Wiosna tego roku na rynkach ma wyjątkowo czerwone barwy. Indeks MSCI World od początku stycznia spadł o blisko 20 proc. Jak wyliczył Reuters, początek roku dla globalnych akcji jest najgorszy od co najmniej 1995 r.

W spadkowej stawce jest oczywiście również i Warszawa. Nawet jednak w tak słabym otoczeniu WIG20 razi niemocą, co nie jest też wielkim zaskoczeniem. Od początku roku indeks największych spółek naszego parkietu stracił już około 25 proc. W Europie gorzej w zasadzie prezentują się tylko indeksy rosyjskie. W czwartek WIG20 zaliczył dziewiątą spadkową sesję z rzędu.

GG Parkiet

Na ostatnie 20 sesji jedynie dwie zakończyły się zwyżkami. Wynosiły one odpowiednio 0,49 proc. i 0,07 proc.

Prognozy też nie napawają optymizmem. – Należy przyjąć, że dynamika zmian na GPW

w kolejnych dniach będzie podyktowana ruchami na amerykańskich indeksach.

Tutaj mamy jednoznacznie podażowe układy – mówi Piotr Kaźmierkiewicz, analityk BM Pekao. Jak dodaje, skupienie uwagi na USA jest o tyle istotne, że jak wynika z raportu Bank of America, średni punkt wejścia 1,1 biliona USD, które napłynęły do amerykańskich akcji od stycznia 2021 r., wypada gdzieś przy 4274 pkt na S&P 500. – To oznacza, że przeciętny inwestor w USA nie przeżył jeszcze okresu paniki. Statystycznie dwie trzeciej całej bessy rozgrywa się w ostatnim miesiącu jej trwania. Trudno powiedzieć, czy to już się dzieje, ale dla krajowego rynku akcji powinno stanowić to pewną wskazówkę. Większe szanse należałoby przypisać scenariuszowi kontynuacji zejścia i dobicia WIG20 do wsparć w okolicach 1500 pkt niż nagłej zmianie kierunku – mówi Kaźmierkiewicz.