Po raz pierwszy w historii większość transakcji walorami amerykańskich spółek w styczniu odbywała się poza giełdami.
Ten pozagiełdowy handel – odbywający się w dużych firmach finansowych lub na alternatywnych platformach zwanych „ciemnymi pulami” (dark pools) – mógł w minionym miesiącu osiągnąć rekordowy poziom ponad 50 proc. obrotów.
Kulminacja wieloletniego trendu
Widoczny w styczniu trend utrzymywał się od kilku miesięcy.
Ta zmiana „wydaje się przekształcać w długoterminowy trend, a być może nawet trwały”, pisała Anna Ziotis Kurzrok, ekspertka firmy Jefferies, w raporcie dla klientów.
Handel pozagiełdowy od lat rośnie w siłę , ale do tej pory publiczne platformy, takie jak New York Stock Exchange czy Nasdaq, dominowały pod względem aktywności rynkowej i miały największy udział w tym torcie.
Jest to istotne, ponieważ giełdy prezentują oferty, które większość uczestników rynku wykorzystuje do wyceny akcji.
Przesunięcie w kierunku handlu pozagiełdowego jest kulminacją wieloletniego trendu, który – jeśli się utrzyma – może ostatecznie wpłynąć na sposób funkcjonowania rynku, uważa Larry Tabb, analityk Bloomberg Intelligence.
Wyceny akcji mogą się pogorszyć
-Teoretycznie, im więcej transakcji odbywa się poza giełdą, tym mniej zleceń jest na giełdzie, które konkurują o ustalenie najlepszej ceny- podkreślił Tabb. -To oznacza, że wyceny zarówno na giełdzie, jak i poza nią mogą się pogorszyć- dodał.
Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (SEC) w ostatnich latach podjęła kroki, aby spróbować przesunąć więcej aktywności z powrotem na giełdy, reformując strukturę rynku. Z czterech zaproponowanych zmian przez SEC ostatecznie przeforsowano tylko dwie, które wprowadzają modyfikacje w sposobie wyceny akcji i realizacji transakcji zarówno na giełdzie, jak i poza nią.
Na razie zagrożenie dla efektywności rynku wydaje się odległe, ale warto śledzić zmiany, gdyż pokazują w jakim kierunku on zmierza.
Kurzrok z Jefferies zauważyła, że wzrost aktywności pozagiełdowej jest skorelowany ze zwiększonym handlen akcjami wycenianymi poniżej 1 dolara, którymi zwykle obracają inwestorzy detaliczni.
Tego rodzaju transakcje często są realizowane na platformach takich gigantów jak Citadel Securities i Virtu Financial.
Jednak gdy statystyki zostają oczyszczone z akcji wycenianych poniżej 1 dolara, udział handlu pozagiełdowego utrzymuje się poniżej 40 proc., wskazują obliczenia Jefferies.
Alternatywne systemy handlu akcjami rosą w siłę
Tymczasem rośnie liczba miejsc handlu pozagiełdowego oferujących alternatywny, anonimowy sposób realizacji transakcji.
Te alternatywne systemy handlu ( alternative trading systems – ATS) wykorzystują różne mechanizmy dopasowywania kupujących i sprzedających bez pokazywania oczekiwanej ceny, jak to ma miejsce na giełdzie publicznej lub w zautomatyzowanych aukcjach, gdzie strony określają cenę, za którą chcą kupić lub sprzedać akcje.
Korzystanie z tych miejsc pozwala inwestorom instytucjonalnym ograniczyć konieczność ujawniania informacji na rynku, co mogłoby negatywnie wpłynąć na ceny.
Około 1,7 miliarda akcji dziennie zmieniało właściciela w ATS w listopadzie, co było najwyższym wynikiem od marca 2020 roku i o 36 proc. wyższym niż rok wcześniej, wskazują dane Bloomberg Intelligence.
Na Nasdaq, drugiej co do wielkości giełdzie w USA, wyrażane są obawy, iż przejście na handel pozagiełdowy może ostatecznie zmniejszyć efektywność wycen i zwiększyć koszty dla inwestorów oraz emitentów.
Sytuacja przypomina gotowanie żaby
- Za jakiś czas możemy spojrzeć wstecz i zapytać‚ jak do tego doszło?- powiedział Chuck Mack, odpowiedzialny za działania strategiczne Nasdaq.
- To przypomina gotowanie żaby. Jeśli podgrzewasz wodę powoli, żaba nie zdaje sobie sprawy i nie wyskakuje, więc ginie. Nie zauważasz, aż jest za późno- podkreślił ekspert.