Okiem eksperta

Powrót króla (inwestorów indywidualnych)?

2020 r. jest rokiem pełnym zaskoczeń, choć część czytelników może podnieść argument, kiedy sprawdziły się prognozy analityków.

Sobiesław Kozłowski dyrektor departamentu analiz i doradztwa, Noble Securities

Foto: materiały prasowe

Zaskoczenia występowały zarówno w wymiarze globalnym jak i lokalnym. W ujęciu globalnym zaskoczeniem nr jeden jest pandemia, która była argumentem za 32-proc. przeceną Nasdaq, jednakże szybkie interwencje banków centralnych czy polityków (plan odbudowy dla Europy na 750 mld euro) doprowadziły do mocnych odbić indeksów giełdowych – Nasdaq od marca do września wzrósł o 82 proc. Zmienne otoczenie było katalizatorem aktywności inwestorów indywidualnych, którzy po pierwszym półroczu br. mieli 22-proc. udział w obrotach i po wielu latach wyprzedzili krajowych inwestorów instytucjonalnych. Kwintesencją ich aktywności jest ponad 2,1 mld zł obrotów w lipcu na NewConnect Index. Oczywiście kiedyś musi nadejść schłodzenie nastrojów i korekta, która miała miejsce w sierpniu oraz wrześniu br. Jednakże aktualnie można zaobserwować symptomy końca korekty i próbę powrotu do wzrostu. Moim zdaniem, NC Index jest polską miarą strachu czy ryzyka w segmencie inwestorów indywidualnych. Po blisko 220-proc. wzroście od marca do lipca trudno byłoby oczekiwać kontynuacji zwyżki bez oczyszczenia rynku. Techniczną ciekawostką jest, iż katharsis nastąpiło tuż pod lokalnym szczytem z przełomu lat 2010/2011 i w przedziale 23,6–38,2 proc. zniesienia fali spadkowej zapoczątkowanej w styczniu 2008 r. Zazwyczaj dużą trudnością jest określenia punktów zwrotnych, być może dlatego, że musi wystąpić korzystny układ zdarzeń oraz często niespodziewany katalizator. W polskim otoczeniu wystrzał aktywności inwestorów indywidualnych i skokowy wzrost NC Index napotkał na podatny grunt w postaci wzrostu popularności spółek gamingowych, firm z sektora fotowoltaiki czy też beneficjentów pandemii. Oczywiście to, co lubią inwestorzy, to stopy zwrotu, które przynajmniej statystycznie obrazują potencjał zarobku, choć sierpniowo-wrześniowa korekta jest znaczącym sygnałem ostrzegawczym. Do klasycznej czy pełnej hossy i powrotu inwestorów indywidualnych brakuje tylko, albo aż, poprawy koniunktury na rynku pierwotnym. Czwarty kwartał może być punktem zwrotnym w historii rynku kapitałowego i dopełnieniem roku obfitującego w zaskoczenia. Ekspercko wydaje mi się, że zbliża się okres dekadowych okazji, choć dla równowagi warto dodać, że po 12 latach wzrostu w USA czy bardzo mocnym odbiciu Nasdaq w marcu–sierpniu br. obóz niedźwiedzi ma ciekawe argumenty. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.