Reklama

Hossa wraca na rynek złota

Zdaniem analityków korekta cen złota dobiega końca. W ciągu kilku miesięcy mają one osiągnąć nowy rekord

Aktualizacja: 24.02.2017 04:52 Publikacja: 03.11.2011 01:27

Hossa wraca na rynek złota

Foto: GG Parkiet

Pod koniec I kwartału 2012 r. za uncję złota będzie trzeba zapłacić 1950 dolarów. To o około 12 proc. więcej niż obecnie – przewidują najlepsi analitycy rynku złota ankietowani przez agencję Bloomberga. Popyt na złoto i tym samym jego ceny mają windować inwestorzy szukający bezpiecznych przystani dla swojego kapitału, do których metale szlachetne są tradycyjnie zaliczane.

– Obserwujemy utratę zaufania do całego systemu finansowego, co rodzi zapotrzebowanie na bezpieczne inwestycje. To idealne środowisko dla złota – wskazuje Ronald Stoeferle z banku Erste.

Nietypowe notowania

W związku z kryzysem fiskalnym w strefie euro, a także m.in. sporem o limit zadłużenia w USA, trzęsieniem ziemi i falą tsunami w Japonii oraz niepokojami społecznymi na Bliskim Wschodzie, złoto w tym roku podrożało o 22 proc. To już zresztą 11. z rzędu rok zwyżek cen tego kruszcu.

Ale od początku września, gdy cena złota osiągnęła rekordowe 1923,7 USD za uncję, koniunktura na tym rynku wyraźnie się pogorszyła. W ciągu niespełna dwóch miesięcy metal został przeceniony o niemal  15?proc., choć był to okres eskalacji kryzysu w Europie i głębokich zniżek na rynkach akcji. Z kolei w minionym tygodniu, gdy na rynkach finansowych było widać optymizm po szczycie UE, złoto podrożało o ponad 6 proc. Innymi słowy, notowania kruszcu nie były ostatnio zgodne z jego reputacją jako bezpiecznej przystani. Dlaczego teraz miałoby się to zmienić?

Podkopane zaufanie

– Ostatnia przecena złota była tylko okresem wytchnienia na tym rynku, bo wcześniej drożało ono zbyt szybko – tłumaczy Jochen Hitzfeld z banku UniCredit, według agencji Bloomberga najlepszy prognosta cen szlachetnego metalu w ostatnich dwóch latach.

Reklama
Reklama

Analitycy tłumaczą też, że cenom złota sprzyjają nie tyle problemy gospodarcze jako takie, ile interwencje władz, które mają te problemy oddalić. W szczególności zaś łagodzenie polityki pieniężnej grożące dewaluacją walut. A w ostatnich miesiącach banki centralne nie miały już nowych pomysłów na walkę z kryzysem. Teraz, gdy spowolnienie gospodarcze stało się wyraźniejsze, może się to zmienić.

Spośród ankietowanych przez agencję Bloomberga ekonomistów 65 proc. uważa, że Rezerwa Federalna zdecyduje się na trzecią rundę ilościowego łagodzenia polityki pieniężnej (QE), czyli skupu obligacji skarbowych za dodrukowane pieniądze. To sprzyjałoby deprecjacji dolara i w efekcie zwyżkom cen złota. Także Europejski Bank Centralny może być zmuszony do podobnego programu, jeśli kryzys fiskalny w strefie euro będzie się nadal nasilał.

Nie wszyscy eksperci są jednak przekonani, że to zagwarantuje wzrost cen złota. – Silne wahania notowań kruszcu podkopały jego reputację bezpiecznej przystani – ostrzega Dean Junkans, analityk z Wells Fargo.

[email protected]

Gospodarka światowa
Niedobór RAM może uderzyć w zyski gigantów
Gospodarka światowa
Gospodarka japońska uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Gospodarka Japonii uniknęła recesji
Gospodarka światowa
Kreml wciąż ma środki do trwonienia na wojnie
Gospodarka światowa
Brytyjski PKB wzrósł o 1,3 proc. w 2025 roku
Gospodarka światowa
Sezon wyników firm jak na razie dobry, ale inwestorzy są dalecy od euforii
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama