Reklama

Zielone strefy rozwoju OZE miały dać tani prąd. Blokada sieci utrudni plany rządu

Obszary Przyspieszonego Rozwoju OZE mają pozwolić na przyspieszenie, bez zbędnych formalności, rozwoju zielonej energii i jej konsumpcji w miejscu wytworzenia bez dodatkowych kosztów dystrybucji. Mogą jednak pozostać tylko na papierze.

Publikacja: 23.02.2026 06:00

Obszary Przyspieszonego Rozwoju OZE mogą pozostać tylko na papierze, bo nie rozwiązują największych

Obszary Przyspieszonego Rozwoju OZE mogą pozostać tylko na papierze, bo nie rozwiązują największych barier, jak liberalizacja ustawy wiatrakowej i kolejek chętnych na przyłączenia OZE do sieci. Fot. AdobeStock

Foto: parkiet.com

Pod koniec ubiegłego roku Ministerstwo Klimatu i Środowiska uruchomiło mapowanie potencjału odnawialnych źródeł energii (OZE). Na rządowych stronach można znaleźć, gdzie występują obszary posiadające najlepsze warunki dla wykorzystania poszczególnych rodzajów energii odnawialnej. Obejmuje ono terytorium całej Polski, wskazując miejsca spełniające określone kryteria przyjęte pod kątem lokalizowania technologii wykorzystujących energię ze źródeł odnawialnych.  –  Mapy potencjału OZE umożliwią samorządom wyznaczanie tzw. Obszarów Przyspieszonego Rozwoju OZE (OPRO), co pozwoli m.in. skrócić procedury, polepszyć planowanie inwestycji OZE, zwiększyć udział energii odnawialnej i obniżyć koszty energii. Mapowanie i OPRO przyczyni się zatem do przyspieszenia transformacji energetycznej, a także wesprze rozwój regionalny – uważa Ministerstwo Klimatu i Środowiska (MKiŚ). Praktyka jednak zweryfikuje te plany, o czym wprost mówią operatorzy sieci dystrybucji.

Oczekiwania i nadzieje związane z OPRO

Jak zapewnia nas resort, prace nad wyznaczaniem OPRO są zaawansowane, ponieważ ustawa tworząca ramy prawne do wyznaczania obszarów przyspieszonego rozwoju OZE obowiązuje od ubiegłego roku  – Pierwszy etap obejmujący potencjał fotowoltaiki i energetyki wiatrowej na lądzie został przygotowany i opublikowany w formie ogólnodostępnych map. Drugi etap, obejmujący m.in. biogaz, biometan, geotermię, pompy ciepła, hydroenergetykę i morską energetykę wiatrową, również został ukończony, a dane są zintegrowane z platformami cyfrowymi – informuje resort.

Opracowane warstwy zostały już opublikowane, a szczegółowe mapy przekazane marszałkom województw, czyli instytucjom odpowiedzialnym za faktyczne wyznaczenie OPRO.  –    Dzięki przekazaniu pełnych danych z mapowania potencjału OZE regiony mogą już prowadzić własne, zaawansowane prace koncepcyjne nad wyznaczaniem obszarów przyspieszonego rozwoju – wyjaśnia biuro prasowe ministerstwa.

Foto: GG Parkiet

Ustawa, na mocy której OPRO mogą powstać, określa zasady, gdzie mogą być one lokowane. Po pierwsze, OPRO mogą powstać tam, gdzie teren znajduje się na obszarze wskazanym w mapach potencjału OZE – czyli ma m.in. potwierdzony potencjał energetyczny i brak istotnych kolizji środowiskowych. Drugi warunek to obowiązywanie na danym terenie miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego (MPZP), dopuszczającego lokalizację konkretnego typu instalacji OZE. Dodatkowo przy ich tworzeniu uwzględniane są też mapy wrażliwości przyrodniczej, audyty krajobrazowe oraz regionalne dokumenty planistyczne, priorytet dla terenów zdegradowanych lub przemysłowych.

Reklama
Reklama

Mimo to nie wiemy jeszcze, gdzie takie strefy mogłyby powstać. Organem właściwym do wyznaczania OPRO są urzędy marszałkowskie i to one – we współpracy z gminami – są odpowiedzialne za określenie konkretnych obszarów przyspieszonego rozwoju. Resort odpowiedział nam, że brak jeszcze znanych lokalizacji.

Co do zasady OPRO mają zmniejszyć koszty energii dla przedsiębiorców i to na kilku poziomach. Najważniejszym mechanizmem jest połączenie przyspieszonego rozwoju OZE z ułatwieniami w korzystaniu z linii bezpośredniej, a także zwolnienie z opłaty solidarnościowej. Przedsiębiorca, będzie zwolniony z opłaty solidarnościowej, jeśli odbiera energię linią bezpośrednią z instalacji OZE znajdującej się na obszarze OPRO i jest wpisany do wykazu odbiorców przemysłowych prowadzonego przez prezesa URE. Resort i dodaje, że to może obniżyć rachunek za energię, gdyż redukuje się koszt jednostkowy takiej energii.  –  W praktyce OPRO spowodują niższe koszty inwestycji, więcej taniej energii w systemie (szybszą budowę instalacji poprzez skrócenie etapu środowiskowego), niższe ceny dla dużych odbiorców końcowych, tańsze kontrakty długoterminowe (PPA) i linie bezpośrednie i jeszcze mniejsze rachunki dla przedsiębiorców (zwolnienie ze wspomnianej opłaty solidarnościowej) – argumentuje ministerstwo.

Czytaj więcej

Nowe inwestycje Orlenu zaczną pracować w tym roku, ale czy wszystkie?

Brak miejsca w sieci 

Praktyka może jednak uczynić te przepisy nieskutecznymi co do planowanego celu. Faktem jest, że przepisy skracają część barier, ale nie rozwiązują tych najważniejszych. Głównym problemem jest brak miejsca na przyłączenie nowych OZE, jakie mogą powstawać w takich strefach. Na mapie terenów sprzyjających rozwojowi OZE jest to głównie zachodnia i północna Polska – obecnie region o jednym z najwyższych w kraju stopni nasycenia OZE. Gospodarzem sieci w tym regionie są Enea Operator i Energa Operator. Spółka z Grupy Enea tłumaczy nam, że już teraz przyłączonych jest ponad 8,5 GW mocy OZE, co już niemal 2,5-krotnie przewyższa maksymalne zapotrzebowanie na energię elektryczną odbiorców. Kolejne niemal 6 GW jest już uwzględnionych w wydanych warunkach przyłączenia do sieci.  –  Po ich realizacji wskaźnik aktywności naszej spółki w transformacji wyniesie ponad 4-krotność maksymalnego zapotrzebowania. Co więcej, w niektórych powiatach na obszarze działania naszej spółki wskaźnik ten przekroczył już 10-krotność maksymalnego zapotrzebowania – tłumaczy operator, wskazując na brak miejsca na kolejne OZE w obecnych uwarunkowaniach prawnych.

Warunki sukcesu OPRO

Nieco bardziej pozytywnie wypowiada się zaś Energa Operator, który podkreśla, że przygotowuje się już od dłuższego czasu na wyznaczenie OPRO w północnej Polsce. – Koncepcję OPRO oceniamy pozytywnie – to narzędzie, które może realnie przyspieszyć rozwój OZE, zwłaszcza dzięki skróceniu procedur administracyjnych nawet do 12 miesięcy, co jest jednym z głównych celów zapisanych w dyrektywie RED III i inicjatywach unijnych ukierunkowanych na odblokowanie inwestycji w zieloną energię – mówi nam Grzegorz Kuczkowski, dyrektor Departamentu Majątku Sieciowego w Energa Operator.

Ale i Energa uważa, że są warunki, które zdecydują, czy OPRO będzie sukcesem czy porażką. Energa Operator uważa, że przy projektowaniu strefy uzgodnienia z operatorem powinny być obowiązkowe. – To operatorzy mają pełną wiedzę o dostępnych i planowanych mocach przyłączeniowych, wydanych warunkach przyłączenia, prowadzonych inwestycjach sieciowych i lokalnych ograniczeniach systemowych – mówi Grzegorz Kuczkowski. Jego zdaniem planowanie obszarów preferencyjnych dla OZE bez obligatoryjnego udziału operatorów sieci dystrybucyjnej i przesyłowej mogłoby prowadzić do tworzenia obszarów teoretycznych, nieprzystających do realnych możliwości technicznych sieci. – To ryzyko widoczne jest także w analizach dotyczących prac nad ustawą, które wskazują na konieczność uwzględniania rzeczywistych uwarunkowań przy wyznaczaniu OPRO – dodaje nasz rozmówca. Dodaje on, że bez uwzględnienia planów rozwoju sieci doprowadzi do sytuacji, w której dokumenty planistyczne będą ze sobą niespójne, co ostatecznie utrudniałoby inwestycje.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

OZE na celowniku. Rośnie liczba cyberataków

Martwe przepisy? 

Jednak zdaniem ekspertów zapisy ustawy mogą okazać się martwe, bo o ile jest ustawa określająca ramy powstania takich stref, to nie ma już zapisanych ustawowo przepisów o ułatwieniach rozwoju źródeł produkcji w takich strefach. – Chodzi oczywiście o najtańsze w produkcji samej energii głównie wiatraki. Bez ułatwień i poluzowania przepisów lokalizacyjnych głównie dla wiatru na lądzie, takie strefy nie będą powstawać. W przypadku fotowoltaiki i tak istnieje w Polsce już duże poluzowanie przepisów dotyczących rozwoju zwłaszcza tych mniejszych instalacji do 1 MW.  –  Firmy przemysłowe i usługowe potrafią indywidualnie skorzystać z lokalnej dostępności tej technologii, działając rynkowo dzięki autokonsumpcji potrafią ograniczyć koszty dystrybucji i nie potrzeba im takich stref – mówi Grzegorz Wiśniewski, prezes Instytutu Energetyki Odnawialnej.

Wskazuje, że największym problemem rozwoju OPRO może okazać się brak miejsca przyłączenia nowych źródeł OZE. Najbardziej preferowane obszary powstania takich stref to zachodnia i północna Polska, tymczasem i tam już nie ma miejsca na przyłączenie nowych źródeł energii. – To, co jest największym problemem w rozwoju OPRO, to brak przepisów wykonawczych pozwalających na realne skrócenie biurokracji przy tworzeniu nowych źródeł energii w takich strefach przemysłowych, poprzemysłowych lub „przedprzemysłowych” – tam, gdzie są nowe projekty OZE i bazowa infrastruktura – wyjaśnia nasz rozmówca. Co do zasady jego zdaniem to dobre rozwiązanie, bo praca instalacji OZE często pokrywa się z pracą danych zakładów produkcyjnych i OZE pracowałyby na potrzeby tej lokalnej produkcji.  – Lokowanie OZE nie powinno być determinowane dostępnymi odnawialnymi zasobami energii, ale przede wszystkim lokalnym zapotrzebowaniem na energię. Budowa OZE przy fabrykach pozwoli na oszczędności dotyczące dystrybucji, a to właśnie koszty sieciowe decydują dzisiaj, czy dana energia z OZE jest tania czy droga. Cóż z tego, kiedy brak poluzowania przepisów lokalizacyjnych dla OZE w takich strefach – mówi Wiśniewski. Nasz rozmówca podkreśla, że warto wrócić do pomysłu powstania zielonych stref na terenach poprzemysłowych, gdzie poza granicami dużych skupisk ludzkich, mogłyby powstawać strefy rozwoju OZE z tanią energią, które byłyby wyłączone ze stosowania obecnych przepisów dot. lokowania farm wiatrowych.

Jeśli obawy operatorów sieci, ale i ekspertów się potwierdzą, OPRO zrealizuje tylko jeden cel: spełnienie wymogów prawa UE poprzez implementację zapisów unijnej dyrektywy RED III i jednego z kamieni milowych KPO. 

Energetyka
Columbus i program "Czyste Powietrze" pod lupą prokuratury
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Energetyka
Próba siły między Columbusem, a wynalazczynią. Po ABW, teraz wniosek trafił do KNF
Energetyka
Giełdowy debiut zielonej spółki. Jak postrzega rynek OZE?
Energetyka
Enea rusza z budową bloków gazowych w Kozienicach
Energetyka
Mała strategia w marcu na posiedzeniu rządu
Energetyka
Kolejny element sporu o Saule. Columbus prosi o pomoc ABW
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama