Miotła kadrowa w końcu dotarła do Banku Pekao. Rada nadzorcza w nowym składzie, wybranym niemal miesiąc temu, podziękowała dotychczasowemu prezesowi Leszkowi Skibie, a także pięciu innym członkom zarządu. Ze stanowiskiem wiceprezesa pożegnali się m.in. Jerzy Kwieciński czy Paweł Strączyński. Odwołania, przynajmniej na razie, ominęły za to m.in. wiceprezesa Marcina Gadomskiego, odpowiedzialnego za pion zarządzania ryzykami, czy wiceprezes Magdalenę Zmitrowicz, nadzorującą pion bankowości przedsiębiorstw.
Na tymczasowego szefa Pekao rada nadzorcza wydelegowała Roberta Sochackiego, członka rady. To doświadczony finansista i menedżer, od blisko 30 lat związany z rynkiem finansowym, w swojej karierze był m.in. przez cztery lata wiceprezesem BGK.
Jednocześnie ruszyło postępowanie kwalifikacyjne na nowe władze Pekao – na stanowiska prezesa oraz wiceprezesów. Nabór pierwszych wniosków ma potrwać dosyć krótko, tylko do 16 maja, do godz. 16. Po tym terminie wstępnie wybrani kandydaci zostaną poproszeni o bardziej szczegółowe dokumenty, a ci najlepiej ocenieni zostaną zaproszeni na rozmowę kwalifikacyjną.
Podobną procedurę obserwowaliśmy w przypadku innych spółek z udziałem Skarbu Państwa, w tym także PKO BP. Warto przypomnieć, że wyłonionym w konkursie prezesem PKO BP został Szymon Midera, który wcześniej przez kilka tygodni piastował funkcję tymczasowego szefa PKO BP.
Czy podobnie będzie z Robertem Sochackim? To znaczy, czy obecnie pełniący obowiązki ma największą szansę na wygraną w postępowaniu kwalifikacyjnym? Tego nie wiemy, za to według rynkowych plotek apetyt na rządzenie Bankiem Pekao ma ponoć Cezary Stypułkowski, obecny prezes mBanku, a który kończy swoją kadencję w 2025 r.
Kadrowe zmiany w Pekao zarządzone w środę wieczorem były spodziewane od dawna i nie zrobiły na inwestorach specjalnego wrażenia (w czwartek kurs banku nie wahał się zbyt mocno).