O godzinie 15.25 indeks największych i najbardziej płynnych firm na warszawskim parkiecie WIG20 tracił 1 procent do 2.216,81 punktu. W tym czasie paneuropejski FTSEurofirst 300 spadał o 0,5 procent, a kontrakty na indeksy giełd USA lekko traciły.
Od początku roku WIG20 zyskał około 25 procent, a w ciągu trzech ostatnich sesji wzrósł o 2,5 procent.
- Po takich wzrostach jakaś korekta jest naturalna. Kontrakty amerykańskie też wskazywały na lekkie ochłodzenie nastrojów i możliwość odreagowania za oceanem. Trochę gorszy był też niemiecki wskaźnik ZEW. Niewykluczone, że on też lekko rozczarował - powiedział analityk Deutsche Banku, Jacek Buczyński.
- Jednak nic nie wskazuje na aktywniejsze, silniejsze pozbywanie się papierów - dodał.
We wtorek rano niemiecki instytut ZEW poinformował, że indeks nastrojów gospodarczych w Niemczech spadł w październiku do 56,0 punktów z 57,7 punktu miesiąc wcześniej, podczas gdy analitycy oczekiwali, że indeks wzrośnie.
Pozytywnie na tle rynku wyróżniał się we wtorek kurs Petrolinvestu SA, który zyskiwał ponad 3 procent. Wydobywcza spółka poinformowała w poniedziałek wieczorem, że liczy na pozyskanie co najmniej 40 milionów złotych z emisji akcji.
Według niektórych analityków wciąż nie można wykluczyć, że jeszcze w tym roku dojdzie do korekty na światowych rynkach kapitałowych.
- Spodziewam się, że giełdy na świecie czeka korekta jeszcze tej jesieni. Wszyscy patrzą na realną gospodarkę, sytuację w USA, a tam widzimy słabnięcie popytu, brak nowych programów pomocowych, banki nadal wstrzymują się z kredytowaniem przedsiębiorstw - powiedział analityk Aegon PTE, Samer Masri.
- Poziomy indeksów na koniec tego roku będą niższe niż teraz. Czeka nas albo lekkie osłabienie się albo "urwanie się" rynku, być może sięgające nowych dołków - dodał.