Sztuka

Szukajcie, a znajdziecie

Wyniki aukcji są dobrą wróżbą na nowy sezon.
Obrazy Moniki Piwowarskiej dopiero wchodzą na rynek.
Desa

Od niedawna Desa Unicum nie podaje w katalogach aukcyjnych ceny wywoławczej, a jedynie estymację, czyli wycenę szacunkową. Alarmowałem 24–25 marca, że sztywna cena wywoławcza jest handlowym anachronizmem, który szkodzi właścicielom dzieł, antykwariuszom i kupującym.

Przyjęło się, że jeśli w katalogu podana jest cena wywoławcza, to jest ona przysłowiową świętością. Od niej aukcjoner obowiązkowo rozpoczyna licytację. Natomiast w praktyce dość długo trwa procedura przyjmowania obrazu do sprzedaży. Trwa badanie jego autentyczności, druk katalogu. Po upływie tego czasu przyjęta cena wywoławcza może okazać się nieaktualna.

Bez sztywnych cen

Często zdarzało się, że klient wstawił do sprzedaży obraz malarza Iksińskiego za np. 15 tys. zł. Tymczasem, podczas przygotowań do aukcji, w innym domu aukcyjnym porównywalne obrazy Iksińskiego sprzedano po 8 tys. zł. W związku z tym obraz wstawiony za 15 tys. zł spadał z licytacji, bo miał nieadekwatną cenę.

Krajowy rynek jest płytki. Wystarczy, że miesiąc wcześniej ktoś taniej sprzeda dwa obrazy porównywalne do naszego i rynek jest już nasycony. Nasz obraz ze sztywną ceną wywoławczą spada wtedy z licytacji i jest „spalony", bo wszyscy widzieli, że nikt go nie chciał. To niszczy handel.

Na naszym rynku właściciel przed aukcją nie może skorygować ceny obrazu wstawionego do sprzedaży na przyjętych wcześniej warunkach. W marcu apelowałem: „A gdyby podawać tylko estymację, czyli widełki cenowe? Wtedy aukcjoner mógłby zaczynać licytację od ceny dostosowanej do najnowszych realiów rynku, ceny oczywiście uzgodnionej z właścicielem". I stało się! Nie ma już sztywnych, nienaruszalnych cen wywoławczych. Przynajmniej w Desie Unicum.

Rodzynki w Ostoi

Systematycznie informuję w „Parkiecie" o rodzynkach w ofercie domu aukcyjnego Ostoya (www.aukcjeostoya.pl). Firma nie zajmuje pierwszych miejsc w rankingach na rynku sztuki, ale nierzadko zaskakuje wybitnymi obiektami o wartości kolekcjonerskiej lub lokacyjnej. Dziś 8 września Ostoya wystawi np. obraz Józefa Mehoffera „Kwitnące magnolie w Jankówce", namalowany ok. 1910 roku (42,5 x 68,5 cm). Cena wywoławcza wynosi 150 tys. zł, estymacja 200–250 tys. zł.

Mehoffer to jeden z największych polskich malarzy (1869–1946). Zdobył wysoką i trwałą światową pozycję jako autor genialnych witraży w katedrze we Fryburgu w Szwajcarii. W Polsce powszechnie znany jest obraz artysty „Dziwny ogród", ozdoba galerii Muzeum Narodowego w Warszawie. Pominąwszy walory artystyczne samego obrazu, to jest dzieło, które kupuje się dla nazwiska artysty. Obraz przedstawia pejzaż z podkrakowskiej Jankówki, gdzie w 1908 roku malarz kupił dwór.

Rynek aukcyjny nabiera tempa po wakacyjnym spowolnieniu. We wrześniu oferowane będą obiekty o wartości lokacyjnej lub kolekcjonerskiej. Są w ofercie Ostoi liczne przedwojenne plakiety oraz fotografie z podobizną Piłsudskiego.

Są oryginalne, dekoracyjne patenty oficerskie z okresu II RP. Są liczne zestawy dawnych sztućców, a obok nich np. mistrzowskie miedzioryty Krzysztofa Skórczewskiego, cenionego współczesnego grafika. Któż by spodziewał się Skórczewskiego w Ostoi? Pewnie nikt. Sprawdza się tu powiedzenie: Szukajcie, a znajdziecie!

8–9 września warto odwiedzić w Łodzi największą w Polsce giełdę zabytkowych pojazdów Moto Weteran Bazar (www.motoweteranbazar.com). Oferowane są dawne pojazdy, części zamienne do nich, usługi konserwatorskie.

Laik powinien kupować wyłącznie z zaufanym ekspertem. Nierzadko oferowana jest tzw. kaszana. To znaczy pojazd złożony jest z kilku lub kilkunastu innych modeli. Nie ma wtedy wartości kolekcjonerskiej. Odwiedziny giełdy to znakomity relaks. Warto być, jeśli nawet ktoś nie interesuje się dawną motoryzacją.

Nie tylko mało znani artyści

11 września Desa Unicum (www.desa.pl) wystawi współczesne dzieła malowane na papierze. Oprócz dzieła Władysława Strzemińskiego (okładka katalogu) są ciekawe prace dla mniej zamożnych kolekcjonerów.

Moim zdaniem warto zwrócić uwagę na dwie kompozycje mało znanej na rynku Moniki Piwowarskiej (1914–2006). Mają one względnie niskie ceny (estymacja 1,8–3 tys. zł). Podobne wyceny ma Zbigniew Dębski (ur. 1954). Artysta również nie jest szerzej znany. Jeśli prace tych autorów wzbudzą szczególne zainteresowanie, to będą się stale pojawiały w handlu, a ich ceny mogą zdecydowanie wzrosnąć. Może zamieszczenie tych prac w ofercie to rodzaj sondażu ze strony domu aukcyjnego?

Wydarzeniem może się okazać aukcja sztuki feministycznej, zaplanowana na 13 września w Desie Unicum. Jest to swoisty festiwal nazwisk znaczących w sztuce i na rynku. Pod młotek aukcjonera trafią prace np. Olgi Boznańskiej, Aliny Szapocznikow, Marii Jaremy, Erny Rosenstein.

Wyróżnia się obraz Marii Anto (1937–2007), rzadko goszczącej na aukcjach (estymacja 12–18 tys. zł). Z kolei estymację 40–50 tys. zł ma cykl zdjęć Katarzyny Górnej pt. „Madonny".

Optymizm budzi fakt, że koniec minionego sezonu miał mocny akcent cenowy. 25 sierpnia na aukcji w Sopockim Domu Aukcyjnym (www.sda.pl) padły kolejne rekordy na najmłodszą sztukę. Na przykład obraz Daniela Pawłowskiego osiągnął cenę 48 tys. zł, Sandry Arabskiej – 21 tys. zł, a Roberta Bakalarza – 15 tys. zł.

Z kolei początek września przyniósł również sensacyjne wyniki, to dobra wróżba na cały nowy sezon. Warto sprawdzić wyniki przede wszystkim aukcji varsavianów w Desie Unicum. W ofercie znalazł się np. „Mały Powstaniec" – jedna z najbardziej rozpoznawalnych rzeźb pomnikowych w Warszawie, upamiętniająca powstanie warszawskie. Oferowany odlew wcześniej prezentowany był na wystawie w Zachęcie.

Jerzy Jarnuszkiewicz rzeźbę zaprojektował jeszcze w okresie studiów, nie myśląc o pomniku. Przez wiele lata „Mały Powstaniec" powszechnie znany był z licznych miniaturowych kopii. Sprzedawano je jako dzieło innego artysty. W 1979 r. sąd ostatecznie rozstrzygnął spór dotyczący autorstwa rzeźby na korzyść Jerzego Jarnuszkiewicza.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły