Koncernom zależało na uznaniu części sprowadzanych z Turcji, Japonii czy Korei Południowej jako brytyjskich, dzięki czemu eksport całego pojazdu nie podlegałby ocleniu. Negocjatorzy UE nie wyrazili na taki ruch zgody, co oznacza, że wartość większości komponentów aut produkowanych na Wyspach będzie, w przeważającej części, pochodzić spoza UE lub Wielkiej Brytanii, a co za tym idzie, podlegać taryfom.
W statystycznym aucie wyprodukowanym na Wyspach wartość krajowych części lub tych pochodzących z UE to 44 proc. O ile próg 50 proc. można stosunkowo łatwo przekroczyć w samochodach spalinowych, problem rodzi się przy coraz popularniejszych autach elektrycznych. Większość ich wartości stanowią baterie, które pochodzą z zagranicy.