Gra giełdowa

Gra się zaostrza. Do zwycięstwa w drugim tygodniu rywalizacji potrzeba było 52 proc. zysku

Za nami drugi tydzień Parkiet Challenge. Wynik zwycięzcy przekracza 50 proc. By znaleźć się w pierwszej dziesiątce, trzeba było pomnożyć kapitał o prawie 35 proc.
Foto: parkiet.com

Jesteśmy już na półmetku pierwszego etapu Parkiet Challenge. Wyniki są imponujące – najlepsi uczestnicy powiększyli w tym czasie kapitał nawet o 90 proc.

Duży awans

W całej grze numerem jeden pozostaje użytkownik o nicku „Fikumiku" z wynikiem blisko 91 proc. Jego przewaga nad drugim miejscem to prawie 30 pkt proc. W pierwszej dziesiątce pod koniec poprzedniego tygodnia znalazł się „indexsystem". I to właśnie on zdołał wypracować najwyższą stopę zwrotu w drugim tygodniu rywalizacji.

Poziom gry zdecydowanie wzrósł, gdyż zwycięstwo w drugim tygodniu zapewniła dopiero stopa zwrotu w wysokości niemal 52 proc., którą wypracował wspomniany „indexsystem". Wartość jego portfela wzrosła na koniec ubiegłego tygodnia do blisko 23 tys. zł. W portfelu „indexsystem" znajdowały się wówczas wyłącznie akcje Biomedu-Liblin, nabyte w minioną środę. Wcześniej jednak gracz ten inwestował w papiery mBanku oraz Famuru. Co ciekawe, awansował aż o 1619 miejsc. Więcej na temat jego taktyki w rozmowie poniżej.

Foto: GG Parkiet

Drugie miejsce w drugim tygodniu zajął „Kozanostra" z wynikiem 50,3 proc. Na półmetku Parkiet Challenge wartość jego portfela wyniosła nieco ponad 23 tys. zł. Co ciekawe, „Kozanostra" na koniec ubiegłego tygodnia został z gotówką. Podobnie jak zwycięzca, miejsce na podium wypracował dzięki handlowi papierami Biomedu. Tu również nastąpił duży awans, o 253 oczka. Na trzecim miejscu w drugim tygodniu gry znalazł się „Fikumiku". Tym razem wynik jego portfela to niecałe 47 proc. zwyżki, natomiast łącznie na koncie miał 28,6 tys. zł, co dało mu prowadzenie w łącznym rankingu. On także z końcem tygodnia zrealizował zyski z akcji Biomedu. Przypomnijmy, że „Fikumiku" to numer jeden z pierwszego tygodnia gry, a więc drugi raz z rzędu znalazł się na podium. Do wymienionej najlepszej trójki powędrują nagrody rzeczowe. Przypomnijmy, że pierwszy etap Parkiet Challenge jest podzielony na cztery tygodnie. Najlepsi gracze przejdą do finału, w którym łączna pula nagród to 30 tys. zł.

Czołówka tygodniowego zestawienia jest wyjątkowo mocna. By znaleźć się w pierwszej dziesiątce, trzeba było osiągnąć w tym okresie niemal 35-proc. stopę zwrotu. To znacznie więcej niż w pierwszym tygodniu rywalizacji w Parkiet Challenge. Zdecydowanie wzrosła też liczba transakcji, sięgając 38,3 tys. Ich wartość przekroczyła 25 mln zł. Co ciekawe, około 30 proc. graczy awansowało o co najmniej dziesięć miejsc w rankingu.

Biomed wciąż na czele

W tegorocznej edycji Parkiet Challenge uczestnicy mogą handlować akcjami spółek z WIG20 oraz z mWIG40. Właśnie ta druga grupa firm cieszy się największym zainteresowaniem uczestników. Numerem jeden, praktycznie od początku rywalizacji, pozostaje Biomed-Lublin, w którym uczestnicy Parkiet Challenge trzymają już ponad 7 mln zł. Co ciekawe, w poniedziałek obroty akcjami medycznej spółki plasowały ją w ścisłej czołówce na GPW. Co więcej, akcje Biomeedu zyskiwały po południu kilkanaście procent. Na drugim miejscu znajduje się Mercator. Wartość jego akcji w portfelach graczy to nieco ponad 2 mln zł. To także jedna ze spółek cieszących się ogromną popularnością w na GPW. Dopiero na trzecim miejscu znajdziemy firmę należącą do WIG20, czyli CD Projekt. Uczestnicy Parkiet Challenge posiadają jego akcje o wartości 1,3 mln zł. Tuż poza podium znalazły się PKN Orlen, KGHM i LiveChat, a wartość ich akcji sięga po około 0,7 mln zł. Na dole tabeli znaleźli się BNP Paribas, Globe Trade Centre oraz Bank Handlowy.

Obecnie w Parkiet Challenge rywalizuje ze sobą ponad 3 tys. inwestorów, a łączna wartość transakcji zbliża się do 90 mln zł. Wciąż można też dołączyć do gry i powalczyć o nagrody. Rejestracji należy dokonać na stronie: gra.parkiet.com. Przypomnijmy, że na naszym kanale w serwisie YouTube znajdują się materiały edukacyjne, wprowadzające w świat inwestycji giełdowych.

Pytania do... Dariusza Porowskiego, zwycięzcy w drugim tygodniu gry

Zwycięstwo w ubiegłym tygodniu dały panu transakcje Biomedem-Lublin. Skąd zainteresowanie tą spółką?

Udało mi się kupić akcje Biomedu na dołku korekty, w środę. Decyzja była podyktowana zarówno czynnikami fundamentalnymi, jak i wskazaniami analizy technicznej. Przede wszystkim ze względu na trwającą pandemię, a Biomed to spółka zajmująca się surowicami i szczepionkami. Akcje były już po fali wzrostu, natomiast doszło do dużej korekty. Kurs zatrzymał się jednak na wsparciu i wówczas zdecydowałem się na zakup.

Jednak mówiąc szczerze, nie przepadam za rynkiem akcji, szczególnie krajowym, który dla mnie nie jest atrakcyjny. Na co dzień wybieram kontrakty terminowe na indeksy czy surowce. Są to dużo bardziej płynne rynki. Do polskich spółek czy indeksów podchodzę z ostrożnością, bo nie czuję się komfortowo w handlu akcjami. Zrobiłem jednak wyjątek, choćby po to, by wziąć udział w Parkiet Challenge. To dla mnie ciekawe wydarzenie.

Dokonał pan już około 30 transakcji. Jest pan aktywnym graczem?

Rzeczywiście, patrząc przez pryzmat rynku akcji, może się tak wydawać. Opracowałem własne kryteria, jeśli chodzi o sygnały wejścia czy wyjścia z rynku. Nie ukrywam, że teraz, przy okazji gry, testuję te wskaźniki na rynku, na którym dotąd ich nie stosowałem. Zmieniłem jednak część parametrów, bo rynek akcji działa według nieco innych mechanizmów, porusza się wolniej. Najbliższe dwa tygodnie pokażą, czy moje podejście jest prawidłowe.

Może pan powiedzieć więcej o swoich metodach?

Jesteśmy w trakcie rywalizacji, która zapowiada się bardzo ciekawie, więc wolałbym nie opowiadać o moich sposobach. Nie uważam, żeby moje wskaźniki były najlepsze, ale nie chcę ułatwiać zadania pozostałym graczom. Moje podejście do rynku jest proste: skuteczny jest ten, kto zarabia pieniądze.

Uczył się pan sam analizy technicznej czy brał pan udział w szkoleniach?

W większości jestem samoukiem. Zaczynałem się uczyć kilkanaście lat temu. Oczywiście trudno było wtedy samemu nauczyć się posługiwania narzędziami do analizy technicznej. Korzystałem z różnych szkoleń, m.in. organizowanych przez Giełdę Papierów Wartościowych. Było to jedno z bardziej wartościowych szkoleń, które dało mi odpowiednią bazę i pozwoliło na samodzielny rozwój w ramach analizy technicznej. Na niej opieram swoje decyzje, choć nieco uzupełniam analizą fundamentalną.

Interesuje się pan giełdą od dłuższego czasu?

Na pewno nie jestem nowicjuszem. Swoją drogą obecnie przygotowuję się do poważniejszego zarabiania pieniędzy, inwestując. Będzie to powrót po dłuższej przerwie. Od dwóch i pół roku testuję własny manualny system transakcyjny, dedykowany indeksowi niemieckiemu. Na tym jestem teraz skoncentrowany, bo system przynosi zadowalające rezultaty.

W ostatnich miesiącach sporo zmieniło się na GPW. Dołączyło wiele nowych inwestorów, zapowiadają się też głośne debiuty. Czy to nie zachęca pana do inwestycji na krajowym rynku?

Nie śledzę tak dokładnie tego, co dzieje się na GPW. Jak wspomniałem, skupiam się na własnym systemie, stworzonym pod wskaźnik DAX, oraz kontraktach na surowce rolne, jak kawa, kakao, kukurydza, pszenica. Są to niezwykle trudne instrumenty, natomiast dają ogromną satysfakcję i pieniądze.

Jakie ma pan przemyślenia na temat naszej inicjatywy?

Myślę, że wielu uczestnikom chodzi tu bardziej o realizację swoich ambicji, element rywalizacji niż same nagrody. Parkiet Challenge to dobra idea, jednak konkurs powinien trwać znacznie dłużej, np. rok. Wówczas wyłonilibyśmy naprawdę zdolnych ludzi, pasjonatów. Obecne reguły promują ryzykowne zagrania, których nigdy nie zastosowałbym w realnym handlu.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.