Prezes Wiesław Nowak podkreśla, że akcjonariusze powinni uzbroić się w cierpliwość i w spokoju przetrwać tymczasową dekoniunkturę – spowodowaną brakiem przetargów na kolei.

– Jestem umiarkowanym optymistą i oczekuję, że PKP PLK ruszy z rozstrzyganiem dużych przetargów pod koniec roku. Z racji pełnienia funkcji wiceprezesa Izby Gospodarczej Transportu Lądowego jestem w stałym kontakcie z przedstawicielami PKP PLK i muszę przyznać, że determinacja, by realizować inwestycje, jest duża – mówi Nowak.

Ponieważ w czasie posuchy spółki biją się o jakiekolwiek zlecenia, co odbija się negatywnie na rentowności kontraktów, ZUE nie dąży do powiększania portfela za wszelką cenę. Firma ponosi też koszty utrzymywania potencjału: personelu i maszyn.

– Nie zamierzamy dokonywać drastycznych ruchów, jak Skanska (ogłosiła program dużych zwolnień grupowych – red.). Co więcej, planujemy jeszcze zainwestować w sprzęt. Wierzymy, że rynek niebawem się poprawi – podkreśla Nowak. Prezes nie precyzuje, czy grupie uda się w tym roku wyjść na plus.

Aktualnie ZUE uczestniczy w przetargach dotyczących infrastruktury kolejowej o łącznej wartości około 18 mld zł.

Według ostatnich informacji w przyszłym roku nakłady inwestycyjne PKP PLK mają wynieść 5,5 mld zł wobec 3,8 mld zł w bieżącym. W latach 2018–2020 ma to być po 11–13 mld zł rocznie.

W przypadku infrastruktury tramwajowej firma spodziewa się, że większe inwestycje wystartują dopiero w przyszłym roku. Podobnie zarząd widzi perspektywy na rynku sieci przesyłu energii.

W środę akcje ZUE taniały o nawet 2,6 proc., do 7,83 zł.