REKLAMA
REKLAMA

Firmy

Marek Niechciał, prezes UOKiK: Kar można uniknąć, ale potrzebna jest dobra wola

#PROSTOzPARKIETU | Marek Niechciał: powołując się na decyzje UOKiK, łatwiej jest wygrać w sądzie

Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Foto: parkiet.com

Co do tej pory UOKiK zrobił w sprawie GetBacku?

Jeśli chodzi o GetBack, trzeba rozróżnić dwa obszary. Pierwszy dotyczy kwestii działań windykacyjnych, a drugi kwestii związanych z obligacjami. Na wiele miesięcy przed wybuchem afery skupialiśmy się już na tym pierwszym aspekcie, czyli sposobie, w jaki GetBack odzyskuje długi. W tym zakresie wykryliśmy liczne nieprawidłowości. Efektem było nałożenie na GetBacku 5 mln zł kary jesienią ubiegłego roku. Jeśli zaś chodzi o część obligacyjną, w momencie, kiedy pojawiły się kłopoty, czyli już w kwietniu, my rozpoczęliśmy kontrolę w GetBacku, jak również innych powiązanych podmiotach. UOKiK działał trochę jak prokuratura. Najpierw były postępowania wyjaśniające, a później już przeciwko komuś. Mamy więc postępowania wyjaśniające, z których pączkują kolejne już postępowania wobec konkretnych firm. Była już w tym zakresie pierwsza kara nałożona na Polski Dom Maklerski w wysokości 2 mln zł. Poza tym proszę pamiętać, że PDM to tylko część całej układanki. Bez naszej decyzji wydaje się, że dochodzenie roszczeń przez konsumentów w stosunku do banku, wobec którego również prowadzone jest postępowanie, byłoby utrudnione. Proszę pamiętać, że sam GetBack jako spółka sprzedawał swoje obligacje. Rekordzista sprzedał papiery ok. 700 osobom.

W UOKiK toczą się też inne postępowania...

Zgadza się. W sumie mamy osiem postępowań. Dotyczą one m.in. aktywności GetBacku przy sprzedaż obligacji.

Kiedy w tych sprawach można się spodziewać kolejnych rozstrzygnięć? Kolejne kary są nieuniknione?

To jest otwarte pytanie: czy mamy karać, czy rozwiązywać problem. Poszkodowanym klientom najbardziej zależy jednak na odzyskaniu pieniędzy. W niektórych naszych postępowaniach, nie mówię teraz konkretnie o sprawie GetBacku, jest tak, że zobowiązujemy tego, który wyrządził szkodę do jakiegoś zadośćuczynienia. Nie przesądzamy więc, że każde postępowanie musi się kończyć karą. Musi być jednak wola przedsiębiorcy do podjęcia kroków w sprawie jakiegoś zadośćuczynienia. Próby takie były podejmowane w przypadku Polskiego Domu Maklerskiego, ale ich propozycja daleko odbiegła od naszych oczekiwań.

Czy inne podmioty, które brały udział w procesie sprzedaży obligacji GetBacku, wyrażają zainteresowanie tego typu rozwiązaniami?

Jesteśmy na takim etapie, że do tych rozmów jeszcze nie doszło. Chcę jednak jasno zasygnalizować, że jest taka możliwość. To, czy zostanie ona wykorzystana, w dużej mierze zależy od drugiej strony. W przypadku jednego z banków, który oferował obligacje, jesteśmy po etapie przesłuchań konsumentów i sprzedawców, jak wyglądały relacje między nimi.

Od wybuchu sprawy GetBacku w kwietniu mija rok. Już wtedy właściwie były sygnały, że mieliśmy nieprawidłowości przy sprzedaży obligacji. Mimo to do tej pory tylko PDM został przez was ukarany. Dlaczego te postępowania trwają tyle czasu?

Na początku musimy zebrać materiał, a później oczywiście należy go przeanalizować. Pojawiają się dodatkowe pytania, wpływają kolejne skargi od klientów i na podstawie tego są formułowane kolejne pytania. Oczywiście druga strona musi mieć też prawo odpowiedzi na nie. Prawo do obrony wydłuża czas postępowania, natomiast bez tego prawa nawet merytorycznie dobra decyzja miałaby zdecydowanie mniejsze szanse do tego, aby obronić się w sądzie. Stąd też postępowania trwają tyle czasu.

W przypadku postępowania dotyczącego PDM doszło do tego, że firma, zanim nałożono na nią karę, praktycznie przestała istnieć. Jak chcecie wyegzekwować karę od Polskiego Domu Maklerskiego?

Były podmioty, którym odebrano licencję, a mimo to działały w innych obszarach. Nie można wykluczyć, że podobnie będzie w tym przypadku. W tej kwestii trzeba też wierzyć w siłę państwa polskiego.

A co z samym GetBackiem? Wspomniał pan o karze z ubiegłego roku. Dodatkowo prowadzicie kolejne postępowanie. Jaki w ogóle jest sens nakładania kar na ten podmiot, szczególnie mając na uwadze, że teraz cierpi on za grzechy poprzedniego zarządu?

Tutaj poruszamy kwestię tego, czy powinien być wysłany sygnał w kierunku rynku windykacyjnego, że pewnych rzeczy nie wolno robić. Ci, którzy na nim działają, muszą jednak zdawać sobie sprawę, że takich metod nie można stosować niezależnie od kondycji firmy. Poza tym pamiętajmy, że kara powinna wpłynąć na Polski Fundusz Edukacji, co może pomóc w poprawie sytuacji konsumentów. Po drugie teraz od sądu też zależy, czy ta kara zostanie podtrzymana. My, jako UOKiK, daliśmy wyraźny sygnał, że tego na rynku robić nie wolno.

A czy UOKiK nie mógł ze względu na okoliczności złagodzić kary albo w ogóle od niej odstąpić?

Proszę zwrócić uwagę, że wymiar kary dość wyraźnie odbiega od maksymalnego dopuszczalnego poziomu. Chcieliśmy jednak dać jasny sygnał rynkowi. Potencjalnych podmiotów, które mogłyby postępować w podobny sposób, jest bowiem dużo.

Poza aspektem finansowym, jaki inny wymiar mają wasze kary, jak chociażby ta dla PDM. Czy dzięki niej poszkodowanym łatwiej będzie dochodzić swoich praw w sądzie?

Niewątpliwie to powinno pomagać. Jest to bowiem jasny sygnał, że urząd, który miał dostęp do szerszej wiedzy, stwierdził jednak nieprawidłowości. Łatwiej jest, powołując się na decyzję UOKiK, wygrać w sądzie. Tak samo jest w przypadku frankowiczów czy spraw związanych z UFK, gdzie wydaje się, że istotne poglądy w tej sprawie przekładają się na zwycięstwa konsumentów. To kropla, która drąży skałę.

Pieniądze z kar mają trafić na Fundusz Edukacji Finansowej? Co to ma dać poszkodowanym?

Pieniądze te mogą trafić na cel związany z aktywnością poszkodowanych. Możliwe jest chociażby wsparcie prawnicze. Oczywiście wszystko zależy od tego, jak te pieniądze zostaną rozdysponowane. W jakiej części poszkodowani mogą więc uzyskać realne wsparcie.

Czy ze strony UOKiK w sprawie GetBacku można spodziewać się jeszcze fajerwerków?

Na pewno będą prowadzone dalsze działania. Chcę jednak podkreślić, że mi też zależy, aby nie iść od razu w kierunku kar, tym bardziej że mogą one zachwiać nawet dużymi firmami. Kary nie rozwiązują bowiem problemów. Pytanie kluczowe to jednak to, jak będę się zachowywały firmy, które popełniły błędy. Mieliśmy dobrego i złego łotra. Jeden z nich się nawrócił, a drugi trwał przy swoim do końca. Oczywiście najlepiej byłoby, aby w ogóle nie było na naszym rynku łotrów, ale jak się trafią, to niech wiedzą, że jest jeszcze droga odwrotu z tej złej ścieżki.


Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA