Profesjonalny inwestor

Słuchamy Elona Muska i kupujemy dogecoiny, cz. 1

Tytułowa kryptowaluta zyskała od początku roku prawie 1500 proc. Głównie za sprawą tweetów najbogatszego człowieka świata. Postanowiłem na próbę podłączyć się pod tę kryptomanię.
Foto: Adobestock

Hasztagi #DOGE i #Dogecointo1dollar biły ostatnio rekordy popularności w mediach społecznościowych. Całą akcję rozkręcił Elon Musk, który od czasu do czasu umieszcza na swoim koncie wpisy zachęcające do zainteresowania się nietypową kryptowalutą. Tak wyglądał przykładowy tweet z 4 lutego: „No highs, no lows, only Doge". Dodajmy, że tego dnia kurs doge'a wzrósł o 45 proc. Właściciel Tesli swojej słabości do niego nie kryje od dawna. Stąd w dużej mierze blisko 1500-proc. stopa zwrotu z tej kryptowaluty w 2021 r. Abstrahując od tego, czy mamy czy nie do czynienia ze zjawiskiem „pump and dump", postanowiłem się podłączyć do akcji i kupić dogecoiny. Zaznaczam, że cykl tych artykułów nie jest żadną rekomendacją. Wychodząc z założenia, że wiele osób i tak skusi się na dogecoina, chcę im pokazać, jak i gdzie można go nabyć i przechowywać. Okazuje się bowiem, że nie jest to wcale takie proste.

Ryzykowny żart

Na starcie warto zauważyć, że dogecoin ma wiele wspólnego z niektórymi spółkami z NewConnect. Ma groszową czy też centową wycenę, charakteryzuje się kosmiczną zmiennością notowań i powstał dla żartu. Według danych z czwartkowego popołudnia cena jednego doge'a wynosiła 0,07345 USD, a 14-dniowa zmienność mierzona wskaźnikiem ATR sięgała 14,7 proc. Zwracam na to wszystko uwagę, by każdy czytelnik miał świadomość dużego ryzyka, jakie wiąże się z tego typu spekulacjami.

Dodajmy, że doge – podobnie jak bitcoin – oparty jest na konsensusie Proof of Work, co oznacza, że do jego kreacji potrzebny jest proces miningu. W przeciwieństwie jednak do bitcoina jego podaż jest nieograniczona, co oznacza, że ma on charakter inflacyjny. Pisząc, że powstał dla żartu, mam na myśli fakt, że celem jego powstania było rozluźnienie napiętej w 2013 r. atmosfery w branży. Stąd popularny Pieseł w jego logotypie. Co jednak istotne, kryptomem, bo tak chyba można nazwać ten cyfrowy twór, przetrwał do dziś. Głównie dlatego, że użytkownicy takich forów jak Reddit zaczęli go używać do płacenia napiwków, prywatnych transakcji w sieci, a także do zbiórek. A propos tych ostatnich – w 2014 r. reprezentacja Jamajki w bobsleju zebrała w ten sposób ponad 30 tys. USD, by móc pojechać na zimowe igrzyska do Soczi. Poza tym dogecoin ma po prostu rzeszę wiernych fanów, w tym m.in. najbogatszego człowieka świata. Za sprawą Elona Muska doge zyskał teraz kolejne życie. Jest o nim głośno, a kurs rośnie jak na drożdżach. W pewnym momencie jego kapitalizacja była tak duża, że dotarł do siódmego miejsca w rankingu kryptowalut, wyprzedzając takie aktywa, jak chainlink, stellar czy litecoin. Postanowiłem go więc kupić.

Kupowanie dogecoina

Jest środa 10 lutego. Kurs dogecoina jest kilkanaście procent poniżej swojego ostatniego szczytu, więc to dobry czas, by pospekulować na próbę. Zależy mi na czasie. Chcę szybko kupić i skorzystać na kolejnej „pompce", o ile taka się pojawi. Pierwsze możliwe miejsce, które przychodzi mi do głowy, to kantor. Wchodzę na stronę polskiej firmy Swaply, a tam dostęp tylko do trzech kryptowalut – bitcoina, ethereum i litecoina. W Bitcanie, innym kantorze z Poznania, oferta jest jeszcze uboższa, bo jest tam tylko bitcoin.

Foto: GG Parkiet

Loguję się więc na polską giełdę BitBay, gdzie kilka lat temu założyłem konto. Paleta wyboru kryptowalut jest tu wprawdzie szersza niż w kantorze, ale dogecoina w niej brak. Już wiem, że będę musiał założyć konto na innej giełdzie. Pytanie, na jakiej.

W popularnym agregatorze danych dotyczących kryptowalut – coinmarketcap.com – można, po kliknięciu w daną kryptowalutę, dowiedzieć się wielu szczegółów na jej temat, w tym znaleźć informacje o giełdach, na których jest notowana i w relacji do jakich walut fiducjarnych. Mnie interesują fiaty, bo nie posiadam żadnych innych kryptowalut czy stablecoinów, za które mógłbym nabyć dogecoina (a takich możliwości jest dużo, bo na wielu rynkach para doge do tethera DOGE/USDT to norma). Par ze złotym nie widzę, choć ku mojemu zaskoczeniu są pary z turecką lirą czy izraelskim szeklem. Szukam tych najbardziej płynnych, czyli albo do dolara amerykańskiego, albo do euro. Wprawdzie to transakcja pokazowa, na potrzeby artykułu, więc nie potrzebuje płynności, niemniej oprócz dostępności pary interesuje mnie też średni obrót na danym rynku. Okazuje się, że największy jest na giełdzie Binance.

I to zdaje się być dobry wybór, bo jest to giełda z kilkuletnim doświadczeniem, która w rankingach coinmarketcap.com jest w czołówce zarówno pod względem ogólnego ratingu, płynności, jak i liczby dostępnych coinów. Poza tym ma mocno rozbudowany serwis edukacyjny w wielu językach, a jej konto na Twitterze obserwuje aż 1,6 mln użytkowników. Strona Binance ma polskojęzyczną wersję, więc to trochę ułatwia poruszanie się po serwisie. By założyć konto, trzeba na starcie podać adres e-mail. Dostaniemy na niego, bardzo szybko, kod weryfikacyjny. Chwila i mam konto. Do 240 euro nie trzeba potwierdzać tożsamości. Robię przelew za 10 euro z mojego konta w ING. Wysyłam środki po południu, przed godz. 17, więc powinny być następnego dnia.

Jest czwartek, godz. 13.10. Środków na koncie Binance jeszcze nie ma. Z kupnem dogecoinów będę więc musiał się wstrzymać. A szczegóły dotyczące tej transakcji opiszę w kolejnym artykule tego cyklu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.