Skalę procederu ciężko ocenić, ale przestępcy w zdobyciu klientów posługują się m.in. Facebookiem, Twitterem czy eBayem. Zdaniem Saouda Khalifaha, założyciela firmy, która specjalizuje się w wykrywaniu fałszywych ofert FakeSpot, produkt cieszy się sporą popularnością, a zaangażowane w jego sprzedaż są setki wirtualnych sklepów.
Aby stworzyć fałszywy dokument, oszuści muszą m.in. podrobić logo Centers for Disease Control and Prevention, co zdaniem prawników jest przestępstwem federalnym. W innym wypadku karty musiały być skradzione, co również jest karalne. eBay czy Facebook zapowiedziały walkę z procederem. GSU