Parkiet TV

Surowce rolne będą drożeć

Kapitał spekulacyjny nie jest źródłem wzrostu cen żywności, ale go potęguje - mówi Jakub Olipra, ekonomista z Credit Agricole Bank Polska w rozmowie z Grzegorzem Siemonczykiem w programie "Prosto z Parkietu".
Foto: parkiet.com

W maju wskaźnik cen żywności obliczany przez FAO, czyli agendę ONZ ds. wyżywienia i rolnictwa, wzrósł do najwyższego poziomu od prawie dekady. Był o niemal 40 proc. wyżej niż rok wcześniej. Jakie surowce ciągną ten indeks w górę?

Drożeją surowce ze wszystkich pięciu grup, które ten indeks obejmuje. Najbardziej, o ponad 150 proc. rok do roku, podrożały oleje roślinne, takie jak olej palmowy i sojowy. Rosną też jednak ceny zbóż, mięsa, produktów mlecznych i cukru. Można więc powiedzieć, że jeśli chodzi o żywność, to drożeje w zasadzie wszystko.

Z czego wynika tak szeroki wzrost cen żywności? W jakiej mierze jest to efekt niskiej bazy odniesienia, wyraźny w przypadku części surowców przemysłowych?

Baza odniesienia rzeczywiście jest dość niska. Pandemia w swojej początkowej fazie doprowadziła do wyraźnego spadku cen surowców rolnych. Wybijamy się więc z tej niskiej bazy, co tłumaczy duże zwyżki cen rok do roku. Ale poziomy cen są już bliskie historycznych maksimów. To wynika już z czynników fundamentalnych. W przypadku zbóż i roślin oleistych tym czynnikiem jest bardzo duży popyt w Chinach. Tam trwa odbudowa pogłowia trzody chlewnej zdziesiątkowanej wcześniej przez ASF. W ub.r. pogłowie zwiększyło się tam o ponad 100 mln sztuk. Dla porównania, to dziewięciokrotnie więcej niż wynosi pogłowie trzody w Polsce, która wcale nie jest mało znaczącym producentem wieprzowiny. Teraz Chiny muszą te powiększone stada wyżywić.

Czy zwyżki cen surowców rolnych mają jakiś związek ze środowiskiem niskich stóp procentowych? Czy to przypadek, że poprzednie górki cenowe przypadły w 2008 r. i 2011 r., czyli również po kryzysach, których efektem było poluzowanie polityki pieniężnej?

Jest wiele badań na temat tego, jak „finansjalizacja" rynków surowcowych wpływa na ceny żywności. Można powiedzieć, że to zaczęło się po pęknięciu bańki internetowej i zamachów na World Trade Center. Stopy zwrotu z akcji były wtedy niskie, a inwestorzy szukali alternatywnych aktywów, które dadzą wyższe stopy zwrotu. A ceny surowców były słabo skorelowane z cenami akcji. Dodanie surowców do portfeli inwestycyjnych umożliwiało osiągnięcie wyższych stóp zwrotu przy niższym ryzyku. Z tych powodów mniej więcej od 2005 r. rozpoczął się duży napływ kapitału spekulacyjnego na rynki surowców zarówno energetycznych, przemysłowych, jak i rolnych. W pracy z 2008 r. Michael Masters twierdził, że ten napływ powodował wzrost cen żywności, co wywołało szeroką dyskusję ze względu na problem głodu na świecie. Obecnie ten rynek jest nieco bardziej regulowany. Kapitał spekulacyjny wciąż jest na tym rynku obecny, ale jest to zjawisko raczej korzystne. Zwiększa płynność i obniża koszty transakcji na rynku agro. Jeśli zaś chodzi o związek spekulacji z cenami, to inwestorzy podłączają się pod trendy wzrostowe. Tym bardziej że rynek lubi trendy, które mają jakieś uzasadnienie. A teraz mamy kilka powodów, które uzasadniają, dlaczego ceny żywności rosną. Takie zachowanie inwestorów oczywiście podbija dodatkowo ceny surowców.

Czy dopóty, dopóki nie będzie normalizacji polityki pieniężnej, która podbije stopy zwrotu z innych klas aktywów, surowce rolne będą drożały?

Sytuacja jest nieco inna niż na początku lat 2000. Koniunktura na giełdach jest dobra. Jednocześnie dywersyfikacja portfela poprzez zakup surowców nie jest już tak bezpiecznym rozwiązaniem jak kilkanaście lat temu. W przypadku problemów na rynkach tanieją wszystkie aktywa. Możemy zakładać, że w warunkach rosnących cen surowców rolnych kapitał spekulacyjny jeszcze tę tendencję wzmacnia, ale ciężko to jednoznacznie wiązać z polityką pieniężną głównych banków centralnych. Jeśli już, polityka pieniężna może wpłynąć na rynek surowców bezpośrednio, osłabiając popyt.

A same czynniki fundamentalne przemawiają za dalszym wzrostem cen żywności? FAO wskazuje, że ten rok powinien być bardzo udany, jeśli chodzi o plony zbóż. To zatrzyma wzrost ich cen?

Prognozy faktycznie wskazują na to, że podaż zbóż w tym roku wzrośnie, ale w mniejszym stopniu niż popyt. Zakładamy, że chociaż jest pewna przestrzeń do korekty cen zbóż oraz roślin oleistych, to one jednak pozostaną wysokie. Głównym graczem, który rozdaje karty na rynku rolno-spożywczym, są bowiem Chiny, które zwiększyły popyt na surowce paszowe. W przypadku pozostałych grup surowców z indeksu FAO mamy z kolei do czynienia z odbiciem popytu konsumpcyjnego wraz z wygasaniem pandemii. Zwiększony popyt na mięso i produkty mleczne w gastronomii będzie sprzyjał wzrostowi ich cen.

Jakie to będzie miało przełożenie na ceny żywności w Polsce? Ostatnio produkty z tej kategorii były raczej hamulcem inflacji.

Pamiętajmy o tym, że wskaźnik FAO obejmuje surowce, a na sklepowych półkach mamy produkty przetworzone. Surowce są tylko jednym elementem ich ceny. Ciężko oczekiwać, że żywność przetworzona podrożeje równie spektakularnie co surowce. Oczywiście, ceny nabiału i produktów mącznych w Polsce są dość silnie skorelowane z cenami mleka i zbóż na świecie. Możemy oczekiwać, że za kilka miesięcy znajdzie to odzwierciedlenie na krajowym rynku. Z drugiej strony na dynamikę cen żywności w Polsce duży wpływ mają ceny owoców i warzyw, które kształtują się pod wpływem czynników lokalnych, warunków agrometeorologicznych. Zbiory owoców mogą być mniejsze niż rok temu, ale zbiory warzyw mogą z kolei być większe. Do tego mamy dość wysoką bazę odniesienia z ub.r. Nasze oczekiwania są takie, że w kolejnych miesiącach dynamika cen żywności wzrośnie, ale średnio w roku wyniesie 2,3 proc. rok do roku, po 4,8 proc. w 2020 r.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.