Inwestycje

Loża Parkietu. Kryzys na granicy? To pierwszy akt dramatu

#ParkietTV. Wojciech Białek, analityk, autor bloga K(NO)W FUTURE;
Dariusz Świniarski, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI; Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych w PKO BP

Uczestnicy listopadowej „Loży Parkietu”. Na dole od lewej: Wojciech Białek, Dariusz Świniarski, Mariusz Adamiak. Prowadził Grzegorz Siemionczyk.

Foto: parkiet.com
Foto: parkiet.com

Czy słabość rynku akcji widoczna z pewnymi wyjątkami od początku listopada, a w ostatnich dniach spotęgowana obawami o konsekwencje ekspansji nowego wariantu koronawirusa, okaże się czymś więcej niż korektą? Czy polska waluta nadal będzie słaba, a najwyższe stopy zwrotu zapewniały będą aktywa dolarowe? Co zapowiada chwilowe odwrócenie krzywej rentowności polskich obligacji?

To kilka spośród pytań, które padły podczas siódmej tegorocznej „Loży Parkietu". Mierzyli się z nimi Wojciech Białek, analityk i autor bloga K(NO)W FUTURE, Dariusz Świniarski, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI oraz Mariusz Adamiak, dyrektor Biura Strategii Rynkowych w PKO BP. Poniżej przedstawiamy niektóre spośród najciekawszych wypowiedzi uczestników programu.

O REAKCJI RYNKU NA WARIANT OMIKRON

Mariusz Adamiak, dyrektor biura strategii rynkowych w PKO BP

Foto: parkiet.com

MARIUSZ ADAMIAK: Strach przed kolejną odmianą wirusa, która może być wyjątkowo zjadliwa i odporna na szczepionki, zbiegł się w czasie z dodatkowym czynnikiem. Stąd tak silna reakcja rynku. Ten czynnik to presja inflacyjna, która zmusza banki centralne do zmiany retoryki, a niektóre już nakłoniła do konkretnego działania. To zawęziło instrumentarium, do którego władze mogłyby sięgnąć, gdyby sytuacja pandemiczna się pogorszyła na tyle, że uderzyłaby w aktywność ekonomiczną.

Dariusz Świniarski, zarządzający funduszami w Skarbcu TFI

Foto: parkiet.com

DARIUSZ ŚWINIARSKI: To, że reakcja rynku na informację o nowym szczepie była tak silna, wiąże się też z bardzo dobrym zachowaniem indeksów akcji po wrześniowej korekcie. Październik i początek listopada były bardzo udane. Warto pamiętać, że w tym roku Nasdaq ustanowił historyczny szczyt już 60 razy, lepiej było ostatnio w 1995 r. Rynek czekał więc na jakiś zapalnik korekty. A w Polsce korekta w zasadzie trwa od 5 listopada. Można mieć nadzieję, że to pozytywnie przełoży się na rynek długu, że skończą się odpływy z tego rynku.

Wojciech Białek, analityk, autor bloga K(NO)W FUTURE

Foto: parkiet.com

WOJCIECH BIAŁEK: Dla mnie bardziej zaskakująca niż przecena z ostatnich dni była wcześniejsza zdolność indeksów do utrzymywania się na wysokich poziomach. Z punktu widzenia cyklu rotacji aktywów już od kilku miesięcy nie jesteśmy w fazie ulubionej przez rynki akcji, czyli w dezinflacyjnej części ożywienia gospodarczego. Obecnie jesteśmy raczej w okolicach szczytu pocovidowego ożywienia. To jest okres cyklu, gdy powinniśmy wybierać między surowcami a gotówką jako preferowanymi klasami aktywów. Na akcje znów przyjdzie pora dopiero wtedy, gdy rozpocznie się cykliczna hossa na rynku obligacji skarbowych. Na razie trwa tam proces odwrotny.

O RELATYWNEJ SŁABOŚCI POLSKIEGO RYNKU AKCJI W LISTOPADZIE

MARIUSZ ADAMIAK: Rynki wschodzące ogółem miały ostatnio gorszy czas. To się wiąże z nieprzyjemnym dla tych rynków koktajlem czynników, m.in. zacieśnieniem polityki pieniężnej w USA, trudniejszymi warunkami finansowania, hamującym wzrostem w Chinach. W Polsce były jeszcze dodatkowe czynniki, negatywne dla rynku akcji. W WIG20 jest sporo spółek, których działalność jest regulowana z powodu przynależności sektorowej bądź struktury właścicielskiej. Gdy inwestorzy usłyszeli, że MOL na Węgrzech może czekać administracyjna kontrola cen, zaczęli się obawiać, że podobnie może być w Polsce. Te obawy dotknęły też wycen spółek energetycznych. Swoją rolę odegrało osłabienie waluty. To mocno uderzyło w spółki konsumpcyjne, które sprowadzają część produktów z zagranicy. A dodatkowo presja inflacyjna prowokuje pytania o trwałość boomu konsumpcyjnego.

DARIUSZ ŚWINIARSKI: Od początku roku do 5 listopada akcje banków podrożały o 100 proc. Potem przyszła oczekiwana korekta. Pierwsze podwyżki stóp zostały już zdyskontowane w cenach akcji banków, a kolejne nie będą miały tak dużego wpływu na ich wyniki. Inwestorzy zrealizowali zyski na akcjach banków, a jednocześnie WIG20 nie dostał wsparcia ze strony spółek wzrostowych. Ale fundamentalnie nie widać czynników ryzyka, które mogłyby podtrzymywać relatywną słabość polskich indeksów giełdowych.

WOJCIECH BIAŁEK: Pod względem dwumiesięcznej stopy zwrotu najsłabsze w Europie były ostatnio giełdy w Rydze, Wilnie i Warszawie. Co je łączy? Narzuca się odpowiedź, że to kryzys migracyjny. To jest dość zaskakujące, bo to nie jest bardzo duży kryzys. Ale najwyraźniej inwestorzy z jakichś względów potraktowali go dość poważnie. Zwracam na to uwagę, bo traktuję to jako pierwsze – na razie niezbyt groźne – pomruki poprzedzające znacznie poważniejsze tego typu wydarzenia, które mogą się powtarzać w najbliższych dziesięcioleciach. Procesy demograficzne na różnych kontynentach oraz zmiany klimatyczne jednoznacznie sugerują, że to, co właśnie zobaczyliśmy, to przedsmak wydarzeń, które się będą rozgrywać w przyszłości.

O ODWRÓCENIU SIĘ KRZYWEJ RENTOWNOŚCI POLSKICH OBLIGACJI

MARIUSZ ADAMIAK: Często słyszę, że odwrócona krzywa rentowności wskazuje na jakiś błąd władz monetarnych. Tak może być, ale czasami jest to konieczność. Gdy oczekiwania inflacyjne zaczynają się odkotwiczać, co jest bardzo niebezpiecznym zjawiskiem, władze monetarne muszą nacisnąć na hamulec. Niektóre banki centralne, w tym NBP, właśnie się na to zdecydowały. W efekcie wzrosły rentowności obligacji krótkoterminowych . To z jednej strony zła wiadomość, bo bardziej restrykcyjne warunki monetarne będą tłumiły wzrost gospodarczy. Ale z drugiej strony to dobra wiadomość. To, że rentowności długoterminowych obligacji nie są wyżej niż krótkoterminowych, pokazuje, że w ocenie inwestorów polityka pieniężna będzie skuteczna i inflację uda się opanować.

DARIUSZ ŚWINIARSKI: Odwrócenie się krzywej rentowności w Polsce miało bardzo nieszablonowy charakter. Jego głównym motorem był skok rentowności obligacji krótkoterminowych w następstwie spóźnionych decyzji NBP, który jeszcze na początku 2021 r. nie widział problemu z inflacją. Skokowy wzrost stóp i zmiana komunikacji NBP doprowadziły do chwilowego odwrócenia się krzywej. Natomiast po tej ostrej przecenie obligacji w październiku i listopadzie ich ceny stały się atrakcyjne. A jeśli kolejne ruchy RPP będą mniej jastrzębie od oczekiwań, ta atrakcyjność jeszcze się zwiększy.

O ZALEŻNOŚCI MIĘDZY KURSEM ZŁOTEGO A CENAMI AKCJI.

WOJCIECH BIAŁEK: Historycznie zależność była prosta: siła złotego była związana z przepływami kapitału z i na GPW. Podczas hossy na rynku akcji, związanej z przypływem globalnego kapitału, złoty się umacniał. Podczas bessy było odwrotnie. Obecna sytuacja jest o tyle niepokojąca, że z powodu takich a nie innych działań RPP i rządu w trakcie kryzysu, pomimo potężnego wzrostu cen akcji w ostatnim roku skala umocnienia złotego była bardzo niewielka. To ma niepokojące implikacje. Skoro podczas hossy złoty umocnił się w niewielkim stopniu, to jego osłabienie w trakcie odpływu kapitału może wyprodukować sporą liczbę niepokojących szeroką publiczność informacji o rekordowych kursach zagranicznych walut. To nie będzie poprawiało nastrojów.

O TYM, W CO INWESTOWAĆ W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH.

WOJCIECH BIAŁEK: Jeśli potraktujemy dolara jako gotówkę par excellence, to jego umocnienie może być sygnałem, że jesteśmy w fazie gotówkowej cyklu. Stopniowy wzrost stóp procentowych będzie powodował, że gotówka zacznie tracić nieatrakcyjność. Ta faza się skończy, gdy rentowności obligacji osiągną swój cykliczny szczyt – u nas to może być 4 proc. – i zawrócą w dół. Wtedy przejdziemy w fazę obligacyjną, która z czasem stworzy podstawy do nowej hossy na rynku akcji.

DARIUSZ ŚWINIARSKI: Ja nie widzę podstaw, żeby zamykać całkowicie ekspozycję na rynek akcji. Nadal selektywnie na rynku akcji będzie można zarabiać. No i rynek długu w Polsce jawi się jako oraz bardziej atrakcyjny. Warto zwrócić uwagę, że Joe Biden wskazał Jerome'a Powella na kolejną kadencję na czele Fedu, a Lael Brainard na jego zastępczynię. Oboje należą do obozu gołębi. Zacieśnianie polityki pieniężnej w USA może nie być tak szybkie, jak oczekuje rynek, szczególnie jeśli będą kolejne wybuchy pandemii. Nie będzie wtedy przestrzeni, żeby uciekać do gotówki.

MARIUSZ ADAMIAK: Podzielam pogląd, że rynek akcji wydaje się wciąż atrakcyjny. Pod względem aktywności w gospodarce i zysków spółek przyszły rok zapowiada się przyzwoicie. Polityka pieniężna, nawet jeśli zostanie zaostrzona, będzie relatywnie łagodna. Realne stopy procentowe będą wciąż niskie, co powinno sprzyjać rynkom akcji. Korekta, z którą mamy do czynienia, powinna być wykorzystana, żeby odbudować pozycje w akcjach i w nowy rok wejść z portfelem pełnym tych instrumentów.

Partnerem programu Loża „Parkietu" jest Skarbiec TFI.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.