„Mamy pełne zaufanie do Kristaliny Georgiewej" – ogłosiła we wtorek Rada Wykonawcza Międzynarodowego Funduszu Walutowego. Zdecydowała, że Georgiewa, dyrektor zarządzająca MFW, zachowa stanowisko. Wcześniej na reputacji szefowej Funduszu położył się poważny cień. Oskarżono ją o to, że gdy była prezesem Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju (kluczowej części Grupy Banku Światowego), naciskała na pracowników Banku Światowego, by zawyżyli ocenę Chin w rankingu „Doing Business". Miało też dojść do innych manipulacji w tym „flagowym" produkcie analitycznym Banku Światowego. Georgiewa skutecznie jednak zaprzeczała, by zrobiła coś złego. Nie było też woli politycznej, by ją odwołać. Janet Yellen, sekretarz skarbu USA (czyli największego udziałowca MFW), stanęła po jej stronie, deklarując, że nie ma wystarczających dowodów na to, że Georgiewa dopuszczała się nacisków na pracowników. Dowodów procesowych może i nie ma, ale plama na reputacji jest.