Nowicjusze częściej przynoszą straty
Nie najlepiej powodzi się na giełdzie tegorocznym debiutantom. Inwestorzy, którzy szybko nie pozbyli się akcji nowicjuszy i cały czas przetrzymują ich walory,na ogół ponoszą straty. Wyjątek stanowią posiadacze papierów Miteksu i Orfe.
Kupowanie w czasie przeprowadzanych przed kilkoma miesiącami ofert publicznych akcji kieleckiego developera oraz warszawskiego dystrybutora leków okazało się wyjątkowo dobrą lokatą kapitału, mimo że atrakcyjność tych walorów nie była początkowo najwyżej oceniana. W czasie zapisów nadsubskrypcja wystąpiła bowiem jedynie w transzach przeznaczonych dla dużych inwestorów, drobni zaś nie objęli nawet wszystkich oferowanych im walorów.Zdaniem Wojciecha Szymona Kowalskiego, analityka BMT, takie wyniki po debiucie (patrz tabelka) oznaczają definitywny koniec mitu rynku pierwotnego. - Teraz nadszedł czas inwestorów branżowych oraz kupowania akcji w wybranych sektorach - powiedział analityk BMT.Potwierdzeniem tego może być np. wysoka nadsubskrypcja na informatycznych ofertach ComArchu i CSS oraz późniejsze bardzo udane debiuty ich PDA. Według Wojciecha Sz. Kowalskiego, utrzymujące się wysokie notowania Orfe (choć bez tendencji wzrostowej) są wynikiem specyfiki branży, która jest dobrze oceniana przez analityków i inwestorów.Zdecydowanie gorzej było z notowaniami pozostałych walorów. Co prawda, spółki te dawały zarobić w momencie pierwszego notowania po kilka, kilkanaście procent, jednak później było już nieco słabiej. Niezbyt udaną giełdową karierą może pochwalić się Trans Universal Poland, który zadebiutował z tą samą ceną, po jakiej był sprzedawany w ofercie publicznej, jednak później wartość walorów stale utrzymywała się poniżej 3 zł.- Słabsze efekty inwestycji w spółki budowlane (Polnord, Naftobudowa), to efekt tego, że szeroko reprezentowana na GPW budowlanka już niejako "przejadła" się inwestorom - dodał analityk BMT. W jego opinii, pokazywane przez te firmy wyniki finansowe mają tu niewielkie znaczenie.
Adam Mielczarek