Giełda

Fatalna seria misiów

Indeksy mWIG40 i sWIG80 pogłębiły w poniedziałek dołki bessy. Aż 44 spółki wyznaczyły co najmniej roczne minimum notowań.
Foto: Bloomberg

Statystyki rynkowe dla ubiegłego tygodnia na GPW są porażające. Otóż 91 spółek i indeksów zanotowało spadek większy niż 10 proc., a aż 116 wyznaczyło co najmniej roczne minimum notowań. Co gorsza – ten tydzień nie zaczął się entuzjastycznym "skokiem" na przecenione akcje. Wręcz przeciwnie. WIG20, który był najsilniejszym segmentem na rynku, cały dzień bronił ruchomego wsparcia w postaci 50-sesyjnej średniej kroczącej. Ostatecznie się udało, ale trudno o wyciąganie z tego faktu optymistycznych wniosków. Wskaźnik blue chips wzrósł bowiem zaledwie o 0,6 proc. do 2270 pkt i na ten moment bliżej mu do pogłębienia ostatniego lokalnego dołka (2220 pkt), niż do wyjścia na nowe szczyty (2400 pkt).

Poza tym, bardzo słabe pozostaję rynkowe "misie". Problemy branży TFI, mniej lub bardziej zainicjowane aferą związaną z GetBackiem, dołują ten segment do tego stopnia, że mWIG40, do poniedziałku, miał za sobą dziewięć spadkowych sesji z rzędu. Po raz ostatni taka seria zdarzyła się w styczniu 2009 r., a więc w okresie, gdy cały szeroki rynek warszawskiej giełdy szukał dna bessy, wywołanej pęknięciem hipotecznej bańki w USA. W porywach indeks średniaków spadał do 3928 pkt, co jest nowym dołkiem trwającej bessy. Indeks sWIG80 też podkręcił swój rekord i zanotował minimum intraday na poziomie 11 547 pkt. Oczywiście indeksy odzwierciedlają tylko to, co dzieje się ze spółkami. W poniedziałkowe popołudnie 44 wyznaczyły co najmniej roczne minimum notowań, a zaledwie pięć analogiczne maksimum (CEZ, Ferrum, Lotos, Mobruk i Protektor). Jedną z najsłabszych spółek na GPW była JSW. Jej akcje potaniały o 7,7 proc. do 63 zł i były w pierwszej szóstce najwyższych obrotów. Wyprzedaż akcji to reakcja na doniesienia "Parkietu", mówiące, że władze JSW miały być naciskane, by realizować inwestycje nie związane ze strategią węglowej spółki. Podsumowując – poniedziałkowa sesja potwierdziła, że w krótkim terminie warszawska giełda pozostaje pod kontrolą sprzedających. Marnym bo marnym, ale pocieszeniem może być to, że spadkom towarzyszyły relatywnie niskie obroty. Ich wartość wyniosła w poniedziałek 684 mln zł.


Wideo komentarz

Powiązane artykuły