Obliczany przez instytut Ifo wskaźnik – uchodzący za jeden z najbardziej wiarygodnych barometrów koniunktury nad Renem – drgnął do 96,1 pkt z 96 pkt w styczniu. Ekonomiści przeciętnie spodziewali się zniżki do 95,3 pkt. Przemawiała za tym choćby epidemia koronawirusa.
Indeks monachijskiego instytutu odzwierciedla ocenę bieżącej sytuacji przedsiębiorstw oraz ich oczekiwania na najbliższą przyszłość. W lutym pierwsza z tych składowych spadła do 98,9 pkt z 99,2 pkt w styczniu, druga wzrosła do 93,4 pkt z 92,9 pkt. Największym zaskoczeniem jest to, że za zwyżkę Ifo odpowiada w dużej mierze przemysł. W tym sektorze oceny koniunktury i jej perspektyw poprawiły się już po raz trzeci z rzędu.