Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Aktualizacja: 03.04.2025 03:39 Publikacja: 13.01.2025 06:00
Javier Milei, prezydent Argentyny, wciąż utrzymuje dużą popularność w kraju i na arenie międzynarodowej. Fot. Mauricio Zina/Bloomberg
Foto: Mauricio Zina
Nieco ponad rok temu, w grudniu 2023 r., prezydentem Argentyny został Javier Milei, libertariański ekscentryk obiecujący, że uzdrowi gospodarkę swojego kraju za pomocą wolnorynkowej terapii szokowej. Jak mu dotychczas idzie?
To zależy, na jaki wskaźnik patrzymy. Argentyński PKB spadał w pierwszych dwóch kwartałach 2024 r., a w trzecim urósł o 3,9 proc. w porównaniu z poprzednimi trzema miesiącami. Prognozy ekonomistów, zebrane przez agencję Bloomberg, wskazują, że przez cały rok gospodarka Argentyny skurczyła się od 2 do 4,3 proc. Międzynarodowy Fundusz Walutowy szacuje ten spadek na 3,5 proc. Dla porównania: PKB przechodzącej balcerowiczowską terapię szokową Polski spadł w 1990 r. o 7,2 proc. Inflacja konsumencka, liczona w ujęciu rocznym, najpierw przyspieszyła z 211,4 proc. w grudniu 2023 r. do 292,4 proc. w kwietniu 2024 r., by w listopadzie zejść do 166 proc. W ujęciu miesięcznym wyhamowała natomiast z 25,5 proc. w grudniu 2023 r. do 2,4 proc. w listopadzie 2024 r. Główna stopa procentowa zeszła od początku rządów Mileia ze 126 proc. do 32 proc. Nie została więc jeszcze spełniona obietnica „wysadzenia w powietrze” argentyńskiego banku centralnego i przejścia na dolara. Peso argentyńskie nadal jest oficjalną walutą, a przez ostatnie 12 miesięcy osłabło o 21 proc. wobec dolara. Merval, główny indeks giełdy w Buenos Aires, zyskał w tym czasie ponad 150 proc. Wydatki publiczne spadły o jedną trzecią, zatrudnienie w budżetówce zmniejszyło się o 30 tys. osób, a emerytura minimalna została obniżona do 225 tys. peso (901 zł). Odsetek osób ubogich wynosił na koniec I półrocza 2024 r. 53 proc. i był najwyższy od 20 lat. Mimo to poparcie społeczne dla Mileia sięgało na koniec roku 47 proc., co jest wynikiem, którego mogłoby mu pozazdrościć wielu europejskich polityków. Argentyński prezydent, jak widać, skutecznie przekonuje obywateli, że za jakiś czas sytuacja gospodarcza zacznie się poprawiać.
Zyskaj pełen dostęp do analiz, raportów i komentarzy na Parkiet.com
Prezydent Donald Trump ogłosił w Ogrodzie Różanym Białego Domu nowy pakiet ceł odwetowych wymierzonych przeciwko wszystkim partnerom handlowym Stanów Zjednoczonych. "To co oni robią nam, my zrobimy im" - powiedział Trump przed podpisaniem dokumentu.
Szybciej, prościej, bardziej dynamicznie – tego dziś oczekują klienci od branży leasingowej. Chodzi o błyskawiczne decyzje, minimalne formalności i pełną integrację usług finansowych.
Akcje Newsmax, prawicowej amerykańskiej telewizji, zyskały ponad 1400 proc. od poniedziałkowego debiutu na giełdzie nowojorskiej. Firma ta stała się kolejną spółką memiczną.
Ekonomiści obawiają się, że Trump zada światowej gospodarce cios, po którym będziemy mieli kryzys. Inwestorzy starają się szykować na najgorsze, ale mają cichą nadzieję, że konflikt handlowy nie będzie aż tak ostry.
Polityka gospodarcza amerykańskiego prezydenta osłabi globalny przemysł motoryzacyjny.
Na dzień przed rozpoczęciem nowej rundy w wojnie handlowej inwestorzy wciąż nie bardzo wiedzieli, na co się przygotować. Czarnym scenariuszom mówiącym o wielkich kosztach podwyżek ceł towarzyszyły nadzieje, że działania Waszyngtonu okażą się łagodniejsze.
Rynki okryła mgła niepokoju związanego za zapowiedzianymi przez Trumpa podwyżkami ceł, które mają objąć niemal wszystkie kraje.
Prezydent Donald Trump ogłosił w Ogrodzie Różanym Białego Domu nowy pakiet ceł odwetowych wymierzonych przeciwko wszystkim partnerom handlowym Stanów Zjednoczonych. "To co oni robią nam, my zrobimy im" - powiedział Trump przed podpisaniem dokumentu.
W przestrzeni publicznej padają różne szacunki wpływu wojny celnej na gospodarki UE i w Polsce, ale szczególnie przewija się słowo „niepewność”.
Ekonomiści obawiają się, że Trump zada światowej gospodarce cios, po którym będziemy mieli kryzys. Inwestorzy starają się szykować na najgorsze, ale mają cichą nadzieję, że konflikt handlowy nie będzie aż tak ostry.
Na dzień przed rozpoczęciem nowej rundy w wojnie handlowej inwestorzy wciąż nie bardzo wiedzieli, na co się przygotować. Czarnym scenariuszom mówiącym o wielkich kosztach podwyżek ceł towarzyszyły nadzieje, że działania Waszyngtonu okażą się łagodniejsze.
Przed nami prawdopodobnie kluczowe dni, jeśli chodzi o cła, którymi straszy amerykański prezydent. Inwestorzy na Starym Kontynencie wahali się dość długo, ale wreszcie uciekają od akcji w stronę obligacji.
Japoński indeks Nikkei 225 spadł w poniedziałek aż o 4,05 proc. Po silnej przecenie na giełdach azjatyckich doszło do wyprzedaży na parkietach Europy.
Napięcia w relacjach transatlantyckich przełożyły się na słabe notowania akcji części amerykańskich firm zbrojeniowych. To mocno kontrastuje choćby z silnymi zwyżkami papierów producentów uzbrojenia i sprzętu wojskowego ze Starego Kontynentu.
W marcu wskaźnik Ifo Employment Barometer spadł do 92,7 punktów, z 93,0 punktów w lutym. – Sytuacja na rynku pracy pozostaje trudna – mówi Klaus Wohlrabe, szef badań w Ifo.
Masz aktywną subskrypcję?
Zaloguj się lub wypróbuj za darmo
wydanie testowe.
nie masz konta w serwisie? Dołącz do nas