REKLAMA
REKLAMA

Parkiet PLUS

Chińska droga do supremacji

Państwo Środka staje się liderem w badaniach nad awangardowymi technologiami, które będą kształtowały naszą przyszłość. Europa może pozostać za nim w następnych dekadach daleko w tyle.

technologie kosmiczne gonią w Chinach dotychczasowych liderów, czyli USA i Rosję. robotyka ma się stać jednym z filarów chińskiego przemysłu przyszłości. Państwo Środka należy do wiodących krajów w tej dziedzinie. biotechnologia również jest jedną z branż, w których Chiny chcą przodować. Interesują ich szczególnie technologie związane z genetyką.

Foto: Bloomberg

Chiny od dawna nie są już krajem, który konkuruje na światowych rynkach wyłącznie tanią siłą roboczą i niskimi kosztami produkcji. Stały się gospodarką, która oferuje światu produkty zaawansowane technologicznie, cechujące się coraz lepszą jakością. Co więcej, zaczynają osiągać przewagę w badaniach nad awangardowymi technologiami, które będą kształtowały w przyszłości gospodarkę i strategiczny bilans sił. Symboliczne jest to, że w 2018 r. Niemcy prowadziły z Chinami rozmowy dotyczące zakupu nowoczesnej chińskiej technologii budowy silników lotniczych, wytrzymujących wysokie temperatury. Jeszcze kilkanaście lat temu coś takiego byłoby trudne do wyobrażenia. Chiny ścigają się z USA w technologiach informatycznych. Od 2016 r. do czerwca 2018 r. najszybszym komputerem świata był chiński Sunway Taihu Light, ale wyprzedził go amerykański IBM Summit. I tak jednak Państwo Środka przoduje, jeśli chodzi o liczbę superkomputerów – ma ich o blisko 60 więcej niż USA. Chiny są też liderem w badaniach nad komunikacją kwantową (taką, której nie da obecnie skutecznie rozszyfrować) i radarami kwantowymi, mogącymi wykrywać samoloty niewidzialne dla zwykłych radarów. Przewagę militarną mogą zapewnić im pociski ponaddźwiękowe. W sierpniu 2018 r. przetestowano w Chinach pocisk Xinkong-2 rozwijający prędkość 7,4 tys. km/h. Rozwija się też chińska energetyka jądrowa. W listopadzie 2018 r. naukowcy z Instytutu Nauk Fizycznych w Hefei ogłosili, że ich „sztuczne słońce", czyli reaktor termojądrowy EAST, osiągnął temperaturę 100 mln stopni Celsjusza, sześciokrotnie większą od jądra prawdziwego Słońca. Pod koniec listopada chiński naukowiec He Jiankui ogłosił zaś, że stworzył pierwsze na świecie zmodyfikowane genetycznie dzieci.

Naśladując liderów

Chiny, rozpoczynając w 1978 r. transformację swojej gospodarki – od obłędnego maoizmu do kapitalizmu „z chińską charakterystyką" – chciały osiągnąć cel podobny jak powojenna Japonia: przejść drogę od bycia biednym krajem produkującym głównie tandetę do stania się eksportową potęgą produkującą produkty zaawansowane technologicznie. To się w dużym stopniu udało, o czym możemy się przekonać, patrząc na oznaczenia „Made in China" na elektronicznych gadżetach, których używamy codziennie. Chiny mierzą jednak jeszcze wyżej, o czym może świadczyć ich kontrowersyjna strategia „Made in China 2025", mówiąca o osiągnięciu supremacji w wielu nowoczesnych branżach technologicznych. (Ta strategia wywołała negatywną reakcję administracji Trumpa i stała się jednym z powodów wojny handlowej pomiędzy USA a Chinami. Chińskie władze deklarowały więc ostatnio, że jest ona tylko zbiorem niezobowiązujących przemyśleń a polityka ChRL w dziedzinie rozwoju nowoczesnych technologii będzie mniej agresywna niż w niej deklarowano.) Ambicje Chin są bardzo rozległe. Państwo Środka chce być liderem w takich sektorach, jak m.in.: sztuczna inteligencja, pojazdy autonomiczne, samochody elektryczne czy biotechnologia.

– Chińskie władze poświęcają bardzo wiele uwagi kwestii poprawy innowacyjności swojej gospodarki. Chcą – jak to określił prof. Jin Canrong – zamienić tytuł „Made in China" na „Created in China". Takim sztandarowym projektem jest przede wszystkim program „Made in China 2025" zakładający zwiększanie innowacyjności gospodarczej Chin. Działania władz chińskich przynoszą pozytywne rezultaty. Światowa Organizacja Własności Intelektualnej jest odpowiedzialna za nadawanie pochodzącym z poszczególnych krajów świata patentom statusu PCT – czyli ochrony międzynarodowej. Ochronę międzynarodową nadaje się patentom o szczególnie ważnym znaczeniu. Od lat rośnie liczba chińskich patentów ze statusem PCT. W 2013 r. takich patentów pochodzących z ChRL było 21 516. Natomiast w 2017 r. – 48 882. Chiny wyprzedziły pod tym względem Japonię i ustępują już tylko USA, z których w 2017 r. pochodziło 56 624 patentów – mówi „Parkietowi" Stanisław Niewiński, analityk Polskiego Centrum Informacji Stategicznych (PCIS).

Zmiana społeczna

Postęp technologiczny mocno zmienia chińskie społeczeństwo. W pierwszej połowie zeszłej dekady było w Chinach prawie 370 mln abonentów telefonii stacjonarnej i mniej więcej tyle samo abonentów telefonii komórkowej. W 2018 r. było tam już 1,47 mld abonentów telefonii komórkowej. 95 proc. Chińczyków wykorzystuje urządzenia mobilne do łączenia się z internetem. 55 proc. mieszkańców miast posiada smartwatche. O ile w 1978 r. 20 proc. gospodarstw domowych w Chinach posiadało wiatraczki do chłodzenia, o tyle obecnie 90 proc. mieszkań ma klimatyzację. Pod względem standardu życia doszło w Chinach do rewolucji.

– Byłem jakiś czas temu w Pekinie i poszedłem tam do Starbucksa na kawę. Przy kasie wyjmuję portfel i chcę zapłacić gotówką. Pan z obsługi patrzy się na mnie i mówi: „Nie jesteś z Chin". Spytałem się więc, czy mój mandaryński jest tak słaby, że się zorientował. Odparł: „Nie, twój mandaryński jest dobry. Po prostu chcesz zapłacić gotówką, a wszyscy tu teraz płacą za pomocą smartfonów". Na chińskich weselach tradycyjnie wręcza się parze młodej pieniądze w czerwonych kopertach. Teraz jednak często się zdarza, że gospodarze podchodzą do terminala przy wejściu i wpłacają datek przystawiając do niego telefon. Na nagrobkach widnieją kody QR, po których zeskanowaniu można poczytać sobie o zmarłym i dowiedzieć się, kto był jego krewnym i kto opiekuje się grobem. Nawet żebracy w Pekinie i Szanghaju noszą tabliczki z kodami QR. Kto chce im dać pieniądze, skanuje kod telefonem i wpłaca im pieniądze na konto – mówił w wywiadzie dla „Parkietu" Kelvin Tay, dyrektor zarządzający singapurskiego oddziału banku UBS.

Te zmiany mają jednak również mniej przyjemne oblicze. Chiny wciąż są wszak państwem, w którym partia komunistyczna stara się zachować kontrolę nad społeczeństwem. Do realizacji tego celu zostały zaprzęgnięte również nowoczesne technologie. Tzw. system kredytu społecznego przyznaje obywatelom punkty za odpowiednie sprawowanie i decyduje o odcięciu od niektórych usług (np. od podróży koleją) osób uznanych za zachowujące się w niepożądany sposób. W miastach instalowane są systemy rozpoznawania twarzy, co oficjalnie ma służyć walce z terroryzmem i włóczęgostwem. W domach komunalnych w Pekinie zaczynają być instalowane inteligentne zamki w drzwiach połączone z systemem wykrywania twarzy, co ma uniemożliwić nielegalne wynajmowanie mieszkań. System wykrywania twarzy zainstalowano również w kilku toaletach publicznych w Pekinie. Chiny stają się więc liderem w technologiach kontroli nad społeczeństwem.

Bariery dla wzrostu

Chińskie dążenia do supremacji technologicznej budzą zrozumiałe obawy USA i niektórych państw Europy Zachodniej. Świadczą o tym choćby decyzje podjęte przez część amerykańskich sojuszników (m.in. Australię, Kanadę, Wielką Brytanię i Czechy) o wyłączeniu chińskich koncernów Huawei i ZTE z przetargów na budowę infrastruktury obsługującej sieci telekomunikacyjne 5G. USA ostro również domagają się od Chin, by skuteczniej chroniły u siebie amerykańską własność intelektualną, czyli by powstrzymywały kradzież technologii. Administracja Trumpa wielokrotnie pokazała też, że jest w stanie boleśnie ugodzić w chińskie spółki. Np. skutecznie sparaliżowała na wiele tygodni produkcję w koncernie ZTE, odcinając go od dostaw amerykańskich podzespołów. To pokazało, że Chiny może i gwałtownie rozwijają się pod względem technologicznym, ale na razie same nie produkują wielu zaawansowanych podzespołów, bez których nie da się zbudować najlepszych gadżetów elektronicznych.

Reakcje USA mogą się zaostrzyć, jeśli nie dojdzie do porozumienia między Waszyngtonem a Pekinem w sprawie nowych reguł ich relacji gospodarczych. Ale przecież poważnie zaniepokojona chińskimi ambicjami powinna być również Europa. „Chińska polityka przemysłowa uderza w branże mające fundamentalne znaczenie dla wielu państw uprzemysłowionych. Jeśli ta polityka zostanie wdrożona z sukcesem, kraje te będą doświadczały niższego tempa wzrostu PKB, utraty miejsc pracy i spadku produkcji przemysłowej. (...) Czechy, Niemcy, Włochy, Węgry, Japonia i Korea Południowa będą krajami najbardziej wrażliwymi na straty, jeśli Chinom uda się z sukcesem wdrożyć strategię „Made in China 2025"– piszą analitycy niemieckiego Instytutu Mercator.

Część analityków wskazuje również, że Chiny, by osiągnąć technologiczną supremację, musiałyby przeprowadzić jeszcze głębsze zmiany, szerzej otwierające swoją gospodarkę, sektor akademicki oraz społeczeństwo na wpływy zewnętrzne. – Chiny będą dążyć do tego, aby nadal poprawiać innowacyjność swojej gospodarki. Liczba patentów pochodzących z Chin – w tym i tych posiadających status PCT – będzie stale wzrastać. Być może w kategoriach bezwzględnych stanie się ona kiedyś większa od analogicznych wskaźników amerykańskich. Jednakże najprawdopodobniej Chiny nigdy nie staną się gospodarką równie innowacyjną jak amerykańska. To wymagałoby rewolucji w systemie edukacyjnym ChRL, na to nigdy zaś nie zgodzi się Komunistyczna Partia Chin – uważa Niewiński.

Nie trudno jednak sobie wyobrazić scenariusz, w którym postępujące obniżanie się standardów w europejskim i amerykańskim systemie edukacji, da w długim terminie przewagę chińskim uniwersytetom. Chiny należą do krajów o wysokim średnim IQ (współczynniku inteligencji). Wynika tak m.in. z badań przeprowadzonych przez brytyjsko-fiński zespół badawczy Richarda Lynna i Tatu Vanhanena w latach 2002–2006. Średni IQ dla mieszkańców Chin wyniósł w tych badaniach 105, czyli tyle co dla Japonii. Wyższy na świecie jest tylko w Korei Płd. (106), Singapurze (108) i Hongkongu (108). Dla Polski wynosi on 99, czyli tyle samo, co dla Niemiec, Szwecji, Finlandii, Estonii, Kanady i Belgii. Dla USA sięga 98. Z badań brytyjskiego naukowca Michaela Shayera wynika jednak, że średni IQ w Europie Zachodniej spada i w niektórych krajach może zmniejszyć się w ciągu 30 lat nawet o 7,5 pkt. Może tak się stać, że w następnych dekadach to Zachód zostanie w tyle za Chinami pod względem rozwoju technologicznego i będzie musiał nadrabiać stracone lata.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA