Akcjonariusze, którzy chcą aktywnie brać udział w życiu GPW, na brak zajęć nie mogą narzekać. Zarząd giełdy zwołał kolejne walne zgromadzenie, które spróbuje uzupełnić skład Rady Giełdy. Sukces wcale nie jest gwarantowany, a można nawet zaryzykować stwierdzenie, że jest mocno wątpliwy. Tak przynajmniej wskazuje historia. Czy faktycznie tak będzie, przekonamy się 1 października.
Potrzeba uzupełnienia składu organu nadzorczego GPW pojawiła się, kiedy z zasiadania w Radzie Giełdy zrezygnował Krzysztof Kaczmarczyk. Jak bowiem wskazuje statut spółki, „przynajmniej jeden członek Rady Giełdy powinien zostać powołany spośród kandydatów zgłoszonych przez akcjonariusza mniejszościowego lub akcjonariuszy mniejszościowych, reprezentujących łącznie mniej niż 10 proc. kapitału zakładowego spółki, którzy nie są jednocześnie członkami giełdy".