Parkiet TV

Technologia znaczy coraz więcej w audycie

Przemysław Tychmanowicz rozmawiał w Parkiet TV z Piotrem Wyszogrodzkim, partnerem zarządzającym w dziale audytu w PwC.
Foto: parkiet.com

Od dłuższego czasu mówi się o wzmacnianiu jakości i transparentności branży audytorskiej. Problem w tym, że w ostatnich miesiącach borykamy się głównie z pandemią. Czy ona spowolniła, a może przyspieszyła, te zmiany? Kierunek nadal jest ten sam?

Pandemia ani nie przyspieszyła, ani nie spowolniła tych zmian. Zwróciła jednak uwagę na kilka aspektów. Przede wszystkim na technologię i to, jak ją wykorzystujemy. Branża audytorska musiała mocno postawić na rozwój technologiczny, by móc odpowiedzieć na zapotrzebowanie rynku. Uważam, że również po pandemii ten czynnik będzie odgrywał ważną rolę. Covid- -19 uwidocznił też potrzebę dostępu do danych w czasie bardziej rzeczywistym. Audyt z natury rzeczy jest weryfikacją danych finansowych jakiegoś momentu z przeszłości. Podczas ostatnich miesięcy istotny okazał się dostęp do danych bieżących, czyli możliwość oceny, jak dana firma radzi sobie dzisiaj, a niekoniecznie trzy miesiące wcześniej.

Jak to wszystko wygląda w praktyce? Które narzędzia technologiczne okazały się dla was szczególnie pomocne?

Od początku wykorzystywane były platformy do kontaktu z klientami. Korzystamy z platformy, która w praktyce zastępuje nam e-maila. Nie tylko służy jednak do przesyłania danych, ale też posiada narzędzie do planowania naszej pracy: zarówno po stronie audytora, jak i firmy, z którą współpracujemy. Drugi temat to automatyzacja naszej dokumentacji audytowej. Przetwarzamy ogromne ilości danych, a wnioski z naszej pracy muszą być odpowiednio udokumentowane. Do tego służą nam odpowiednie narzędzia, które ostatnio zyskały bardzo mocno na znaczeniu. W pracy audytora pojawia się także wiele usprawnień technologicznych, które niekoniecznie mają związek z pandemią. Firmy stają się coraz większe, ich struktury coraz bardziej skomplikowane. Coraz częściej korzystamy więc ze skomplikowanych narzędzi, które mają związek z robotyzacją i automatyzacją.

A przecież do tego coraz częściej dochodzi nie tylko analiza danych finansowych, ale także pozafinansowych. Jak ważną rolę odgrywają one obecnie?

Temat ESG faktycznie znaczy coraz więcej. Widzimy to w skali makro, a to z kolei ma przełożenie na codzienną pracę. Tematy ESG są istotne w skali całych gospodarek, o czym przekonaliśmy się ostatnio podczas wystąpienia Joe Bidena. Zmiany następują także w Unii Europejskiej. Jest zwrot w kierunku gospodarek bardziej przyjaznych środowisku. Za tym też idą duże fundusze. A tam, gdzie idą pieniądze, są też konkretne oczekiwania i nowe wymogi raportowania. Firmy będą zobowiązane do tego, by pokazywać nie tylko dane finansowe, ale też te związane z ESG. Tam natomiast, gdzie jest raportowanie, tam też jest audyt.

Mówi pan o skali makro, a jak wygląda to w skali mikro? Czy firmy dostrzegają też potrzebę raportowania danych niefinansowych?

Widzimy, że zachodzą zmiany na rynku. Badania pokazują, że to nie jest tylko kwestia oczekiwań, ale generalnie zmiana nastawienia na poziomie mikro, i firmy również chcą się zmieniać. Już teraz doradzamy firmom i przygotowujemy je do tego, jak należy podejść do raportowania pozafinansowego. W ciągu najbliższego roku to raportowanie również u nas zagości na większą skalę.

Z jednej strony nowy zakres obowiązków, z drugiej większa cyfryzacja, która powoduje, że część zadań można robić szybciej i sprawniej. Czy to będzie miało wpływ na koszt usług audytorskich?

Jeśli chodzi o kwestie cyfryzacji i zastosowanie robotów i nowoczesnych technologii, to z tej perspektywy czas, który poświęcamy na weryfikację dokumentów, oczywiście się skraca. Trzeba jednak pamiętać, że technologia nie bierze się znikąd. Albo jest rozwijana własnymi siłami i na tym nam szczególnie zależy, albo jest kupowana. Mamy zatem koszt wytworzenia lub zakupu. Są więc dwa trendy, które wzajemnie się znoszą.

Wspomniał pan o inwestycjach w technologię. To jest trend, który będziemy teraz obserwowali na rynku audytu?

Z całą pewnością tak. Zresztą już teraz to widzimy. Dostęp do ilości danych, a także dostęp do danych w czasie rzeczywistym, wymusza też zmiany technologiczne i pójście w stronę automatyzacji. Nie możemy sobie pozwolić, żeby audyt trwał pół roku. Wtedy waga naszej opinii na temat danych historycznych byłaby stosunkowo niewielka. W sytuacji, w której jesteśmy w stanie obrabiać duże ilości danych w czasie niemal rzeczywistym i wracać do klientów, a także inwestorów, z informacją o prawidłowości danych, funkcja audytu wygląda zupełnie inaczej.

Rozumiem, że ten czas rzeczywisty to uproszczenie. Dane „na dzisiaj" to jaki w praktyce okres?

Jest to uproszczenie, ale nie aż tak duże. Obecnie, mówiąc „audyt", mówimy o wystawianiu opinii z badania czy przeglądu sprawozdania finansowego na datę wsteczną. Dzisiaj w praktyce krótki termin to miesiąc wstecz, a w wielu przypadkach dwa–trzy miesiące. Jak jednak wspomniałem, coraz więcej firm korzysta z rozwiązań, które umożliwiają pozyskiwanie danych na bieżąco. Wówczas oczekiwania też mogą być zdecydowanie inne. Od audytora oczekuje się, żeby na chwilę obecną powiedział, czy dane są dobre czy też nie. Tego się jeszcze nie robi. Opinia audytu, którą dzisiaj wystawiamy, nie odnosi się jeszcze do danych, które dzisiaj są w systemach, serwerach czy też w chmurze. Mogę sobie natomiast wyobrazić, że za kilka lat tak będzie wyglądała nasza praca. Będą dane, które będą obrabiane przez roboty, a człowiek dołoży do tego swój wkład, czyli osąd, którego maszyna nie zastąpi. Tylko w takim rozwiązaniu opinia pojawi się np. za dwa tygodnie, a nie za trzy miesiące.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.