic można będzie zarobić w tym roku. Zgodnie z obowiązyjącym już nowym kodeksem drogowym wydawanie białych tablic rejestracyjnych powinno zacząć się od lipca. Ministerstwo Transportu i Gospodarki Morskiej zapowiedziało jednak, że nie będzie konieczności zmiany posiadania nowych tablic przez samochody rejestrowane od lipca 1999 r. i najwcześniej wymiana rozpocznie się wiosną 2000 r. Co chwilę zmieniają się też zasady, decydujące o tym, kto będzie mógł produkować tablice. Najpierw miało być wydanych kilka koncesji, obecnie mówi się już tylko o zezwoleniach. Mennica początkowo licząc, że może zostać jednym z kilku producentów, którzy otrzymają koncesje od MTiGM, założyła w tym celu specjalną spółkę - 40% jej udziałów objął czołowy producent tablic w Niemczech. Na rozstrzygnięcia firma czeka od sierpnia ub.r.
HALINA KOCHALSKA