REKLAMA
REKLAMA

Finanse

ZUS chce pieniędzy z OFE. Giełda i budżet mogą mieć kłopot

Jeśli do ZUS trafi więcej niż 12 proc. dzisiejszych aktywów OFE, Fundusz Rezerwy Demograficznej będzie musiał sprzedać część akcji spółek z Giełdy Papierów Wartościowych, które znajdą się w jego portfelu.
Foto: Fotorzepa, Marta Bogacz

W połowie kwietnia premier Mateusz Morawiecki przedstawił plan rozwiązania problemu OFE. Zgodnie z tą koncepcją wszystkie pieniądze zgromadzone w otwartych funduszach emerytalnych, czyli 162 mld zł, zostaną przeniesione na prywatne indywidualne konta emerytalne członków OFE lub na ich konta w ZUS. Od kwot przekazywanych na IKE państwo pobierze 15-proc. prowizję, którą nazywa opłatą przekształceniową. Opłata trafi do budżetu państwa. Ma pomóc rządowi sfinansować nowe obietnice wyborcze. To dlatego przy ostatecznym rozbiorze OFE przenoszone z nich pieniądze mają być domyślnie zaksięgowane właśnie na IKE. Jeśli ktoś będzie chciał, żeby jego pieniądze z OFE poszły do ZUS, będzie musiał złożyć w tej sprawie specjalną deklarację. Dodatkowym wabikiem na rzecz IKE ma być dziedziczenie pieniędzy, które trafią tam z OFE. Te, które pójdą do ZUS, nie będą dziedziczone.

Premier liczył, że dzięki temu zdecydowana większość aktywów ulokowanych dziś w otwartych funduszach emerytalnych trafi na IKE.

Atrakcyjna waloryzacja

Niespodziewanie jednak o te pieniądze postanowił powalczyć ZUS. Zapowiedział kampanię informacyjną i specjalny kalkulator, dzięki któremu członkowie OFE będą mogli policzyć, o ile wzrosną ich przyszłe emerytury, jeśli przekażą swoje oszczędności nie na IKE, lecz państwowemu ubezpieczycielowi. – Żadna lokata czy inwestycja nie daje aż tak wysokiej stopy zwrotu, która znajdzie odzwierciedlenie w naszej emeryturze – tłumaczyła w czwartek „Rzeczpospolitej" prof. Gertruda Uścińska, prezes ZUS. W zeszłym roku waloryzacja emerytur z ZUS sięgnęła 8,68 proc., a w tym roku będzie to 9,20 proc.

Zagrożenie dla GPW

– Stopa waloryzacji emerytur w ZUS jest rzeczywiście atrakcyjna – przyznaje Wiesław Rozłucki, współzałożyciel i pierwszy prezes GPW. – Mówimy jednak o zapisie księgowym. A to już może budzić wątpliwości – dodaje.

I tłumaczy, że nie ma gwarancji, że jeśli za 20 czy 25 lat finanse państwa będą w trudnej sytuacji, te zapisy nie zostaną jedynie zapisami. – Minimalne emerytury będą wypłacane, tu nie mam wątpliwości. Może jednak zapaść decyzja polityczna, że te wysokie powinny być ograniczone do pewnego limitu – mówi Rozłucki.

Jego zdaniem zapowiadana przez ZUS akcja informacyjna dla członków OFE jest jak najbardziej właściwa. – ZUS może się starać o ich pieniądze. Pytanie, czy to będzie skuteczne – mówi były prezes warszawskiej giełdy. – Wybór pomiędzy IKE i ZUS jest trudny. A życie uczy, że jeśli wybór jest trudny, to nic nie robimy, a wtedy zwycięża opcja domyślna. Tą mają być IKE – mówi Wiesław Rozłucki.

Zwraca też uwagę, że gdyby mimo to do ZUS trafiła znaczna część pieniędzy z OFE, w kłopocie będzie budżet państwa. – Budżet potrzebuje tych pieniędzy – mówi były szef GPW.

Przyznaje, że byłoby to też zagrożenie dla giełdy. – Wydaje mi się jednak, że ZUS powstrzymałby się ze sprzedażą akcji przejętych od OFE – mówi Rozłucki.

– Zagrożeniem dla giełdy byłoby przeniesienie do ZUS 12 proc. aktywów OFE – mówi tymczasem Maciej Marcinowski, analityk Trigon DM. Tłumaczy, że maksymalny udział akcji w portfelu Funduszu Rezerwy Demograficznej, który zarządzałby akcjami przejętymi z OFE przez ZUS, to 30 proc. – Na koniec 2018 r. część akcyjna w FRD wynosiła 3,3 mld zł, co stanowiło 8 proc. portfela wartego 42 mld zł. Udział polskich akcji w OFE wynosi niemal 79 proc., więc ewentualne zdecydowanie się części członków OFE na przeniesienie aktywów do FRD istotnie podniesie jego zaangażowanie w polskie akcje – tłumaczy Marcinowski. Wspomniany limit 30-proc. udziału polskich akcji w portfelu FRD miałby zostać osiągnięty, gdy trafi do niego właśnie 12 proc. aktywów OFE. – Gdyby to było na przykład 20 proc. aktywów, to udział takich akcji w portfelu FRD sięgnie 38 proc. Fundusz musiałby zgodnie z dzisiejszymi przepisami pozbyć się nadmiaru polskich papierów – mówi analityk. Według wyliczeń Trygona każdy punkt procentowy będzie wiązał się z koniecznością podaży polskich akcji przez FRD wartych niemal 800 mln zł.

Na koniec zeszłego roku w kilku spośród spółek z WIG20 do funduszy emerytalnych należało blisko 30 proc. kapitału. Były to: CCC (31 proc.), Alior (29,88 proc.), PKN Orlen (29,15 proc.) i PKO BP (29,12 proc.). W grupie firm z mWIG40 największe pakiety akcji OFE kontrolowały w Grupie Kęty (75,72 proc.), LC Corp (65,21 proc.) czy Sanoku (58,95 proc.).

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA