Jung H. Pak, była analityczka CIA, opisuje m.in. proces powstawania w tym kraju swoistej klasy średniej, którą stanowią w dużym stopniu czarnorynkowi handlarze. Korea Płn. stała się krajem ogromnych kontrastów. Obok ludzi żyjących w nędzy na wiejskiej prowincji, mieszkają też tam ludzie cieszący się wszelkimi konsumpcyjnymi zdobyczami z Chin czy Korei Płd. To kraj, w którym wiele osób ogląda DVD z zagranicznymi filmami, choć grozi im za to kara śmierci. To również państwo, w którym standard życia wyznacza to, do jakiej kategorii lojalnościowej bezpieka przypisała rodzinę danego człowieka trzy pokolenia wcześniej.

Czy Kim Dzong Un chce ten system zmodyfikować? Raczej nie na tyle, by zagroziło to jego dyktatorskiej władzy. Gdy w 2011 r., w wieku 28 lat, objął władzę po swoim zmarłym ojcu, większość ekspertów nie wróżyła mu długich rządów. Młody i niedoświadczony dyktator miał według nich szybko przegrać rywalizację z bardziej wprawnymi towarzyszami. Te prognozy okazały się totalnie nietrafione. Partyjni weterani byli zabijani na jego rozkaz w makabryczny sposób. Nie oszczędził nawet swojego brata. A kilka miesięcy później spotykał się z prezydentem USA i przekonywał, że chce pokoju. HK