Inwestycje

Damian Patrowicz stawia na kryptowaluty

Drugim gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV był Damian Patrowicz, współwłaściel Novej Giełdy. Pytaliśmy go o nową ofertę instrumentów, w tym kontrakty indeksowe i kryptowaluty.

Gościem Piotra Zająca w piątkowym Parkiet TV był Damian Patrowicz, współwłaściel Novej Giełdy

Foto: parkiet.com

Miesiąc temu mówił pan w studiu Parkiet TV, że na dniach wprowadzicie kontrakty terminowe na WIG20. Wciąż jednak nie ma ich w tabeli notowań Novej Giełdy. Są jakieś problemy?

Byliśmy w fazie testów i musieliśmy uporać się z pewnymi niuansami o charakterze technicznym. Przedwczoraj zakończyliśmy już fazę testową i system nie wykazuje już żadnych niedociągnięć. Dlatego w tym tygodniu ruszymy z kontraktami terminowymi na WIG20.

Oprócz futures na WIG20, będą też kontrakty na konkretne spółki?

Tak. Bierzemy pod uwagę te największe spółki. Mam na myśli KGHM, PKO BP, Pekao, PKN Orlen i może jeszcze jedna spółkę z grona blue chips.

Może CD Projekt? Ma wejść do WIG20 w tym miesiącu.

To chyba mimo wszystko za mała spółka. Nam zależy na tych najbardziej płynnych. Jest to jednak jakiś pomysł. Jeśli kontrakty się przyjmą, to na pewno będziemy tę ofertę poszerzać w przyszłości. Nie ma problemu w tym, by wprowadzić futures na 60 czy 70 instrumentów.

A jak wygląda proces wprowadzania kontraktów terminowych na bitcoina?

Od strony technologicznej już jesteśmy w stanie go wprowadzić. Ze względu na bardzo duże wahania jego notowań, które obserwujemy w ostatnim czasie, na początku depozyty zabezpieczające będą dosyć wysokie. Ale z czasem zamierzamy je obniżać.

Oprócz kontraktu, chcecie wprowadzić też samą kryptowalutę. Będzie zatem można handlować bezpośrednio bitcoinem?

Tak. Mamy taki plan, ale zostanie on zrealizowany w późniejszym terminie.

Rozumiem, że bitcoin wymaga osobnej platformy transakcyjnej i zupełnie innej infrastruktury technologicznej?

Zgadza się. Handel bitcoinem wymaga zupełnie innej technologii. Dostarcza ją nam zewnętrzna firma. Chcemy kupić to oprogramowanie i zintegrować z aktualnym systemem. Jesteśmy na etapie testowania i na ten moment nie jesteśmy jeszcze gotowi, by wypuścić kryptowalutę na rynek. Musimy mieć 100-proc. pewność, że rozwiązania te będą dla użytkowników bezpieczne.

Będziecie mieć zatem pionierską ofertę na polskim rynku kapitałowym.

Kontrakty terminowe na bitcoina ma kilka platform na świecie. W Polsce zdaje się, że nikt nie dostarcza takiego instrumentu.

Są kontrakty CFD u brokerów foreksowych.

Ale tego typu kontrakt to zupełnie inna „para kaloszy". Użytkownicy nie handlują bowiem między sobą tylko z jednym brokerem.

Kryptowaluty to bardzo gorący temat. Wiele rynkowych autorytetów mówi jednak wprost, że bitcoin to jedna, wielka bańka spekulacyjna, które może pęknąć lada moment. Nie boi się pan takiego scenariusza? To mogłoby sprowadzić ciemne chmury nad Novą Giełdą.

Nie obawiam się, że to pęknie. Ostatnie działania banków utwierdziły mnie tylko w przekonaniu, że zwyżka wartości to nie bańka. Mam na myśli to, że banki bowiem zaczęły wypowiadać umowy na prowadzenie kont inwestorom, którzy handlują kryptowalutami. I to działanie pokazuje, gdzie jest przewaga bitcoina. Skoro banki, za legalne inwestycje mogą komuś wypowiedzieć konto, to same się proszę by inwestorzy przechodzili na bitcoina, w którego sieci raczej nie możliwe jest wypowiedzenie komuś portfela. W świecie kryptowalut nie ma tego typu kar i zakazów, co może być w przyszłości bardzo kuszące dla uczestników rynku. Dlatego uważam, że bitcoin ma zdrowe, wolnościowe podstawy.

Nie boicie się zmienności?

Zdajemy sobie sprawę z możliwych fluktuacji kursu. Ostatnie spadki było spowodowane m. in. tym, że bardzo wzrosły opłaty transakcyjne w sieci bitcoina. Wynosiły on już ponad 50 dol. W tej chwili spadły już poniżej 1 dol. Wygląda więc na to, że sytuacja się unormowała i uważam, że podstawy do wzrostu kursu cały czas istnieją.

Jak długo działa Nova Giełda i jak przez ten czas zmieniła się aktywność inwestorów?

Niebawem minie rok naszej działalności. Niedawno zlikwidowaliśmy opłaty transakcyjne, co spowodowało wzrost obrotów. Inwestorów stopniowo przybywa i prezentują oni różne podejścia. Niektórzy dokonują jednej, dwóch transakcji i na przykład trzymają akcje. Ale rośnie nam też grono inwestorów, którzy szukają dołków i szczytów i spekulują. Liczymy na to, że brak prowizji jeszcze zwiększy tę aktywność, co podniesie nam płynność.

A obecna płynność pozwala na swobodny day trading?

Wszystko zależy od instrumentu. Na przykład na Zortraxie jest bardzo wysoka płynność, podobnie jak na Elektrimie. I tu można spokojnie grać kwotą do kilkuset tysięcy złotych jednego dnia. Ale są także i takie akcje, na których aktywny handel nie jest możliwy, jak na przykład Zakłady Azotowe Chorzów.

Jakie są średnie, dzienne obroty?

W ubiegłym roku średnia wyniosła 2 mln zł. Od kilku tygodni skoczyła jednak dwukrotnie. Zamierzamy jednak wprowadzić notowania dostępne od 2 w nocy do 22.30, co może również pomóc płynności.

A więc nastawiacie się na inwestorów zagranicznych?

Tak, a także na polskich, którzy grają na korelacje z giełdami zagranicznymi. Nastawiamy się tu oczywiście na spekulujących kontraktami, bo dla akcji to 6-7 godzin handlu dziennie wystarczy. Liczymy też na to, że zagraniczni inwestorzy zainteresują się naszą ofertą kryptowalut, która będzie relatywnie tańsza od zagranicznych ofert.

Na koniec chciałem zapytać, jak ocenia pan aktualną sytuację na rynkach akcji? Czy mamy korektę, czy jednak zmianę trendu?

Wiele wskazuje na to, że może to być zmiana trendu. Wprawdzie skala spadku wciąż nie jest duża, ale mnie najbardziej niepokoją wypowiedzi szefa Fedu. Jerome Powell powiedział, że będzie prowadził politykę zaciskania monetarnego pasa, co moim zdaniem spowoduje odpływ kapitału z rynków akcji, a to może się przerodzić w bessę. Historycznie, gdy w USA rozpoczynało się faza jastrzębiej polityki, to z reguły był to sygnał do rozpoczęcia rynku niedźwiedzia.


Wideo komentarz