Parkiet TV

Rynek polski ma dobre perspektywy

Inflacja kluczowym elementem selekcji spółek - mówi Emil Łobodziński, doradca
inwestycyjny w BM PKO BP w rozmowie z Przemysławem Tychmanowiczem w Parkiet TV.
Foto: parkiet.com

Wrzesień przyniósł spadki indeksów, przede wszystkim tych amerykańskich. Czy jest się czego bać? Czy jest to początek większej korekty na rynkach?

Faktem jest, że we wrześniu mieliśmy korektę, ale warto zwrócić uwagę, że tę korektę zaliczyły przede wszystkim rynek amerykański, rynki Europy Zachodniej czy też chiński. Na tym tle natomiast bardzo dobrze radził sobie rynek krajowy. O ile spółki z WIG20 traciły, chociaż też relatywnie mniej, o tyle bardzo dobrze prezentowały się spółki średnie. Jest to miła odmiana w stosunku do tego, z czym mieliśmy do czynienia w ostatnich latach, w czasie których nasza giełda odstawała in minus od reszty stawki. Teraz jednak nasz rynek wykazał się siłą.

Wróćmy jednak do wrześniowej korekty...

Skoro mówimy o korekcie, to też musimy zaznaczyć, że skala tej korekty jak do tej pory jest bardzo niewielka. Cały czas jesteśmy mimo wszystko kilka procent od historycznych szczytów, jeśli chodzi chociażby o rynek amerykański. Można więc powiedzieć, że na razie nic złego się nie zadziało. Powody tej korekty są też nie do końca jasne. Z drugiej strony warto zwrócić uwagę, że wrzesień statystycznie jest dla rynków akcji słabszym miesiącem. Powakacyjne lekkie ochłodzenie nastrojów może nawet dobrze zrobiło inwestorom. Na nowo można bowiem spojrzeć na rynek i zastanowić się, co dalej. A patrząc w ten sposób, wydaje mi się, że na razie nie ma przesłanek do tego, aby uciekać z rynku akcji, nawet jeśli korekta miałaby się przedłużyć. Oczywiście można mówić o polityce Rezerwy Federalnej, ale kluczowe jest to, jak faktycznie będą przebiegały zmiany. Fed od jakiegoś czasu mówi, że będzie rozpoczęte ograniczanie skupu aktywów, ale ważne jest to, jak duże będzie to ograniczenie i jak szybko przeprowadzane. To są kluczowe elementy dla rynków, a nie sam fakt, że ograniczenie ma nastąpić. To wydaje się już zdyskontowane.

Mamy Fed, ale przecież we wrześniu żyliśmy też problemami Evergrande. Padały porównania do Lehman Brothers. Są one uzasadnione czy jednak strach ma wielkie oczy?

Uważam, że te porównania są jednak nieco na wyrost. Mimo wszystko wydaje się, że upadłość banku z punktu widzenia systemu finansowego jest groźniejsza niż upadek dewelopera, nawet jeśli jest on tak duży. Po drugie, mówimy o chińskim deweloperze i wydaje mi się, że mimo wszystko będą próby rozwiązania tego problemu w sposób w miarę łagodny. Raczej nie dojdzie więc do niekontrolowanego bankructwa. Zapewne zostanie to przeprowadzone w sposób, który we w miarę łagodny sposób wpłynie na rynki. Oczywiście gdyby przyjąć scenariusz negatywy, to jest to zła informacja głównie dla rynku chińskiego. Nie najlepsze nastroje pewnie rozlałyby się też na pozostałe rynki, natomiast ciężko przewidzieć faktyczne skutki gospodarcze w takim układzie.

Do problemów z Evergrande doszedł jeszcze kryzys energetyczny, który też przecież może straszyć inwestorów.

Mówiąc o kryzysie energetycznym, znów przede wszystkim odnosimy się do Chin, gdzie mieliśmy do czynienia z brakami energii. Gdyby taka sytuacja miała się utrzymać, to istnieje prawdopodobieństwo, że będzie to miało szybszy i bardziej realny wpływ na inne rynki. Prowadzi to bowiem do ograniczania produkcji w części zakładów. To tylko pogłębiłoby problemy związane z produkcją, logistyką i dostawami na inne rynki. Gdyby więc taka sytuacja się przedłużała, to z pewnością będzie to negatywna informacja dla rynków.

A wojna handlowa? Ten wątek znowu zaczyna się powoli pojawiać w geopolityce.

Oczywiście zawsze ten temat może powrócić, natomiast w tym momencie nie przywiązywałbym do niego jakieś dużej wagi. Na ten moment mamy dużo ważniejsze tematy, nad którymi inwestorzy muszą się zastanawiać.

Jakie to konkretnie tematy?

Uważam, że dzisiaj najważniejszym jest inflacja, zarówno w odniesieniu do rynków zagranicznych, jak i do rynku krajowego. Kwestia ta zaczyna bowiem coraz mocniej wpływać na całokształt rynków. Z jednej strony wysoka inflacja siłą rzeczy rodzi presję na banki centralne, żeby dokonały one pewnych zmian w polityce pieniężnej i zaczęły ją zacieśniać. Z drugiej strony inflacja wpływa też na stronę kosztową oraz przychodową w przedsiębiorstwach i potencjalnie może wpłynąć też na zachowanie konsumentów. Uważam, że temat ten będzie decydował, które branże, spółki i rynki będą miały się lepiej, a które gorzej.

Wspomnieliśmy na początku o zaskakującej sile warszawskiej giełdy w ostatnim czasie. Z czego ona wynikała?

Uważam, że jest to pochodna dwóch rzeczy. Pierwsza to kwestia wycen i wskaźników. Nasz rynek nie jest drogi. Drugi aspekt jest związany z inflacją, o której mówiłem, i wzrostem gospodarczym. Jeżeli założymy sobie, że podwyższona inflacja się utrzyma, a banki centralne coś będą musiały robić, to nasz rynek, szczególnie w kontekście WIG20, ma spółki, które w takim środowisku mają sporo do zaoferowania. Potencjalne podwyżki stóp procentowych działają chociażby na korzyść branży finansowej, która ma mocną reprezentację w WIG20. Wyższa inflacja oznacza także, że nieźle powinny radzić sobie surowce, a mamy w indeksie spółki, które powinny na tym korzystać.

Wychodzi na to, że nasz rynek ma całkiem niezłe perspektywy.

Myślę, że w najbliższym czasie tak. Oczywiście jeśli za granicą dojdzie do mocniejszej korekty, to my się temu nie oprzemy, ale wydaje mi się, że to, co widzieliśmy we wrześniu, może być kontynuowane w kolejnych tygodniach.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.