Lista wspaniałych konstrukcji japońskiej firmy jest długa. Ważne miejsce zajmuje na niej Celica. Ma w sobie ducha Forda Capri i Opla Manty, gwarantuje sportowe emocje. Pierwsza wersja została zaprojektowana jako alternatywa dla droższej i prestiżowej Toyoty 2000GT. Spodobała się, doceniono jej walory na drodze, osiągi, komfort. Była produkowana 35 lat, od 1970 do 2005 roku, doczekała się aż siedmiu generacji. Oferowano trzydrzwiowe liftbacki lub dwudrzwiowe coupé. Powstało też trochę kabrioletów, ale niewiele.
Kabriolet był oferowany w USA, więc dbano o dobre wyposażenie.
Trzy pierwsze generacje były samochodami tylnonapędowymi, dopiero w 1986 roku wprowadzono napęd przedni. Celica GT-S, o której dziś mowa, ma jeszcze napęd na tylną oś. Była oferowana tylko w Stanach Zjednoczonych. Czerpała z wyżej pozycjonowanej kuzynki, czyli Supry. Zadbano też o bardziej poszerzone nadkola, a w nich siedmiocalowe koła, w pełni niezależne zawieszenie. Sportową jazdę umila montowana seryjnie szpera, czyli mechanizm różnicowy mocowany na tylnej osi, który równo rozdziela moment sił obrotowych na koła. Wóz przyspiesza nawet na zakrętach.
Dach jest sterowany elektrycznie. Nie tylko silnik i blachy, ale też wnętrze, są w świetnym stanie.
Niedawno w oczy rzuciła mi się bardzo interesująca Toyota Celica GT-S ASC Convertible. Kabriolety były wytwarzane w USA przez firmę ASC, na bazie GT-S w nadwoziu notchback. Powstało niespełna 4500 egzemplarzy. Jest to więc rzadkie cacko. Ten czerwony model z 1984 roku jest napędzany 116-konnym motorem benzynowym o pojemności 2400 cm sześc., do tego manualna skrzynia biegów. Przebieg nie jest mały, ale jak na ten wiek nie szokuje – 207 000 km. Adekwatna jest zresztą cena, wynosząca 38 700 zł. Za tę sumę otrzymujemy wóz świetnie wyposażony. Na pokładzie są: klimatyzacja automatyczna, tempomat, elektrycznie otwierany dach, elektryczne szyby i lusterka, centralny zamek, oryginalne radio Toyota i fotele kubełkowe, godne sportowca, jakim jest Celica.