– To wynik zwiększenia inwestycji w systemy informatyczne i nowe kanały sprzedaży o 80 proc. w stosunku do 2009 r., co ma się przełożyć w najbliższej przyszłości na wzrost liczby naszych klientów i ich zadowolenie z jakości obsługi – tłumaczy Tomasz Bławat, prezes ING Życie.

Przed kilkoma tygodniami firma zakomunikowała, że chce wyjść poza współpracę z ING?BSK. – Dla jednego z banków już przygotowujemy nowatorski produkt typu unit-link (powiązany z inwestycjami giełdowymi – red.). Jego sprzedaż ruszy w kwietniu – zapowiada Bławat. Zdradza, że do 2015 roku towarzystwo chce, dzięki zwiększeniu liczby partnerów bankowych, pozyskać około 340 tys. nowych klientów, a jednocześnie utrzymać tych, których już ma w portfelu, i w ten sposób przekroczyć próg 1 mln. – W tej chwili mamy około 660 tys. klientów – mówi Bławat. W tym roku towarzystwo zamierza też prowadzić rekrutację agentów. Ma ich w tej chwili 2,3 tys. Zamierza zatrudnić około 300.

O blisko 22 proc. spadła w 2010 r. wartość składek brutto zebranych przez towarzystwo. Wyniosła 1,998 mld zł. Składka z ubezpieczeń indywidualnych wzrosła o 13 proc., a z grupowych spadła o 70 proc. – To głównie efekt ograniczenia sprzedaży tzw. polisolokat, czyli produktów chroniących przed podatkiem od zysków kapitałowych – wyjaśnia Bławat.

W 2011 r. firma zamierza rozwinąć sprzedaż ubezpieczeń grupowych dla małych i średnich przedsiębiorstw. Do 2015 roku chce zdobyć 5 proc. udziału w tym rynku. Wartość przypisu składki brutto w 2011 roku w porównaniu z 2010 r. ma pójść w górę o 15–20 proc., a zarobek zwiększyć się o około 10 proc. Do końca 2013 roku grupa ING sprzeda biznes ubezpieczeniowy na giełdzie. Został już oddzielony od bankowego.