REKLAMA
REKLAMA

Kryptowaluty

Bitelon. Kolejna giełda kryptowalut na liście KNF

Mowa o spółce Bitelon. Nadzorca złożył zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa określonego w art. 150 ust. 1 ustawy o usługach płatniczych.
Foto: Bloomberg

Jest to dokładnie ten sam artykuł, który naruszały inne giełdy kryptowalut, przed którymi KNF ostrzegała w tym i ubiegłym roku (BitBay, Abucoins, BitMarket24 oraz Coinroom).

Zdaniem nadzorcy prowadzą one działalność w zakresie świadczenia usług płatniczych lub w zakresie wydawania pieniądza elektronicznego, choć na prowadzenie takiej działalności nie mają stosownych zezwoleń. Giełdy kryptowalut muszą przecież deponować gdzieś środki wpłacone przez inwestorów/klientów, a także wymieniać je na zakupione cyfrowe aktywa. Usługi obejmujące prowadzenie rachunków i dokonywanie transakcji wymagają zgody KNFu. Skoro, żaden z wymienionych wcześniej podmiotów takiej zgody nie uzyskał, a mimo to wykonuje taką działalność w naszym kraju, jest wpisywany na listę ostrzeżeń, a sprawa trafia do prokuratury. Jak dotąd finał tego typu spraw był dwojaki – albo spółka przenosiła się do bardziej przychylnej jurysdykcji (jak BitBay na Maltę), albo zamykała działalność w ogóle (jak Abucoins).

Przedstawiciele polskiego środowiska kryptowalutowego uważają, że nadzór jest szczególnie nieprzychylny nowej branży, a próba współpracy, której celem miały być stosowne regulacje – nie przyniosła żadnego efektu. Komentarz założyciela BitBay do całej sprawy można znaleźć na naszym kanale:https://www.youtube.com/watch?v=_bCxY0515f4

Ostatnio pojawiło się jednak światełko w tunelu. Otóż 21 stycznia KNF zaktualizowała rejestr „małych firm płatniczych". Znalazły się tam dwa podmioty z branży cyfrowych aktywów – Tapik oraz Coinquista. Pisałem o tym w tym tekście: https://www.parkiet.com/Kryptowaluty/301259976-Nadzorca-zmienia-nastawienie-do-platform-kryptowalutowych.html

Co ciekawe – druga z wymienionych firm jest właśnie w trakcie przeprowadzania oferty publicznej akcji w ramach equity crowdfundingu na platformie Beesfund. Jej prezes opowiadał w wywiadzie dla „Parkietu", że firma chce w tym roku uzyskać licencję Krajowej Instytucji Płatniczej. To pozwoliłoby jej rozwinąć żagle i starać się o zamożnych klientów. Wpis do rejestru „małych firm płatniczych" pozwala bowiem tylko na trzymanie depozytów do 2000 euro i miesięcznym obrocie do 1,5 mln euro. Tymczasem w szczycie ostatniej hossy bitcoinowej obroty na BitBayu przekraczały obroty na GPW...

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA