W I kwartale nasze firmy sprzedały za granicę towary o wartości 31 mld euro. To o ponad 10 proc. więcej niż na początku zeszłego roku. Import rósł wolniej, bo o 5,8 proc. Przedsiębiorstwa sprowadziły towary za 33 mld euro. Deficyt w handlu zagranicznym, wynoszący 2 mld euro, jest sporo niższy (o 0,9 mld euro) niż rok temu, ale o 1,1 mld euro wyższy niż po lutym. Tak wynika z wczorajszych danych GUS.
[srodtytul]Płaciliśmy więcej za surowce[/srodtytul]
– Wzrost deficytu w stosunku do stanu na koniec lutego nie jest zaskakujący. Dodatkowo wynika on przede wszystkim z ujemnego salda z krajami Europy Środkowo-Wschodniej. Okazuje się, że główną przyczyną wzrostu deficytu są relacje handlowe z Rosją, a właściwie wysokie ceny gazu i ropy – zwraca uwagę Tomasz Kaczor, główny ekonomista BGK.
To właśnie w przypadku Rosji mamy największe zwyżki eksportu i importu. Polskie firmy sprzedały do tego kraju towary warte w euro prawie 33 proc. więcej niż rok temu. Znacząco wzrosła sprzedaż żywności po zdjęciu pod koniec zeszłego roku licznych ograniczeń. Rosja jest też coraz poważniejszym odbiorcą naszych mebli. Z kolei import z Rosji wzrósł również o 31 proc.
[srodtytul]Wolimy sąsiadów[/srodtytul]
Dobrze rozwijał się handel ze Szwecją i Niemcami, które są naszym głównym partnerem gospodarczym. Nieznacznie wzrósł ich procentowy udział w eksporcie (do 26 proc.) i spadł w imporcie (do 21,2 proc.).
Wolno rosła za to wymiana handlowa z krajami, w których gospodarka jest w słabej kondycji: Włochami czy Hiszpanią.
– Powoli widać zmiany, jeśli chodzi o geografię naszego eksportu. Firmy starają się zwiększać wymianę towarową z sąsiadami – zwraca uwagę Tomasz Kaczor. Jego zdaniem w ciągu kilku miesięcy Czechy wyprzedzą Włochy i staną się dla naszych eksporterów czwartym partnerem. Zwiększa się głównie sprzedaż części motoryzacyjnych i mechanizmów precyzyjnych.
Wartość eksportu liczona w złotych wyniosła w I kwartale 121,8 mld zł, a importu 129,5 mld zł.
[mail=aleksandra.fandrejewska@parkiet.com]aleksandra.fandrejewska@parkiet.com[/mail]