REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka - Świat

Inwestorzy giełdowi mylą firmy. Przez podobne nazwy

Podobne kody giełdowe sprawiają, że małe spółki przeżywają wzloty i upadki większych.
Foto: AFP

Inwestowanie na giełdzie to trudna sztuka wymagająca pewnej wiedzy, sprytu i odrobiny szczęścia. Najwyraźniej przydać się może także umiejętność rozróżniania kodów, którymi skrótowo określane są spółki giełdowe, gdyż podobieństwo niektórych sprawia, że inwestorzy kupują akcje jednej spółki myśląc, że kupują akcje kogoś zupełnie innego.

Za każdym razem, gdy Ford Motors poda komunikat dotyczący swojej działalności inwestorzy na nowojorskiej giełdzie kupują (lub sprzedają jeżeli mają w portfelu) akcje oznaczone kodem FORD. Problem w tym, że gigant samochodowego rynku ma kod F, a pod FORD kryje się nieduża spółka Forward Industries, która produkuje futerały dla medycznych urządzeń monitorujących oraz dla innych urządzeń elektronicznych.

- Większość inwestorów nie naprawia błędu przez mniej więcej tydzień. Tyle czasu zajmuje cenom akcji powrót do normalnego poziomu, prawdopodobnie właśnie tyle zajmuje inwestorom zrozumienie, że się pomylili – twierdzi w rozmowie z CNN Andrei Nikiforov, adiunkt na wydziale finansów Uniwersytetu Rutgersa w Camden.

Nikiforov razem z Vadimem Balashovem (również adiunktem) zbadali dokładnie zachowania inwestorów i zauważyli, że takich pomyłek na nowojorskiej giełdzie jest dużo więcej. Giełdowi gracze mylą Apple o kodzie AAPL z zajmującą się nieruchomościami firmą Apple Hospitality REIT (APLE). W 2013 kurs spółki Tweeter Home Entertaiment wzrósł o prawie 1000 procent, bo na giełdę właśnie wszedł Twitter. Ulubione medium społecznościowe prezydenta Trumpa otrzymało kod TWTR, a będące obecnie bankrutem Tweeter Home Entertaiment miało kod TWTRQ.

Mylą się nie tylko inwestorzy klikający na swoich komputerach i telefonach. Pomyłkowe zakupy dokonywane są także przez wyrafinowane algorytmy stosowane przez banki inwestycyjne. Naukowcy nie widzą w tym niczego dziwnego – automatyczne systemy monitorujące rynek akcji i dokonujące transakcji bez udziału człowieka śledzą trendy na rynku i gdy widzą, że jakaś spółka cieszy się zainteresowaniem, to rzucają się na jej walory. Algorytmy odpowiadają już za znaczną część „omyłkowego handlu".

Naukowcy zauważyli także, że część inwestorów racjonalizuje sobie omyłkowe inwestycje. Co więcej, takie inwestycje faktycznie mogą się okazać opłacalne.

Rozwiązanie problemu tkwi nie tylko w staranniejszym dokonywaniu transakcji przez inwestorów. Giełdy i nadzór rynku (SEC) mogłyby bowiem zadbać o lepsze przypisanie kodów do spółek. Okazuje się, że 55 procent obecnych na giełdzie firm ma w jakiś sposób podobne nazwy. A to oznacza, że o pomyłkę bardzo łatwo. Naukowcy sugerują, by firmy maklerskie wprowadziły system ostrzeżeń przy zakupach spółek, które mają podobne nazwy.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA