O 4,6 proc. zniżkował pod koniec wtorkowej sesji WIG20, wyrównując tym samym przecenę z sierpnia, kiedy to rynek reagował na podwyżkę podatku CIT dla banków. Teraz przyczyny są oczywiście inne, ale spadki WIG20 to także w dużej mierze "wina" banków. Bardziej niż o pogorszenie perspektyw tej grupy spółek chodzi raczej o realizację zysków przez inwestorów zagranicznych, na co wskazuje także i to, że złoty jest w ostatnich dniach jedną z najsłabszych walut na świecie. Najmocniej z dużych spółek sprzedający we wtorek uaktywnili się w KGHM, który osuwał się pod koniec dnia aż o ponad 9 proc. WIG20 natomiast schodził poniżej poziomu 3250 pkt, a więc do poziomów z połowy stycznia. Tym samym jego tegoroczna stopa zwrotu w mgnieniu oka stopniała z blisko 10 proc. do niecałych 2 proc. Indeks z hukiem przebił średnią pięćdziesięciosesyjną i wygląda na to, że to nie koniec spadków. W zasięgu podaży może być przekładowo pułap 3185 pkt, gdzie rysuje się 38,2-proc. zniesienie fali wzrostowej od września zeszłego roku. Spadki WIG20 i złotego sprawiły, że indeks krajowych dużych spółek wyceniany w dolarze tracił pod koniec dnia 6,7 proc., co było najmocniejszą dzienną przeceną od niemal roku.

Czytaj więcej

Wojna wywołała przecenę na giełdach całego świata

W ślad za dużymi spółkami szły małe i średnie, gdzie więcej do powiedzenia mają inwestorzy lokalni. mWIG40 po południu był 3,5 proc. pod kreską, a sWIG80 osuwał się o 3,3 proc. Na szerokim rynku błyszczały firmy górnicze, takie jak LW Bogdanka oraz JSW.

Podaż nie omija metali szlachetnych i kryptowalut. Uncja złota kosztowała we wtorek 5066 USD po 4,8-proc. zniżce. Bitcoin, poruszający się od tygodni w trendzie bocznym, wyceniany był na 67,6 tys. USD, tj. o 2,7 proc. niżej wobec poniedziałkowego zamknięcia.

Wciąż drożeje ropa naftowa, której baryłka zbliżała się we wtorek do 78 USD, poprzednio widzianych na tym rynku w czerwcu zeszłego roku. Na europejskim rynku z kolei mocno drożeje gaz ziemny.