Po ustaleniu parytetu wymiany w połączeniu Bank Handlowy - BRE i pierwszych nerwowych reakcjach akcjonariuszy, nastąpiło pewne uspokojenie. Wbrew oczekiwaniom nie nastąpiło jednak "zrównanie" (zgodne z parytetem) cen akcji obydwu banków. Pozostaje spór na temat, z czego wynika fakt, iż za 1 akcje BRE można kupić mniej niż 2,6 akcji Handlowego? Czy powodują to spekulacje na temat "konieczności" skupienia przez Commerzbank odpowiedniego pakietu? Czy po prostu rynek potrzebuje czasu, aby doprowadzić do wyrównania cen? Trudno mi się zgodzić z twierdzeniem, iż niemieckiemu bankowi nie pozostało nic innego, jak tylko skupowanie akcji Handlowego na rynku, ponieważ PZU i inwestorzy stabilni proponują zbyt wysoką cenę pakietu. Czy nie bardziej korzystnym rozwiązaniem dla Commerzbanku byłoby jednoczesne "skupowanie" akcji BRE za pośrednictwem tzw. grupy inwestycyjnej, od której odkupiliby papiery po ich zamianie na udziały nowego banku? Przyjmując, że fuzja dojdzie do skutku, w chwili obecnej nie ma przecież większego znaczenia akcje którego banku posiada inwestor. Na rynek docierają również dość sprzeczne sygnały dotyczące sytuacji makroekonomicznej, zarówno w Polsce jak i na świecie. Coraz głośniej rozważane podwyżki stóp procentowych (już nie tylko w USA ale być może w Eurolandzie), powodują dość nerwowe reakcje na giełdach. Do zwiększenia zmienności rynków przyczynia się również "wakacyjna" płynność na większości papierów. Na naszym podwórku z jednej strony prezes NBP gromi rząd za "rozpasanie" budżetowe, podczas gdy minister finansów wskazuje na większą dynamikę wzrostu PKB w drugim kwartale. Wielu analityków martwi jednakże fakt, iż ten silniejszy wzrost nie przekłada się na poprawę sytuacji finansowej przedsiębiorstw. Biorąc pod uwagę "brak miejsca na kolejne obniżki stóp procentowych" oraz uspokojenie na rynku kontroli, to właśnie lepsze wyniki finansowe spółek powinny pomóc WIG-owi w pokonaniu granicy 18 000 pkt..