Bessent sprytnie nie bronił Powella, ani też nie kwestionował działań Departamentu Sprawiedliwości, ale inne źródła podają dzisiaj, że prezydent USA nie jest zadowolony z ostatnich działań Prokuratorki Generalnej Pam Bondi. Wydaje się, że to w pewnym sensie zamyka temat, którym wczoraj żyły rynki. Zwłaszcza, że mocno o konieczności zachowania niezależności FED wypowiedziała się wczoraj agencja Fitch, a Trump musi być tak naprawdę świadomy, że naciskami na oficjeli w FED nie sprawi, że stopy procentowe gwałtownie spadną. Wczoraj wiceprezes John Williams dał do zrozumienia, że są one już blisko poziomu neutralnego i nie ma potrzeby podejmowania szybkich działań. Ta "jastrzębia" narracja będzie coraz mocniej przebijać się do świadomości inwestorów w nadchodzących tygodniach, niezależnie od tego kogo faktycznie Trump mianuje na szefa FED- Warsha, Hassetta, czy może jeszcze kogoś innego. I to będzie jeden z istotniejszych fundamentów zwyżki dolara, jaką najpewniej będziemy obserwować.
We wtorek rano dolar odbija na szerokim rynku po poniedziałkowym spadku, choć zmiany nie są duże. Najmocniej traci jen po tym, jak agencja Kyodo potwierdziła wcześniejsze spekulacje z piątku, że premierka Takaichi może dążyć w stronę przeprowadzenia przyspieszonych wyborów w lutym. Jednocześnie agencje pisząc o spotkaniu ministry finansów Katayama z sekretarzem skarbu USA Scottem Bessentem zwróciły uwagę, że bardziej koncentrowała się ona na "zapobieganiu" spekulacyjnym ruchom jena, niż konkretnym poziomie kursu. Rynki widzą, zatem ryzyko fizycznej interwencji na USDJPY, jako niewielkie. Dzisiaj w kalendarzu makro mamy kluczowe dane o inflacji CPI z USA za grudzień - godz. 14:30. Odczyt wyższy od 2,7 proc. r/r spodziewanych dla CPI i CPI core (bazowej) mógłby potwierdzić zasadność "jastrzębiej" narracji w wydaniu FED i tłumaczył silniejszy ruch w górę na dolarze. Uwagę rynków przyciągnie też geopolityka, zwłaszcza dyskusja nt. dalszych scenariuszy USA wobec Iranu.
EURUSD - czekając na CPI...
Inflacja CPI za grudzień będzie dzisiaj kluczowym punktem kalendarza, jeżeli chodzi o USA, ale i też sentyment w ogóle. Dane napłyną o godz. 14:30, a rynek zakłada, że inflacja pozostanie podwyższona, pośrednio za sprawą tzw. jej statystycznego zniekształcenia po shutdownie, kiedy to była zaniżona. Teoretycznie, zatem odczyt bazowej CPI na poziomie 2,7 proc. r/r, a nawet 2,8 proc. r/r w grudniu nie powinien być zaskoczeniem. Tyle, że w ostatnim czasie rynek zaczął zmieniać swoje podejście, co do ruchów FED - pierwsze cięcie w tym roku może mieć miejsce dopiero w czerwcu - a oficjele (jak John Williams) zaczynają podbijać tą narrację. Jednocześnie wydaje się, że pod koniec roku nazbyt popularne było "gołębie" nastawienie wobec FED i dolara, tak jakby oczekiwano, że Trump mianując "gołębiego" prezesa FED załatwi sprawę. Na razie tego jeszcze nie zrobił, a i tak jego nominat, niezależnie jak byłby "gołębi" nie ugrałby wiele.
Wykres dzienny EURUSD