REKLAMA
REKLAMA

Banki

ING BSK przyjrzy się mBankowi pod kątem fuzji

Czy holendersko-polski bank zdecyduje się na przejęcie swojego najbliższego konkurenta, co wyniosłoby go na drugie miejsce pod względem aktywów, niedaleko za PKO BP?
Foto: Fotorzepa, Andrzej Bogacz

W ING Banku Śląskim powstaje zespół specjalistów, którego zadaniem będzie analiza i przejęcie mBanku – dowiedział się nieoficjalnie „Parkiet".

Niejasne intencje

– W takich sprawach nie udzielamy komentarzy – ucina Piotr Utrata, rzecznik prasowy ING BSK. To piąty co do wielkości aktywów kredytodawca w Polsce (151 mld zł w czerwcu) i czwarty pod względem zysku (1,53 mld zł w 2018 r.). Wystawiony przez Commerzbank na sprzedaż mBank (Niemcy mają 69,3 proc. jego akcji) to odpowiednio czwarty (152 mld zł) i piąty gracz (1,32 mld zł).

Do zamknięcia tego wydania nie uzyskaliśmy komentarza od ING Group, głównego akcjonariusza ING BSK, mającego 75 proc. jego akcji. Smaczku sprawie dodaje fakt, że wiosną, gdy upadły rozmowy o fuzji Commerzbanku z Deutsche Bankiem, pojawiały się nieoficjalne informacje, że ING Group chciałaby przejąć właściciela mBanku, doszło nawet do spotkań prezesów obu instytucji, ale w czerwcu Holendrzy stracili zainteresowanie wiceliderem niemieckiego sektora bankowego. Znamienny jest jednak fakt, że ING Group odzyskała zainteresowanie rynkiem fuzji i przejęć po latach odbudowy po kryzysie finansowym z lat 2008–2009. Jej polski bank w ostatnich latach również nie przejmował, skupiając się na wzroście organicznym, który dobrze mu wyszedł: od końca 2011 r. do końca 2018 r. zwiększył kredyty o 143 proc., czyli o blisko 61 mld zł. Dla porównania dziesięć największych banków z GPW zwiększyło w tym czasie portfel o 76 proc., w czym dodatkowo pomagały im przejęcia. ING BSK był najszybciej rosnącym bez przejęć bankiem w Polsce, utrzymywał wysokie tempo także w I półroczu – kredyty urosły o 16 proc. rok do roku. Wprawdzie ma znikomy portfel hipotek frankowych (0,9 mld zł, czyli 0,8 proc. wszystkich kredytów brutto) i jego pozycja kapitałowa jest silna, ale nadwyżka nad wymogami KNF niewielka (ok. 1,6 mld zł), biorąc pod uwagę skalę mBanku (kapitalizacja wynosi teraz 15,3 mld zł). W razie przejęcia konieczna byłaby zatem spora emisja akcji, którą musiałby w większości objąć główny akcjonariusz.

Foto: GG Parkiet

– To na tyle interesujący podmiot, że czołowi gracze nawet bez wewnętrznego przekonania, że chcą go przejąć, prawdopodobnie dołączą do badania. To dobra okazja, by lepiej poznać konkurenta – mówi jeden z bankowców chcący zachować anonimowość. W takim kontekście decyzja ING BSK o powołaniu zespołu do analizy mBanku nie byłaby zaskoczeniem. To jednak bardzo wczesny etap i stanowi tylko otwarcie furtki do przejęcia, ale go nie determinuje. Dzięki takiej analizie potencjalny kupujący może przeprowadzić własną wycenę, spróbować określić, co będzie pasować do jego biznesu, a co nie, dzięki czemu będzie mógł się lepiej odnieść do ceny zaproponowanej przez sprzedającego.

Lider może być zagrożony?

Dla ING BSK przejęcie mBanku byłoby poważną zmianą w zakresie przejęć, choć wcześniej mówiło się, że był też zainteresowany Euro Bankiem, który ostatecznie trafił do Millennium. – Pytanie brzmi, czy widzi spowolnienie w swoim wzroście, czy tylko stara się podejrzeć, co skrywa najbliższy konkurent, który ma parę rozwiązań cenionych na rynku. Przejęcie mBanku może być niepowtarzalną okazją do skokowego zwiększenia skali, tym bardziej że to atrakcyjne aktywo, zaawansowany technologicznie i dobrze rozpoznawalny bank. Dlatego nikogo bym nie wykluczał z kręgu potencjalnie zainteresowanych – mówi Maciej Marcinowski, analityk Trigona DM.

PiS w programie wyborczym napisało wprost, że w razie pojawienia się okazji będzie dążyć do zwiększenia udziału państwa w sektorze bankowym. Gdyby to ING BSK przejął mBank, wskoczyłby na drugą lokatę z aktywami blisko 290 mld zł i prawie deptałby po piętach PKO BP (330 mld zł). Na ile to będzie istotny czynnik?

Foto: GG Parkiet

– To nie tylko kwestia prestiżu, to może być ważny czynnik zwłaszcza dla PKO BP, który pozycję lidera ma „od zawsze" i mógłby się obawiać, że zmienią się zasady gry, gdyby swoją przewagę utracił. Zakładam, że większość dużych banków w Polsce będzie w grze, dadzą sobie szansę przeanalizowania przejęcia mBanku. Ostateczne decyzję nie są jeszcze podejmowane, a taką byłoby nieprzystąpienie do jakiejkolwiek analizy – zaznacza Marcinowski.

Powiązane artykuły

REKLAMA
REKLAMA

Wideo komentarz

REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA