REKLAMA
REKLAMA

Sztuka

Kolekcja pamiątek jak kamień u szyi

Raport o rynku sztuki pomoże wybrać obraz młodego artysty.
Namalowany przez Witkacego portret Gertrudy Jastrzębskiej ma wycenę szacunkową 80–110 tys. zł.
Desa

Rynek powoli rozpędza się po zimowym zastoju. Na aukcjach pojawia się coraz więcej atrakcyjnych obiektów. Zdecydowanie wyróżniają się obrazy Witkacego. Niedawno pisałem o odkryciu przez rynek portretu Wandy Skarżyńskiej, który 9 lutego licytowany będzie w Sopockim Domu Aukcyjnym (ww.sda.pl). Teraz 14 lutego Desa Unicum (www.desa.pl) wystawi trzy obrazy Witkacego na aukcji dawnego malarstwa na papierze.

Portret ministra Wincentego Jastrzębskiego (1885–1977) ma wycenę szacunkową 75–95 tys. zł. Wincenty Jastrzębski był działaczem socjalistycznym, skazanym w 1908 r. na katorgę. Jastrzębski w międzywojennej Polsce pełnił funkcję m.in. wiceministra skarbu oraz wiceministra opieki społecznej. Jest w ofercie Desy Unicum także portret żony polityka.

W nocie katalogowej obszernie opisano dramatyczne losy sportretowanego. Małżeństwo Jastrzębskich po powrocie z katorgi zamieszkało w Petersburgu. Wincenty Jastrzębski brał udział w rewolucji październikowej. Był autorem jednego z pierwszych planów gospodarczych w porewolucyjnej Rosji. W 1919 r. wrócił do Polski i pełnił różne funkcje w administracji państwowej.

Nowe obyczaje

W katalogu szczegółowo opisano także cechy obydwu obrazów. Witkacy utrzymywał się z malowania portretów. Aby ułatwić sobie kontakt z modelami, wydrukował legendarny już „Regulamin Firmy Portretowej". Z „Regulaminu" model dowiadywał się, czego może oczekiwać od malarza. Wybierał określony typ portretu.

Na oferowanych portretach Jastrzębskich zaszyfrowane są różne informacje, które podawał „Regulamin". W katalogu aukcji opisano każdy szczegół zaznaczony na obydwu obrazach. Na przykład dowiadujemy się, że podczas malowania artysta nie pił alkoholu ani nie palił.

W katalogu aukcji podano, że obydwa obrazy pochodzą ze zbiorów rodzinnych. Jeszcze niedawno rodziny unikały takich adnotacji. Sprzedaż pamiątki rodzinnej (np. portretu przodka) traktowano jako ujmę na honorze, jako sygnał, że rodzina znalazła się w potrzebie, skoro musi wyprzedawać odziedziczone pamiątki.

Rynek się zmienia. Nie tylko rosną obroty, ale także zmieniają się obyczaje kupujących, a w tym wypadku sprzedających. Rodziny coraz lepiej rozumieją, że podanie w katalogu proweniencji zwiększa rynkową atrakcyjność obrazu. Dzięki temu może uzyskać on wyższą cenę na licytacji.

Rodziny pozbywają się pamiątkowych obrazów skuszone hossą. Nierzadko z konieczności sprzedają pamiątkę, gdy nie mają jej komu zostawić w spadku.

Parę lat temu przeprowadziłem wywiad z prof. Andrzejem Koźmińskim, ekonomistą i kolekcjonerem sztuki („Rz", 24 grudnia 2015 r.). Rozmówca stwierdził, że dla młodych odziedziczona kolekcja może być jak przysłowiowy kamień u szyi. Młodzi są coraz bardziej ruchliwi, a kolekcja (np. rodzinne pamiątki) wymaga stałej uwagi. Trzeci obraz Witkacego w Desie Unicum przedstawia nierozpoznaną osobę.

Atrakcją w najbliższym czasie będzie aukcja sztuki użytkowej z czasów PRL. Przedmioty 19 lutego wystawi Pragaleria (www.pragaleria.pl). Są tam obiekty o muzealnej wartości, np. dekoracyjne talerze ceramiczne oraz szkło artystyczne Zbigniewa Horbowego, klasyka powojennej sztuki.

Warto wybrać się do Muzeum Narodowego w Warszawie do stałej galerii sztuki użytkowej z czasów PRL. Wystawa nobilituje przedmioty, które możemy kupować na aukcjach lub upolować taniej na jarmarkach staroci.

Przedmioty te nadal używane są w wielu polskich domach, choć mają już muzealną wartość. Co gorsza, często eksploatowane są aż do zniszczenia (zwłaszcza meble) i beztrosko wyrzucane na śmietniki. Z oferty Pragalerii dowiemy się, czego nie powinniśmy wyrzucać z przedmiotów użytkowych pozostawionych przez rodziców lub dziadków.

Czas na młodych

Przed nami co najmniej dwie aukcje najmłodszych artystów. 12 lutego sztuka najmłodszych licytowana będzie w Desie Unicum. Z kolei 20 lutego młodą sztukę wystawi Sopocki Dom Aukcyjny. W jednym i drugim przypadku obrazy lub rzeźby licytowane będą od 1 tys. zł.

Z zainteresowaniem przeczytałem noty katalogowe o artystach. Taka nota buduje wizerunek malarza. Jeśli malarz startuje do kariery, a nie jest znany jak Kossak, to zawarte w nocie katalogowej informacje mogą zachęcić do zakupu obrazu, do poszukiwań kolejnych wiadomości o artyście. Czy faktycznie opisy te przekonują do udziału w licytacji?

Oczywiście pierwszym impulsem do zakupu jest sam obraz! Wybieramy to, co nam się podoba, na co z przyjemnością patrzeć będziemy w domu. Niestety, noty dość często zawierają przypadkowe informacje, są standardowe, nie pokazują indywidualności, nie inspirują do głębszego zainteresowania się autorem obrazu lub rzeźby. W tej sytuacji nabywca debiutant powinien skorzystać z rekomendacji raportu „Rynek sztuki w Polsce".

Przypomnę, że w minionym roku portal rynku sztuki Artinfo.pl (www.artinfo.pl) po raz pierwszy wydał obszerny raport „Rynek sztuki w Polsce". Czytamy tam, jacy młodzi artyści są najczęściej kupowani, jacy osiągają najwyższe ceny.

Z lektury tabel i wykresów dowiadujemy się, którzy artyści sprzedali w 2017 r. obrazy za w sumie najwyższą kwotę. Z lekturze wiemy, jaki artysta jest stale obecny na rynku, jest popularny. Dobry obraz popularnego artysty łatwiej odsprzedamy po latach, kiedy uznamy, że chcemy sobie zafundować inny obraz. Albo nie będziemy mieli komu zostawić obrazu w spadku, bo nasze dzieci lub wnuki będą miały inne pasje.

Domy aukcyjne w notach katalogowych dość często nie wykorzystują ważnych informacji, które mogą klienta zachęcić do zakupu. Na przykład na aukcji Desy Unicum licytowany będzie obraz Małgorzaty Jastrzębskiej (reprodukcja na tej stronie). W katalogu aukcji nie znalazłem informacji, że do wystawy malarki w 2008 r. wydano luksusowy, obszerny katalog.

Tamten katalog robi wielkie wrażenie. Pokazuje, że Jastrzębska malowała inaczej niż dziś. Dla rasowego kolekcjonera to impuls do poszukiwania wczesnych obrazów malarki.

© Licencja na publikację
© ℗ Wszystkie prawa zastrzeżone
Źródło: PARKIET

×

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA