REKLAMA
REKLAMA

Giełda

Optymistyczny sygnał wśród maluchów

Poranek maklerów: czwartkowa sesja zaczęła się od zwyżki WIG20 o 0,3 proc. Czy uda się dziś kontynuować odbicie?
Foto: Fotorzepa, Jakub Kamiński

Środowe odreagowanie było symboliczne, zwłaszcza gdy skalę odbicia porówna się do skali trwającej od początku maja wyprzedaży. Dzisiejszy poranek wskazywał jednak na to, że jest szansa na podciągnięcie indeksów nieco wyżej. WIG20 wahał się rano 2176 pkt, a więc 0,3 proc. powyżej środowego zamknięcia. Pomagały nastroje zagranicą. Indeks S&P500 wzrósł wczoraj o 0,6 proc. do 2850 pkt. Ja na razie wsparcie na 2800 pkt jest książkowo bronione. Dopóki tak będzie, dopóty majową zniżkę będzie można traktować tylko jak korektę w hossie. Warszawskim bykom połowicznie pomagały rynki azjatyckie. O ile bowiem Hang Seng i Shanghai Composite zyskały na ostatniej sesji (odpowiednio 0,3 proc. i 0,6 proc.), to Nikkei225 zanurkował o 0,6 proc.

Dziś istotne mogą być dane makro. O 11.00 pojawią się odczyty dotyczące handlu zagranicznego strefy euro, o 14.00 wskaźnik inflacji bazowej w Polsce, a później pojawi się seria danych z rynku nieruchomości w USA oraz odczyt indeksu Fed z Filadelfii i liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych. Poza tym istotne będę wszelkie doniesienia dotyczące amerykańskich wojen handlowych.

A jak sytuację na rynkach oceniają analitycy?

Piotr Neidek, analityk techniczny DM mBanku

Wyhamowanie deprecjacji przez sWIG80 nad dzienną dwusetką oraz pojawienie się pierwszej od prawie dwóch tygodni białej świeczki, ma prawo okazać się zaproszeniem do wyprowadzenia wzrostowej kontry. Jak na razie za wcześnie jest na to, aby po jednej sesji dokonywać predykcji na kolejne tygodnie, jednakże jakby do jutra ww. indeks wyłamał opór 12005, wówczas pojawiłby się sygnał kupna o znaczeniu średnioterminowym. Tego typu wyczyn możliwy jest do zrealizowania, o ile tylko otoczenie zewnętrzne będzie sprzyjało akcyjnym bykom zaś nad Wisłą wyczerpie się podażowa presja. Na uwagę zasługuje wykres WIG20, mianowicie indeks ten dotarł do MA200_w – średniej wokół której doszło do kluczowych zmian trendu na Wall Street w 2018.r. Czy w polskich warunkach tego typu narzędzie okaże się pomocne okaże się w najbliższym czasie, jednakże biorąc pod uwagę dzienne wyprzedanie oraz lokalną formację podwójnego dna widoczną na godzinowym wykresie WIGu, szansa na odbicie jest całkiem wysoka. Pytanie tylko, czy po wczorajszych wzrostach w USA nie dojdzie do zbyt optymistycznego otwarcia się rynku kasowego a tym samym nie pojawi się luka hossy. Wprawdzie jej obecność na tak niskich poziomach cenowych byłoby równoznaczne z lokalnym wyczerpaniem podaży i zaproszeniem do wzrostów, to jednak w średnim terminie tego typu formacja ściągałaby na południe rynek. Jak na razie wszystkie tegoroczne luki zostały już domknięte i jedynie październikowe okno jeszcze straszy, jednakże wypełnienie tego okna nie jest obligatoryjne.

Kamil Cisowski, analityk DI Xelion

Wczorajszy dzień wydawał się potwierdzać nasze obawy o krótkotrwałość odbicia. Wprawdzie giełdy europejskie rozpoczynały go na plusach, ale kolejne godziny przynosiły właściwie nieustanny ruch w dół. Po godzinie 16:00 czasu polskiego media obiegła jednak informacja, że prezydent Trump zadecydował o odroczeniu ceł na europejskie samochody o maksymalnie pół roku, na co indeksy na kontynencie zareagowały euforycznie. DAX wykonał około półtoraprocentowy ruch w górę, by zamknąć się wzrostem o 0,9%, francuski CAC40 zyskał 0,6%. WIG20 wzrósł o skromne 0,2%, mWIG40 o 0,4%, a sWIG80 o 0,5%. Zdecydowanie najsilniejszym sektorem była energetyka.

Informacje o rezygnacji z kolejnego frontu wojny handlowej wsparły też indeksy amerykańskie, S&P500 zyskało 0,6%, a NASDAQ 1,1%. Taka reakcja jest naszym zdaniem uzasadniona, w poprzednich komentarzach zwracałem uwagę na to, że to nie codzienne tweety, ale właśnie decyzja w sprawie Europy będzie testem intencji prezydenta Trumpa, jak również jego zdrowego rozsądku (jednoczesna walka z Unią i Chinami mogłaby finalnie doprowadzić do całkowitego osamotnienia USA na arenie międzynarodowej). W tej chwili można mieć nadzieję, że USA zamierzają zakończyć konflikt z Chinami w ciągu najbliższych miesięcy, zanim rozpoczną rozliczenia z Brukselą (czy może raczej Berlinem). Wczorajsza informacja nie wystarczy jednak, żeby utrzymać indeksy na plusach na dłużej. Nikkei spadło dziś o 0,7%, towarzyszy mu obecnie większość giełd azjatyckich, z wyjątkiem Hong Kongu i Szanghaju, gdzie indeksy notują niewielkie plusy. Jest to i tak dość spokojna reakcja na informacje, że amerykański prezydent podpisał dokument, który docelowo uniemożliwi Huawei i ZTE sprzedaż w USA, a producent telefonów został wpisany na czarną listę, co efektywnie uniemożliwi mu także jakąkolwiek współpracę z amerykańskimi firmami.

Większą reakcję moglibyśmy zaobserwować, gdyby działania odwetowe rozpoczęły Chiny. Wbrew obiegowej opinii, która zakłada, że Państwo Środka miałoby na jakimś etapie wojny handlowej rozpocząć wyprzedaż amerykańskich obligacji (szkody dla samych Chin byłyby co najmniej porównywalne do tych wyrządzonych Stanom Zjednoczonym), wierzymy, że właśnie działania wymierzone przeciw konkretnym amerykańskim podmiotom mogłyby być najbardziej skutecznym instrumentem w rękach chińskiego rządu. Po pierwsze, błyskawicznie przekładałyby się na spadki akcji w całych sektorach, do których należałyby dotknięte spółki, po drugie z uwagi na olbrzymią siłę lobbingu wielkich korporacji w USA, mogłyby wymusić na prezydencie Trumpie łagodzenie konfliktu. Działania te nie musiałyby mieć nawet charakteru formalnego, już w poprzednich epizodach zaostrzenia negocjacji pojawiały się doniesienia o nagłych zakłóceniach łańcuchów dostaw kluczowych spółek.

Notowania futures na DAX i S&P500 sugerują, że podczas dzisiejszej sesji parkiety znajdą się pod lekką presją. Bez napływu nowych, pozytywnych informacji wzrosty będą utrudnione, szczególnie, że rynek zupełnie wczoraj zlekceważył bardzo słabe dane o amerykańskiej sprzedaży detalicznej (z wyłączeniem komponentów najbardziej zmiennych wzrosła o 0,1% m/m przy konsensusie na poziomie 0,7% m/m). Raport za pierwszy kwartał za oceanem poda Walmart, a w kraju JSW i wiele mniejszych spółek.

Wioletta Pawłowska, analityczka BM Alior Banku

Wall Street zakończył sesję na plusie, podobnie jak europejskie indeksy, po informacji o odłożeniu planowanych ceł na unijne samochody o 6 miesięcy. Impuls do wzrostów dostali producenci aut – Fiat, Ford, GE. Zwyżki zaliczył Boeing planujący niebawem wprowadzić poprawkę oprogramowania do kolizyjnego modelu 737 Max. Akcje Google rosły po podwyżce ceny docelowej przez DB. Wciąż budzącym największe emocje tematem jest wojna handlowa na linii USA-Chiny. Przedstawiciel Stanów potwierdził w dniu wczorajszym, że ostatnie rozmowy były intensywne i konstruktywne oraz że planowana jest kolejna wizyta reprezentacji Ameryki w Pekinie. Prezydent D. Trump wzywa Rezerwę Federalną do podjęcia „właściwych kroków" w celu dopasowania się do prawdopodobnych obniżek stóp procentowych i wpompowania kolejnej sumy środków przez Chiny w obliczu eskalacji konfliktu. D. Trump już niejednokrotnie zaznaczał, że stopy w USA powinny być niższe. Zarówno w Chinach jak i Stanach miały miejsce słabsze niż oczekiwano odczyty produkcji przemysłowej i sprzedaży detalicznej. Na dzisiaj zaplanowane są wyniki Cisco i Wal-Martu.

W Europie na tapetę wrócił Brexit. Premier T. May będzie forsować na początku czerwca z Izbą Gmin po raz czwarty umowę wypracowaną z UE przed rokiem. W międzyczasie cały czas trwały negocjacje z Partią Pracy, które nie doprowadziły do porozumienia. Francuski Credit Agricole zaliczył korektę po wczorajszych wynikach. Spółka energetyczna E.ON notowała spadki po obniżeniu nastawienia do papieru przez Goldman Sachs.

W Polsce główne indeksy zyskiwały a najbardziej wybijały się takie spółki jak PGE, PGNiG i Lotos po kolejnym wzroście cen ropy. Tauron także rósł w odpowiedzi na informację o poszukiwaniu partnera do rozwoju morskich farm wiatrowych oraz zapewnieniu przez ME K. Tchórzewskiego o poszukiwaniu finansowania dla segmentu energii i nie podjęciu żadnej wiążącej decyzji co do sprzedaży aktywów spółki. Spadkową sesję miały spółki finansowe w tym PZU, PKO BP, Pekao i Santander. PKO BP zapowiedział po wynikach kwartalnych, że będzie dążył do osiągnięcia ponad 4 mld zł zysku w 2019 roku oczekiwanego przez rynek. Wielton od stycznia do kwietnia b.r. zarejestrował 1413 nowych naczep i jest to wynik lepszy o 1,2% r/r. Wczoraj miał miejsce wstępny odczyt dynamiki PKB n.s.a. za I kw. dla Polski na poziomie 4,6% r/r (oczekiwano 4,5%). Stopy procentowe pozostały na tym samym poziomie po decyzji RPP (referencyjna 1,5%). Dzisiaj wyniki opublikują między innymi JSW i 11 bit. Od kilku sesji rynek jest niepewny po mocnych spadkach, ani nie kontynuuje trendu, ani nie odbija. Dzisiaj nastroje na kontraktach terminowych w Niemczech i Stanach są negatywne. Polska giełda może nie mieć na tyle siły, aby wybić się ponad globalny sentyment.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA