REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Browary rosną z crowdfundingu, Covid nie zmienił popytu

Zbiórki udziałowe › Po rekordowych zbiórkach browary realizują obiecane inwestycje. Nadchodzi pierwszy debiut na NewConnect.

W poszukiwaniu finansowania sporo browarów zapowiada zbiórki, a nawet rozważa debiut giełdowy. Spodziewają się, że passa na crowdfunding potrwa do przyszłego roku.

Foto: Shutterstock

Co najmniej jeden debiut na NewConnect czeka nas w tym roku spośród browarów, które przeprowadziły ostatnio największe zbiórki crowdfundingowe. Kolejny się nad tym krokiem zastanawia, rozważa też następną zbiórkę. Zapytaliśmy autorów największych zbiórek crowdfundingowych z ostatnich kilkunastu miesięcy o stan ich inwestycji. Z odpowiedzi płynie optymistyczny sygnał, że pandemia, choć zmniejszyła na chwilę popyt, nie podcięła skrzydeł inwestorom, a sam rynek equity crowdfundingu może na pandemii nawet zyskać, bo przyciągnie firmy spragnione finansowania.

Kluczem jest dystrybucja

Pinta wywołała małą sensację, gdy jako pierwszy browar w historii polskiego crowdfundingu przebiła poziom 4 mln zł zbiórki. Za środki obiecała zbudować nowy, drugi już browar w Wieprzu pod Żywcem. I zakład powoli powstaje, budowa już ruszyła. – Trwają prace przyłączeniowe do sieci wodociągowej i kanalizacyjnej. Budowa samego budynku zacznie się w lipcu, drugi kwartał 2021 jest realnym terminem oddania nowego browaru do użytku – mówi Ziemowit Fałat, współzałożyciel i współwłaściciel Browaru Pinta. W nowym browarze Pinta będzie produkowała piwa Barrel Aged, które do tej pory powstawały w zewnętrznych zakładach.

Pandemia nie zatrzymała ani prac, ani rozwoju firmy. Pinta wygrała przetarg na dostawę piwa bezalkoholowego do sieci monopolowych sklepów w Norwegii, gdzie cena liczyła się na równi ze smakiem piwa, a produkty oceniało kilkunastu ekspertów.

Jako jedyny emitent Pinta jest zainteresowana kolejną zbiórką, ale chce zebrać więcej, niż wynosi dzisiejszy limit. – Czekamy na ewentualne zmiany w przepisach, m.in. dotyczące podniesienia limitu zbiórek do 5 mln euro – mówi Ziemowit Fałat. Browar dostaje dużo pytań od potencjalnych inwestorów, jego zdaniem powodem jest fakt, że obecnie crowdfunding jest jedną z niewielu możliwości lokowania kapitału z „jakąś nadzieją na realny zysk". – Spodziewamy się, że dobra atmosfera do inwestowania i niskie stopy procentowe potrwają co najmniej do połowy przyszłego roku. Możliwe, że pod koniec tego okresu wyjdziemy z jakąś inicjatywą – dodaje Fałat.

Problemem dla wielu browarów w czasie pandemii i lockdownu była przede wszystkim dystrybucja piwa. Pinta także przyznaje, że jej to dotknęło, ale już wychodzi na prostą, bo wraca sprzedaż w sklepach i pubach, na tyle, że po raz pierwszy od kwartału nie będzie butelkować piwa warzonego dla pubów. – Dzięki rozmowom zapoczątkowanym jeszcze przed pandemią rozszerzy się obecność Pinty w sieci sklepów Żabka. Dzięki temu w sezonie znacznie ułatwimy dostęp do naszych piw – mówi współwłaściciel browaru.

Dzięki dwóm zbiórkom, z czego w pierwszej zebrał 1,2 mln zł, a w drugiej, zakończonej w epicentrum pandemii – 621 tys. zł, mocno poprawił dystrybucję swoich piw browar Brodacz. Na platformie Beesfund kusił „Zbuduj z nami browar w Gdańsku", „Kupując teraz akcje Brodacz S.A., w przyszłości możesz stać się współwłaścicielem browaru z własną infrastrukturą, wartego wg naszych obliczeń około 12 mln zł". W szczegółach oferty tłumaczył jednak, że prowadzi do tego długa droga przez podwojenie produkcji i stworzenie sieci dystrybucji piw.

– Budowa browaru to był cel główny naszych działań, długoterminowy, ale już na samym początku informowaliśmy, że miną minimum trzy lata, a prawdopodobnie pięć, zanim w ogóle będzie to dla spółki korzystne – mówi Tomasz Brzostowski, prezes Browaru Brodacz.

Na razie Brodacz został więc browarem kontraktowym, ale dużo mocniej obecnym na rynku Pomorza, od niedawna też Śląska, i wypróbowuje nowe pomysły na zwiększenie dystrybucji. Przede wszystkim kupił zapowiadaną hurtownię piwa i pracuje nad dostępem do sklepów. – Prowadzimy rozmowy z sieciami sklepów, głównie tradycyjnymi, w sprawie oferowania produktów Brodacza i pozostałych browarów partnerskich, których produkty posiadamy w sprzedaży – mówi Brzostowski. W ostatni piątek czerwca uruchomił w Gdańsku swój sklep stacjonarny i internetowy. Najnowszym pomysłem jest zbudowanie ogólnopolskiej dystrybucji produktów kraftowych, zaczynając oczywiście od piwa. – Czas lockdownu pokazał nam niezagospodarowaną niszę, czyli dowozy produktów kraftowych do konsumentów. Stworzyliśmy coś, co nazwaliśmy agregatorem rzemieślniczym. Dostarczaliśmy piwo, wędliny, pieczywo kraftowe do domów. W dwa miesiące zrealizowaliśmy przeszło 500 zamówień tylko na terenie Trójmiasta i najbliższych okolic – mówi. Po dwóch już przeprowadzonych zbiórkach, Brodacz planuje już kolejne, rozważa nawet... giełdę. – Prawdopodobnie organizować będziemy jeszcze jedną zbiórkę crowdfundingową w tym roku, ale równolegle rozmawiamy z domami maklerskimi o pozyskaniu strategicznego inwestora z funduszy BA, VC i w końcu o debiucie giełdowym – mówi Brzostowski.

Kluczem jest dystrybucja

Z zasięgu browaru kraftowego na dużo szersze wody browarów regionalnych wywindowała browar Doctor Brew zbiórka, która wywołała małą sensację w światku miłośników krafta. Wrocławski browar chciał zebrać 2 mln zł na dzierżawę browaru w Lwówku od kandydata na prezydenta w niedzielnych wyborach, Marka Jakubiaka. W efekcie wywołał jednak małą sensację wynikiem zbiórki na platformie Crowdway, przekraczającym 3,2 mln zł. Mógł się przy tym poszczycić wyjątkowo wysokimi wpłatami od relatywnie niewielkiej grupy inwestorów, bo zebrał ich zaledwie 363, gdy pozostałe tak wysokie zbiórki zawsze przekraczają tysiąc inwestorów. Dziś w browarze produkowane jest już piwo i planowany jest jego zakup w przyszłym roku, na co zostało przeznaczone zebrane nadmiarowe 1,2 mln zł. Dzierżawa, która, jak właściciele zauważają, jest dużym kosztem, zobowiązuje ich do produkcji na odpowiednim poziomie piw marki Lwówek. – Dzięki temu weszliśmy w segment piwa regionalnego, którego zasięg rynkowy jest znacznie większy niż kraftu – mówi Marcin Wielgus ze spółki Doctor Brew. Zapowiada kolejne zbiórki w bliżej nieokreślonej przyszłości. – Wzorem browarów zagranicznych zakładamy, że liczba inwestorów-konsumentów będzie istotnym czynnikiem wyceny spółki w przyszłości – mówi Wielgus.

Jak widać, zapytane o stan realizacji inwestycji zapowiadanych w ofertach podczas emisji udziałów lub akcji na platformach crowdfundingowych firmy twierdzą, że inwestycje posuwają się do przodu, część nawet wyprzedza harmonogram. Dodajmy więc, dla równowagi, że żaden z browarów nie osiągnął jeszcze poziomu produkcji tylu hektolitrów piwa, ile w ofertach zapowiadały. Okazuje się to albo aktualnie niepotrzebne, albo wymaga dodatkowych inwestycji.

Pandemia nie przeszkodziła zbiórkom

Wyprzedzają harmonogram prace nad projektami Janusza Palikota. Zebrał on łącznie dość sporą sumę ponad 8 mln zł – z czego pod koniec ubiegłego roku dzięki ponad 1330 inwestorom 4,18 mln zł trafi na rozwój spółki Tenczyńska Okovita, a Tenczynek Bezalkoholowe zanotował na koncie wpływ 4,17 mln zł od 1112 osób.

– Procesy inwestycyjne w spółce Tenczyńska Okovita SA realizujemy szybciej, niż zapowiadaliśmy – mówi Palikot. Spółka podpisała umowy na dostawę urządzeń, w tym dwóch dużych alembików do produkcji okowity, czeka na dostawę pierwszych maszyn w wakacje. Szybciej pojawi się też sama wódka. – Właśnie na lipiec zaplanowaliśmy premierę rynkową Tenczyńskiej Okovity, choć pierwotnie zakładaliśmy, że nastąpi to w czwartym kwartale 2020 – mówi główny inwestor. Tenczyńska Okovita przejęła też sprzedaż piw pod marką RIS Barrel Aged i na tym także zarabia, beczki po alkoholach zaczęła sprowadzać jeszcze w czasie kampanii, ostatnio zamówiła beczki z Japonii i zdobyła dwie beczki po kilkunastoletnim porto. W ostatnim momencie przed pandemią, bo w lutym, odbyło się pierwsze spotkanie inwestorów, na które przybyło ponad 300 akcjonariuszy.

Większe wrażenie robi wynik kampanii Tenczynek Bezalkoholowe, która na portalu Crowdway ruszyła tuż przed pandemią i trwała w jej trakcie, mimo to zebrała 4 mln zł. Inwestycje już ruszyły. – Podpisaliśmy na korzystnych warunkach umowę z dostawcą maszyny do dealkoholizacji, której dostawa odbędzie się w grudniu, by zgodnie z planem w pierwszym kwartale rozpocząć produkcję i wraz z początkiem sezonu piwnego wprowadzić piwa 0 proc. na rynek – mówi Palikot. Spółka wpłaciła zaliczki na większość urządzeń.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA