Giełda

W końcu mamy dołek WIG20?

Przed wtorkową sesją statystyki dla GPW wyglądały bardzo kiepsko. WIG20 dziewięć z dziesięciu sesji kończył na czerwono.
Foto: Adobestock

Tak ciężka passa nie mogła trwać w nieskończoność, jednak pierwsze minuty handlu wskazywały na kolejny kiepski dzień. Indeks dużych spółek dość szybko znalazł się ponad 1 proc. pod kreską. Nastroje na GPW pogłębiały spadki na innych europejskich giełdach. Jednym z najsłabszych sektorów były oczywiście banki.

Po dwóch godzinach handlu WIG20 sięgnął okolic 2224 pkt i jak się później okazało, był to najniższy poziom wtorkowej sesji. Przypomnijmy, że w tych okolicach nastąpiło odreagowanie także w piątek. Pod dwiema świecami z tych dni, jakie wyrysowały się na wykresach, łatwo dostrzec długi dolny cień. Wygląda więc na to, że WIG20 dotarł do miejsca, w którym można spodziewać się odreagowania. Czas najwyższy, bo ostatnie dwa tygodnie przyniosły zejście indeksu dużych spółek o około 200 pkt.

Poprawa notowań WIG20, do której doszło jeszcze w pierwszej połowie wtorkowej sesji, była oczywiście związana ze zmianą nastawienia inwestorów do banków. Główne banki ponad 1-proc. przeceny zamieniły na ponad 1-proc. zwyżki. Zwyżki kursów spółek finansowych miały oczywiście pozytywny wpływ także na mWIG40.

Foto: GG Parkiet

Ostatecznie WIG20 finiszował we wtorek ze zwyżką o 0,59 proc., a na wykresie można doszukać się świecy objęcia hossy. Zdecydowaną większość zniżki odrobił także mWIG40, choć nie udało się mu zakończyć handlu zwyżką. Na głównych rynkach słabe nastroje utrzymywały się do końca dnia. Niemiecki DAX zniżkował o ponad 1 proc. Na czerwono zaczął się również handel na Wall Street. Wyraźnie słabiej prezentował się drugi dzień z rzędu Nasdaq. ¶

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.