Reklama

Francuski dostawca turbiny dla elektrowni jądrowej pomoże w rozwoju polskiego łańcucha dostaw

Arabelle Solutions posiada w swojej bazie kilkadziesiąt polskich firm, z którymi może współpracować. Dlatego udział polskiego łańcucha dostaw tylko dla tego jednego, choć bardzo złożonego, elementu może wynieść nawet kilkadziesiąt procent - mówi Marek Woszczyk, prezes Polskich Elektrowni Jądrowych.

Publikacja: 14.01.2026 06:00

Francuski dostawca turbiny dla elektrowni jądrowej pomoże w rozwoju polskiego łańcucha dostaw

Foto: materiały prasowe

Grudniowa decyzja Komisji Europejskiej przyznająca zgodę na pomoc publiczną na projekt elektrowni jądrowej w Choczewie otworzyła drzwi do podjęcia kolejnych decyzji ws. projektu?

Zdecydowanie tak. Priorytetowo traktujemy harmonogram prac nad naszym projektem. Zgodnie z nim trzy reaktory będą gotowe w 2038 r., a pierwszy dwa lata wcześniej. Trzymamy się tego planu pamiętając równocześnie, że w projektach o tej skali zawsze występuje ryzyko zaistnienia zdarzeń nieprzewidywalnych. Ono zawsze może wystąpić, więc żadne przestoje nie wchodzą w grę. Cały czas trzeba trzymać nogę na gazie, aby dowieźć projekt w terminie, a na tym nam zależy, bo termin to nie tylko czas, ale też pieniądze.

Zakończono przetarg na wybór pierwszego dużego elementu przyszłej elektrowni. Kto zatem dostarczy turbiny?

Konkurencyjny przetarg na zaprojektowanie, wyprodukowanie i dostarczenie trzech turbin prowadziło amerykańskie konsorcjum Westinghouse-Bechtel, a w jego ramach ta druga firma. Po wielomiesięcznym postępowaniu wyłoniono francuską grupę Arabelle Solutions. Wybór tej firmy to solidne wzmocnienie naszych zabiegów o local content w projekcie, bo ten podmiot ma już swoją reprezentację w Polsce. Arabelle Solutions ma doświadczenie we współpracy przy projektach międzynarodowych z wieloma polskimi podwykonawcami, którzy dostarczali m.in. konstrukcje stalowe, zawory regulacji ciśnienia czy korpusy turbin parowych. Posiada więc szerokie portfolio krajowych podwykonawców, którzy spełniają normy jakościowe. Przekładając to na praktykę, ma na przykład doświadczenie we współpracy z fabryką turbin w Elblągu czy fabryką generatorów we Wrocławiu.

Ile zatem polskich firm może współpracować w ramach krajowego łańcucha dostaw przy konstrukcji turbiny?

Zgodnie z naszymi informacjami Arabelle Solutions posiada w swojej bazie kilkadziesiąt potencjalnych polskich podmiotów i tak jak wspomniałem, ze zdecydowaną większością z nich już współpracowała, jeszcze pod szyldem Alstom czy GE Power. Dlatego też udział polskiego łańcucha dostaw tylko dla tego jednego, choć bardzo złożonego, elementu może wynieść nawet kilkadziesiąt procent. Pamiętajmy też o bardzo szerokim portfolio polskich podwykonawców w zakresie montażu, rozruchu i serwisowania z doświadczeniem w energetyce konwencjonalnej. Będzie to ważny element naszej strategii.

Czytaj więcej

Pierwsza polska elektrownia jądrowa z francuskimi turbinami od Arabelle Solutions

Jak ważny jest to element konstrukcyjny dla pierwszej elektrowni jądrowej?

Tak zwany turbozespół, czyli turbina, generator i urządzenia pomocnicze to zasadnicza część tzw. wysp konwencjonalnych elektrowni – ich główne elementy. W ramach elektrowni jądrowej jest to część przetwarzająca ciepło generowane przez reaktor jądrowy w parę, która następnie skierowana na łopaty turbiny, wprawia ją w ruch obrotowy, a z kolei te obroty przekazuje na generator prądu elektrycznego, dzięki czemu właśnie powstaje prąd.

Reklama
Reklama

Francuska firma Arabelle współpracowała już z amerykańskimi firmami?

Tak, i współpracują nadal przy małych reaktorach jądrowych – na przykład przy projekcie Natrium, w który zaangażowana jest też choćby firma TerraPower założona przez Billa Gatesa. Niewątpliwie Arabelle jest dla nas wiarygodnym partnerem i jest to dobry wybór dla projektu. Sama umowa na zaprojektowanie i wyprodukowanie turbin była podpisywana jeszcze w ramach umowy pomostowej z konsorcjum (tzw. umowa EDA), natomiast teraz realizowana będzie już w ramach aneksu do tego porozumienia. W tej chwili skupiamy się na pracach projektowych, czyli musimy zaprojektować i dopasować turbinę i generatory do reaktora oraz do lokalizacji elektrowni Lubiatowo-Kopalino, czyli w praktyce warunków na Pomorzu. Jest to więc pierwszy etap. To zamówienie to jednocześnie pierwszy tak duży komponent w ramach Long Lead Items, czyli elementów elektrowni jądrowej o długim okresie produkcji. Dlatego chcąc, by wszystko było na czas, zamawiamy go już teraz. Po podpisaniu z Westinghouse-Bechtel umowy na wybudowanie elektrowni jądrowej (EPC), oficjalnie poinformujemy Bechtela, a on Arabelle Solutions, że można przechodzić do kolejnych etapów procesu produkcji turbin. Dzięki wybraniu dostawcy już teraz rezerwujemy więc moce produkcyjne.

Kto obok Arabelle stanął na placu boju?

Za sam przetarg odpowiedzialny był Bechtel, więc on ma prawo powiedzieć na ten temat ewentualnie coś więcej. Natomiast to, co mogę zdradzić, to że w postępowaniu uczestniczyli inni międzynarodowi dostawcy z doświadczeniem w tym zakresie. Chciałbym jednocześnie podkreślić, że z każdą z tych firm, która teraz kontraktu nie otrzymała, możemy dalej współpracować przy kolejnych postępowaniach przetargowych, adekwatnie do ich zakresu.

Jaka jest wartość kontraktu z Francuzami?

Tutaj również muszę przekierować Pana do konsorcjum Westinghouse-Bechtel, natomiast jest to najprawdopodobniej największe pojedyncze zamówienie w projekcie.

To pierwszy kontrakt na dostawę komponentów potrzebnych elektrowni. Kolejne będą w tym roku?

Tak. Zaprojektowanie, wyprodukowanie i dostarczenie turbin to pierwszy i właściwie jedyny przetarg z wspomnianych przeze mnie wcześniej Long Lead Items na potrzeby tzw. wysp konwencjonalnych elektrowni jądrowej, za który odpowiedzialny jest Bechtel. Znacznie więcej przetargów, bo aż 12 będzie dotyczyło tzw. wyspy jądrowej, za którą z kolei odpowiada Westinghouse, drugi członek amerykańskiego konsorcjum. Jeszcze w tym roku chcemy istotnie posunąć do przodu sześć z nich. To także komponenty w ramach Long Lead Items, a więc czas od złożenia zamówienia do dostarczenia na plac budowy, to nawet kilka lat.

Jednak przed tymi kontraktami czeka PEJ podpisanie umowy EPC z Amerykanami na wybudowanie elektrowni…

Niekoniecznie. Negocjujemy z konsorcjum, aby te umowy zawrzeć jak najszybciej, aby mieć pewność, że będą gotowe na czas. Liczymy, że uda się nam zawrzeć porozumienie z konsorcjum umożliwiające zlecenie, a w zasadzie zarezerwowanie przestrzeni produkcyjnej (tzw. slotów produkcyjnych) na sześć spośród dwunastu kluczowych umów jeszcze przed podpisaniem ostatecznej umowy EPC. Tego typu propozycja z naszej strony została skierowana w grudniu i jest w trakcie negocjacji. Wszystko oczywiście po to, żeby trzymać się harmonogramu i dobrze byłoby zakończyć te negocjacje jeszcze w pierwszym kwartale.

Boicie się, że zrobią się kolejki chętnych na komponenty przyszłej elektrowni?

Chuchamy na zimne biorąc pod uwagę doświadczenia z innych projektów realizowanych na świecie. Widzimy, że renesans energetyki jądrowej to już fakt, także w Europie coraz więcej krajów skłania się do tej technologii. Natomiast my jesteśmy najbardziej zaawansowanym projektem po okresie stagnacji w branży. Wiemy też, że dla naszego amerykańskiego partnera projekt w Polsce jest priorytetowy w kontekście rozwoju kolejnych inwestycji w Europie. My – jak wspominałem – nie mamy jeszcze zawartego finalnego kontraktu na budowę, dlatego pilnujemy każdego z tych kluczowych elementów, aby zabezpieczyć realizację inwestycji w terminie.

Reklama
Reklama

Zakładacie, że się z Westinghouse'em nie dogadacie?

Nie mamy takiego założenia, ale nie zwalnia nas to z normalnej, biznesowej, należytej staranności, aby zabezpieczyć ryzyka, nawet te, których obecnie nie dostrzegamy.

W 2024 r. Bpifrance Assurance Export i Sfil, francuskie agencje kredytowe, przekazały PEJ listy intencyjne w sprawie finansowania elektrowni. Wartość potencjalnych zobowiązań wynosi ponad 15 mld zł. Wybór francuskiego dostawcy turbin to warunek udzielenia kredytu przez Francję na amerykański projekt w Polsce?

Listy otrzymane od tych instytucji zawierają przede wszystkim zapisy mówiące, że wsparcie polskiego projektu jest jak najbardziej możliwe. Działalność agencji kredytów eksportowych charakteryzuje się tym, że udzielenie finansowania uzależnione jest od wysokości udziału ich rodzimych wykonawców w całym łańcuchu dostaw. Typowo agencje kredytów eksportowych dopuszczają również wspieranie polskich dostawców. Przy czym otrzymanie listów intencyjnych nie oznacza, że my od razu te pieniądze mamy w portfelu. Przed otrzymaniem wsparcia spółka będzie musiała m.in. przejść pozytywnie badanie due diligence. Wysokość tego wsparcia nie jest jeszcze szczegółowo określona, bo listy intencyjne mówią o widełkach. Proporcje źródeł pochodzenia są elementem negocjacji. Ostateczna wysokość udzielonego kredytu zależy więc od tych widełek i wynegocjowanych warunków. Nie będzie jednak tak, że całość kredytu zostanie przeznaczona wyłącznie na elementy elektrowni z kraju pochodzenia danej agencji kredytów eksportowych.

Kiedy pierwsze listy intencyjne banków i agencji kredytowych przełożą się na finalne umowy kredytowe?

Docelowe umowy kredytowe to zgodnie z naszym harmonogramem termin zbieżny z rozpoczęciem budowy, ponieważ działamy zgodnie z podejściem tzw. „equity first”, czyli w pierwszej kolejności inwestycja finansowana jest ze środków własnych Skarbu Państwa. Niezależnie od tego, prowadzimy również rozmowy z bankami o różnych formach finansowania i być może w ciągu kilku najbliższych tygodni sfinalizujemy pierwszą z nich.

Spółka planuje wystąpić o zezwolenie do prezesa Państwowej Agencji Atomistyki (PAA) do 31 marca 2026 r. Nie będzie opóźnień?

Po stronie spółki nie może być żadnych opóźnień. Do końca lutego, w ramach naszych prac wewnętrznych w PEJ ten wniosek musi być już gotowy. Cały czas i tak jesteśmy w prelicencyjnym dialogu z PAA. Trwa on już od września ubiegłego roku i jego dynamika przyspiesza zarówno na szczeblu zespołów roboczych, jak i na poziomie kierowniczym. Dzięki temu identyfikujemy na bieżąco, czy forma i treść naszego wniosku będą zgodne z wymogami prawnymi i mają szanse spełnić oczekiwania regulatora. Po złożeniu wniosku dozór będzie miał dwa lata na wydanie zezwolenia, a więc chcielibyśmy uzyskać je najpóźniej w pierwszej połowie 2028 r.

Czy istnieje możliwość, aby ta decyzja została wydana wcześniej, np. jesienią 2027 r.?

To już trzeba pytać PAA (uśmiech). Na razie nie chciałbym za nikogo nic deklarować, ani też wywierać niepotrzebnej presji.

Pod koniec czerwca PEJ ma zawrzeć z konsorcjum Westinghouse i Bechtel finalną umowę na budowę elektrowni jądrowej. Na jakim etapie są rozmowy?

Negocjujemy warunki kontraktu, pracując z pełnym kilkusetstronicowym tekstem. Sukcesywnie dyskutujemy wzajemnie przekazywane uwagi, zmierzając do zbliżenia zwłaszcza w niektórych, kluczowych dla nas, zagadnieniach stricte komercyjnych. Naszą ambicją, uwarunkowaną harmonogramem inwestycji, jest podpisanie umowy EPC do końca czerwca bieżącego roku, dlatego zależy nam na utrzymywaniu rozsądnie wysokiego tempa negocjacji. Mówię "rozsądnie wysokiego", bo mam świadomość uwarunkowań negocjacyjnych.

Reklama
Reklama

A jakie są najtrudniejsze elementy tych negocjacji?

Nie ma jednego czy dwóch najtrudniejszych elementów, bo wszystko jest ze sobą połączone. Nie można skupić się więc tylko na jednym elemencie. Oczywiście kilka kluczowych kwestii mamy zdefiniowanych.

W tym finalny koszt umowy? Finanse?

Oczywiście, kwestie finansowe zawsze są kluczowe przy tego rodzaju inwestycjach.

A czy może najtrudniejszą, bardziej nawet niż finansową, będzie dyskusja o odpowiedzialności za realizację prac budowlanych?

To na pewno jedno z istotnych dla nas zagadnień. Zależy nam na odpowiedniej jakości inwestycji. Jest kilka parametrów definiujących, co strony rozumieją pod pojęciem jakości, między innymi odpowiedzialność za terminy ukończenia poszczególnych części inwestycji.

Czy zgodzi się Pan ze zdaniem, że elektrownia jądrowa w Choczewie będzie pierwszą, ale i ostatnią w Polsce?

Nie. Przeciwnie, aktualne dokumenty strategiczne państwa traktują energetykę jądrową jako komponent długofalowy, a nie projekt jednorazowy. Jedna elektrownia nie rozwiązuje strukturalnych problemów systemu elektroenergetycznego i szerzej, gospodarki, gdzie stabilne źródła bezemisyjne, o relatywnie niskim koszcie krańcowym, są i będą potrzebne w większej skali. Oczywiście, decyzje dotyczące kolejnych lokalizacji i inwestycji będą zależeć od wielu czynników – kosztów, dostępnego finansowania, regulacji, postępu technicznego, sytuacji rynkowej, międzynarodowej czy także lokalnej akceptacji społecznej. Choć na tym etapie Lubiatowo-Kopalino jest jedynym tak zaawansowanym przedsięwzięciem jądrowym w kraju, to sądząc choćby po strategiach i aktywności innych podmiotów zainteresowanych podobnymi inwestycjami – które ze swej natury mają charakter długoterminowy - nie widzę przesłanek, by zgadzać się z postawioną przez Pana tezą.

Prezes Polskich Elektrowni Jądrowych

Marek Woszczyk

jest związany z energetyką niemal od początku swojej ponad 30-letniej kariery zawodowej.W latach 2016-2025 był dyrektorem generalnym PGNiG Upstream Norway, odpowiadał za opracowanie i wdrożenie strategii rozwojowej firmy. Jako prezes Lotos Upstream był także zaangażowany w konsolidację norweskich aktywów Grupy Orlen. Pracując w Deloitte, zapewniał także doradztwo strategiczne oparte na wielokryterialnych analizach dla firm z branży energetycznej. Wcześniej był prezesem Polskiej Grupy Energetycznej. W latach 1998-2013 pracował w Urzędzie Regulacji Energetyki, w którym piastował stanowiska od specjalisty do prezesa. Z projektem pierwszej elektrowni jądrowej w Polsce związany od 2014 r., kiedy jako przewodniczący rady nadzorczej spółki PGE EJ1 nadzorował działania zarządcze i przedstawiał wytyczne na potrzeby procesu inwestycyjnego, w tym oceny lokalizacji i uzyskiwania niezbędnych decyzji administracyjnych. Od końca czerwca 2025 r. jest prezesem Polskich Elektrowni Jądrowych.

Energetyka
Pierwsza polska elektrownia jądrowa z francuskimi turbinami od Arabelle Solutions
Energetyka
UE nie wyciąga wniosków z wysokich cen energii. Raport Draghiego stoi w miejscu
Energetyka
Jest pierwszy element pakietu antyblackoutowego. Chodzi o uporządkowanie OZE
Energetyka
W rządzie znów spór o OZE. Chodzi o ustawę sieciową
Energetyka
ZE PAK nie wybuduje elektrowni gazowej na czas. Spółka liczy wysokość kary
Energetyka
Bloki gazowe Energi z opóźnieniem. Spółka liczy potencjalne kary
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama