Biznes i sport

Szejkowie lubią Manchester

Czy Manchester United będzie kolejnym wielkim klubem, który trafi w ręce arabskich właścicieli? Chciałby go kupić następca saudyjskiego tronu.

Francuz Paul Pogba, kapitan Manchesteru United, strzela na bramkę Newcastle. 6 października br. MU wygrał 3:2.

Foto: AFP

 

Od 2005 r. Manchester United jest własnością amerykańskiej rodziny Glazerów. Za klub zapłaciła 790 mln funtów, dziś jest on wart 3 mld funtów. Zdaniem Sky Sports, żeby w ogóle zaczęto negocjacje na temat sprzedaży, oferta musiałaby opiewać na co najmniej 4 mld funtów. Dla księcia Mohammada bin Salmana to żaden problem. 33-letni następca saudyjskiego tronu jest pierwszym wicepremierem kraju, przewodniczącym rady ds. gospodarczych i rozwoju oraz ministrem obrony, ale przede wszystkim jedną z najbogatszych osób na świecie. Majątek jego rodziny wycenia się na 850 mld funtów.

Kupno klubu piłkarskiego to część szerszej polityki Arabii Saudyjskiej, która ostatnio zainwestowała m.in. w Formułę 1 i wrestling. General Sports Authority, czyli odpowiednik ministerstwa sportu, już jakiś czas temu nawiązał strategiczną współpracę z United. W marcu, w ramach przygotowań do mundialu w Rosji, z drużyną trenował Mohammad al-Sahlawi, napastnik saudyjskiej reprezentacji.

Plotki na temat przejęcia klubu przez szejków wzmogły wizyty Avrama Glazera na Bliskim Wschodzie. W przyszłym tygodniu znów wybiera się on do Rijadu – na konferencję, w której wezmą udział bankierzy i inwestorzy z całego świata.

Kibice podzieleni

Informacja o możliwej zmianie właściciela podzieliła kibiców. Jedni nie kryliby zadowolenia z odejścia Glazerów, przeciwko polityce których nieraz protestowali. Inni ostrzegają, że klub stałby się zabawką w rękach bogaczy i będzie wymieniany w jednym rzędzie z Chelsea (Roman Abramowicz), Manchesterem City (szejkowie z Abu Zabi) i Paris Saint-Germain (szejkowie z Kataru), czyli rywalami, z których dziś tak bardzo szydzą.

Zwracają też uwagę na aspekt moralny. Arabia Saudyjska jest pod ostrzałem od czasu zaginięcia dziennikarza w jej konsulacie w Stambule. Tureckie władze twierdzą, że dysponują nagraniem, z którego wynika, że Jamal Khashoggi, krytykujący rodzinę królewską, został zamordowany.

Kupno Chelsea przez Abramowicza (w 2003 r.) zmieniło całkowicie ligę angielską. Dziś już tylko siedem z 20 klubów pozostaje w rękach Brytyjczyków: Brighton, Burnley, Crystal Palace, Huddersfield, Tottenham, West Ham i Newcastle, które wkrótce może również stać się własnością amerykańskiej grupy biznesmenów.

Brytyjskie media uważają, że Glazerowie nie pozbędą się swoich udziałów (nie byłoby to takie łatwe, gdyż od 2012 r. część akcji notowanych na nowojorskiej giełdzie należy do czterech dużych firm inwestycyjnych), ale gdyby jednak do tego doszło, derby Manchesteru będzie można nazywać derbami krajów arabskich.

Manchester United i bez wsparcia szejków pozostaje klubem notującym największe przychody. W ubiegłym roku – według raportu Football Money League sporządzanego przez firmę Deloitte – wyniosły one 676 mln euro. Nie przeszkodził nawet brak awansu do Ligi Mistrzów. Gorzej radzą sobie Real, Barcelona czy Bayern Monachium.

Syndrom trzeciego sezonu

Finanse nie mają jednak przełożenia na formę sportową, a znalezienie godnego następcy sir Aleksa Fergusona okazuje się trudniejsze, niż chyba się spodziewano. W maju 2013 r., po 27 latach nieprzerwanej pracy na Old Trafford, szkocki trener przeszedł na zasłużoną emeryturę. Od tego czasu Czerwone Diabły nie tylko nie zdobyły mistrzostwa, ale cztery z pięciu sezonów zakończyły poza podium. Wydawało się, że lekiem na wszystkie bolączki będzie zatrudnienie Jose Mourinho. Portugalczyk, namaszczony przez samego Fergusona, zaczął co prawda od wygrania Ligi Europy, a rok później poprowadził zespół do wicemistrzostwa. Znów jednak dał o sobie znać syndrom trzeciego sezonu.

Mourinho w swojej trenerskiej karierze nigdy nie odniósł sukcesu w trzecim roku pracy w jednym klubie. Tak było dwukrotnie w Londynie, gdzie za pierwszym razem nie obronił tytułu z Chelsea, a za drugim został zwolniony już w grudniu. Tak było i w Madrycie, który opuszczał skłócony z gwiazdami Realu. W Porto i Interze trzeciego sezonu nie doczekał – zdążył odejść w chwale po triumfie w Champions League.

Alan Shearer, były napastnik reprezentacji Anglii, a dziś futbolowy ekspert, już kilka tygodni temu alarmował, że po rezygnacji Fergusona i dyrektora Davida Gilla na Old Trafford zapanował chaos i całkowity brak przywództwa, a działacze, trener i piłkarze nie podążają w tym samym kierunku. Zmiany szkoleniowców i setki milionów wydane na transfery nie przykryją bałaganu. – W obecnej kondycji nie pomógłby im nawet Leo Messi – przekonuje były pomocnik Czerwonych Diabłów Paul Scholes. – Mam wrażenie, że teraz każdy zawodnik wchodzący do szatni Manchesteru cierpi – dodaje.

Dziesięciu buntowników

Po ośmiu kolejkach Premier League United zajmują dopiero ósme miejsce ze stratą siedmiu punktów do prowadzącej trójki: Manchesteru City, Chelsea i Liverpoolu. Gra drużyny nie porywa, a konflikt na linii trener–piłkarze przybiera na sile. Jeśli wierzyć angielskim mediom, aż dziesięciu zawodników – z Paulem Pogbą na czele – rozważa odejście. Stawiają ultimatum: albo my, albo Mourinho. Według „Daily Mail" w tej grupie – prócz Francuza – są David de Gea, Phil Jones, Eric Bailly, Luke Shaw, Ashley Young, Juan Mata, Antonio Valencia, Ander Herrera i Anthony Martial.

Sam Mourinho najwyraźniej też nie czuje się mocno związany z Manchesterem, bo do tej pory nie kupił tam domu. Mieszka w hotelu w luksusowym apartamencie, w którym doba kosztuje 600 funtów, a jego rodzina nadal żyje w Londynie.

W ten weekend będzie okazja do odwiedzin. United przyjeżdżają na Stamford Bridge, gdzie w sobotnie popołudnie zmierzą się z byłym zespołem Mourinho – Chelsea (transmisja o 13.30 w Canal+ Sport 2 i Canal+ 4K). Portugalczykowi groziło, że usiądzie na trybunach. Angielska federacja chce go ukarać za wulgaryzmy, jakie miał rzucić w stronę kamery, schodząc do szatni po ostatnim meczu z Newcastle (zwycięstwo 3:2 po bramce w 90. minucie). Wszystko wskazuje, że przesłuchanie w tej sprawie odbędzie się jednak dopiero na początku przyszłego tygodnia.

WŁAŚCICIELE KLUBÓW PREMIER LEAGUE I ICH MAJĄTKI (w funtach)

Arsenal – Stan Kroenke (USA) 6,5 mld

Bournemouth – Maksym Demin (Rosja) 100 mln

Brighton – Tony Bloom (Wielka Brytania) 1 mld

Burnley – Mike Garlick (Wielka Brytania) 57 mln

Cardiff – Vincent Tan (Malezja) 622 mln

Chelsea – Roman Abramowicz (Rosja) 8,8 mld

Crystal Palace – Steve Parish (Wielka Brytania) 45 mln

Everton – Farhad Moshiri (Iran) 1,3 mld

Fulham – Shahid Khan (USA) 5,3 mld

Huddersfield – Dean Hoyle (Wielka Brytania) 365 mln

Leicester – Rodzina Srivaddhanaprabha (Tajlandia) 3,7 mld

Liverpool – John W. Henry (USA) 1,9 mld

Manchester City – szejk Mansour (Zjednoczone Emiraty Arabskie) 17 mld

Manchester United – Rodzina Glazerów (USA) 4,5 mld

Newcastle – Mike Ashley (Wielka Brytania) 2,4 mld

Southampton – Gao Ji-Sheng (Chiny) 1,4 mld

Tottenham – Joe Lewis (Wielka Brytania) 3,8 mld

Watford – Gino Pozzo (Włochy) 120 mln

West Ham – David Sullivan i David Gold (Wielka Brytania) 1,5 mld

Wolverhampton – Spółka Fosun International (Chiny) 5,2 mld

Źródło: „Daily Mail"


Wideo komentarz

Powiązane artykuły