Firmy

Celem jest stabilna rentowność naszych spółek

Gościem Barbary Oksińskiej w poniedziałkowym programie „Prosto z Parkietu” był Andrzej Kensbok, wiceprezes Agencji Rozwoju Przemysłu.

Foto: Lamus Antykwariaty Warszawskie

Zacznijmy od Stoczni Gdańsk, nad którą ARP przejęła pełną kontrolę. Wiemy, że stocznia nie jest w najlepszej kondycji finansowej. Jaki jest plan na to, by wyszła na prostą?

Rzeczywiście, obie przejęte przez nas spółki – zarówno Stocznia Gdańsk, jak i GSG Towers – miały w 2017 r. straty finansowe sięgające łącznie około 30–40 mln zł. Obawiamy się, że spółki te nie zakończą zyskiem także tego roku. Firmy te stanowią pełną całość, bo działają na jednym terenie, a nawet w jednej hali produkcyjnej. I właśnie ta hala jest jednym z głównych aktywów Stoczni Gdańsk. Chcemy skupić się na jej modernizacji i pozyskaniu przez spółki nowych, rentownych kontraktów. Celem jest więc przywrócenie konkurencyjności produkcji okrętowej, którą przez ostatnich 11 lat ukraińscy właściciele zepchnęli na dalszy plan. Z drugiej zaś strony powrót do wyrobu morskich wież wiatrowych oraz rozwój produkcji dużych wielkogabarytowych konstrukcji stalowych.

Dlaczego ARP nie podaje ceny zakupu Stoczni Gdańsk i GSG Towers?

Od samego początku tych negocjacji warunki transakcji były objęte umową o poufności i tak zostało do końca. Uzgodniona cena jest satysfakcjonująca dla obu stron. Odzwierciedla rzeczywistą wartość nabywanego majątku, przeszła test prywatnego inwestora, mamy więc poczucie, że cena jest trafna. Przygotowując się finansowo do transakcji wykupu stoczni, braliśmy też pod uwagę pieniądze, które trzeba przeznaczyć na finansowanie bieżącej działalności, na utrzymanie płynności, na finansowanie nowych kontraktów, a w kolejnym kroku także na modernizację, czyli nowoczesne, zrobotyzowane urządzenia czy maszyny o większych gabarytach. Inwestycje takie są konieczne, bo produkcja okrętowa staje się coraz bardziej wymagająca.

Jak duże to będą inwestycje?

Wspólnie z zarządem stoczni dopiero przygotowujemy szczegółowy biznesplan. Mogę jedynie powiedzieć, że chodzi o kilkadziesiąt milionów złotych. Inwestycje będą realizowane stopniowo przez okres co najmniej dwóch lat, w miarę pozyskiwania przez stocznię kolejnych kontraktów.

W portfelu ARP znajduje się kilkadziesiąt firm z różnych branż. Jaka jest strategia wobec tego portfela – czy Agencja woli pozostać w tych spółkach i czerpać z nich dywidendy czy raczej szuka okazji do ich sprzedaży?

Strategia ta jest dopasowana do każdej ze spółek. Mamy kilka firm z obszaru finansowego. Na przykład jedna z nich zajmuje się leasingiem samolotów dla Polskich Linii Lotniczych Lot i tu jesteśmy otwarci na propozycje ze strony tego przewoźnika. Natomiast w przypadku spółek przemysłowych naszym celem jest ustabilizowanie ich działalności. Czyli w pierwszym etapie ich refinansowanie, umożliwienie czy ułatwienie im pozyskiwania kontraktów, a w drugim etapie stabilizacja wyników. Liczymy na to, że w kolejnym roku największe nasze spółki będą już miały stabilną sytuację finansową i wtedy będziemy mogli powiedzieć, że są gotowe do dalszego inwestowania, do dalszego rozwoju. Przykładem są Przewozy Regionalne, które powinny w 2018 r. przynieść zysk po raz trzeci w historii.

Czy któraś z tych firm mogłaby zadebiutować na giełdzie?

Warunkiem debiutu giełdowego jest oczywiście rentowność firmy. Chcielibyśmy doprowadzić spółki do stabilnej rentowności, a wtedy być może przyjdzie czas na to, żeby w szerszym gronie omówić strategię – jak postępować z rentownymi, państwowymi spółkami. Czy pozostawić je w rękach państwa, czy też w jakiś sposób podzielić się tym dorobkiem z udziałowcami czy pracownikami. To kwestia otwarta.

ARP ma większe pakiety akcji w dwóch giełdowych firmach – Fabryce Obrabiarek Rafamet i Grupie Azoty Police. Jak długo pozostanie współwłaścicielem tych firm?

W Rafamecie widzimy duży potencjał. Spółka ta produkuje wielkogabarytowe obrabiarki, głównie dla kolejnictwa, ale nie tylko. Jest to rynek bardzo konkurencyjny, w którym Rafamet znalazł swoją niszę i przy umiejętnej budowie strategii będzie w stanie wykorzystać popyt, szczególnie na rynkach azjatyckich i nadal się rozwijać. Widzimy więc przyszłość przed Rafametem i rozmawiamy raczej o planach inwestycyjnych, o naszym ewentualnym uczestnictwie w tych projektach, niż o sprzedaży pakietu.

A w Policach?

To bardziej inwestycja finansowa. Nie spodziewamy się, żeby Police chciały dzisiaj kupować swoje akcje, bo mają do zrealizowania bardzo ambitny program inwestycyjny. Spółka ta ma w planach budowę fabryki propylenu i polipropylenu, więc potrzeby finansowe są tam bardzo duże. Jesteśmy przygotowani do tego, żeby być długoterminowym akcjonariuszem tej spółki.

Jaki natomiast jest sens trzymania maleńkich pakietów akcji Ferrum i PKO BP?

To są tzw. resztówki, które pozostały z różnych operacji finansowych z przeszłości. W takich przypadkach, nie przyspieszając działań, korzystamy z okazji sprzedażowych które się trafiają. Niedawno skorzystaliśmy z ogłoszonego wezwania na sprzedaż akcji Ferrum i kilka dni temu sprzedaliśmy z zyskiem nasz pakiet, wycofując się całkowicie z tej spółki.

Jak ARP może pomóc polskim firmom w poprawie ich konkurencyjności?

ARP ma do tego kilka narzędzi. Pierwszym z nich są specjalne strefy ekonomiczne, ale też oferujemy wsparcie dla firm w zakresie przygotowania formalności inwestycyjnych czy terenów. Drugim narzędziem są nasze pożyczki, które są dobrą alternatywą dla kredytu bankowego. Oprócz tego od zeszłego roku prowadzimy sieć otwartych innowacji. To pomoc publiczna w postaci finansowania transferu technologii. Indywidualna transza dla jednego przedsiębiorcy wynosi do 200 tys. euro. Obecnie trwa drugi nabór, a kolejne chcemy robić cyklicznie co miesiąc. Do rozdysponowania jest pula około 100 mln zł.


Wideo komentarz