Banki

Frankowicze pokonują banki. Rezerwy na hipoteki będą rosły

Klienci mający hipoteki frankowe w sierpniu częściej wygrywali w sądach niż banki. To kolejny taki miesiąc. Rezerwy na kredyty są wciąż niskie i będą rosły, obciążając wyniki tych instytucji.

Ostatnio kurs franka sięga 4,08 zł, czyli jest nieco niższy niż pandemiczny szczyt z marca w okolicach 4,3 zł. Rosnący kurs wzmaga skłonność klientów do składania pozwów.

Foto: Bloomberg

W sierpniu zapadło co najmniej 40 wyroków sądów w sprawach frankowych (28 w I instancji i 12 w II instancji), z czego 36 było korzystnych dla klientów, a tylko trzy dla banków (jeden przypadek dotyczył uchylenia poprzednich wyroków i skierowany został do ponownego rozpatrzenia). Oznacza to, że 90 proc. wyroków z sierpnia było korzystnych dla klientów, 8 proc. zaś niekorzystnych. To najważniejsze wnioski płynące z danych zebranych przez kancelarię Votum, która obsługuje frankowiczów.

Fala pozwów jeszcze nie ustanie

Główna statystyka zapadłych w sierpniu wyroków jest podobna jak w poprzednich miesiącach, wskaźnik wygranych przez klientów spraw nawet się zwiększył (w lipcu również wyniósł 90 proc.) z 70–80 proc. w poprzednich miesiącach. Nie ma publicznie dostępnej i pełnej bazy orzeczeń w sprawach frankowych, więc nie są to wszystkie wyroki zapadłe w sierpniu, statystyka może być więc nieznacznie zaburzona na korzyść klientów. Spośród wszystkich 40 wyroków, do których udało nam się dotrzeć, 12 było prawomocnych (10 było korzystnych dla frankowiczów, zaledwie 2 dla banków, to także odsetek podobny jak w ostatnich miesiącach).

Statystykę zamykamy w piątek, 28 sierpnia, więc do końca miesiąca mogą pojawić się jeszcze informacje o paru wyrokach. Ale nawet jeśli tak się stanie, liczba sierpniowych rozstrzygnięć sądowych i tak była znacznie mniejsza niż lipcowych czy czerwcowych, gdy naliczyliśmy ich odpowiednio około 100 i 50. Czemu teraz sądy wydawały mniej wyroków? – Okres wakacyjny z pewnością wpłynął na liczbę kończących się postępowań w sprawach frankowych. Dodatkowo nie można zapominać, że sądy wracają do normalnego funkcjonowania po ponaddwumiesięcznym okresie ograniczenia pracy z uwagi na pandemię. Nadchodzące miesiące pozwalają przypuszczać, że okres jesienny będzie bardzo intensywny w zakresie spraw frankowych. Oczywiście na rozstrzygnięcia w sprawach, w których pełnomocnicy masowo wysyłali pozwy w czasie pandemii, musimy jeszcze poczekać. Ale pamiętajmy, że już po wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej z października ubiegłego roku do sądów trafiła znaczna liczba powództw, które do końca tego roku powinny doczekać się rozpatrzenia, przynajmniej w I instancji – mówi Wojciech Bochenek, radca prawny z kancelarii Bochenek i Wspólnicy.

Jego zdaniem okres jesienno-zimowy będzie interesujący nie tylko pod kątem liczby zapadających wyroków, ale również wyznaczonych terminów rozpraw, które zbliżają frankowiczów do uzyskania rozstrzygnięcia w sprawie. – Można pokusić się o stwierdzenie, że będzie to rekordowy okres w zakresie zapadających rozstrzygnięć w sprawach frankowych. Spodziewam się, że kierunek orzeczeń będzie wzmacniał kształtowanie się aktualnie umacniającego się trendu przyrostu liczby wyroków stwierdzających nieważność umowy – mówi Bochenek. Dodaje, że do rozpatrzenia pozostają pytania skierowane do TSUE i Sądu Najwyższego, ale z uwagi na specyfikę działania obu instytucji trudno wyrokować, czy odpowiedzi na nie poznamy jeszcze w tym roku.

Foto: GG Parkiet

W sierpniu spośród 36 korzystnych dla klientów wyroków około 80 proc. dotyczyło stwierdzenia nieważności umowy. Skutkiem pozostałych zwycięstw było tzw. odfrankowienie, czyli przewalutowanie kredytu na złote po kursie z dnia zaciągnięcia przy zachowaniu stawki LIBOR. W ostatnich miesiącach widać trend częstszego unieważniania umów niż odfrankowienia. Jeszcze w grudniu 2019 r. różnice były mniejsze: spośród korzystnych wyroków unieważnienie stanowiło około 60 proc., a odfrankowienie 40 proc.

– Wbrew pozorom zainteresowanie klientów w okresie wakacyjnym nie uległo zmniejszeniu. Kredytobiorcy aktywnie poszukują najlepszej dla siebie oferty, prosząc o przeanalizowanie ich sprawy i przedstawienie oferty kancelarii. W moim odczuciu zainteresowanie frankowiczów w ostatnim czasie jest zdecydowanie większe niż w podobnym okresie ubiegłego roku. Jeżeli wzmożone zainteresowanie przełoży się na liczbę wysyłanych pozwów, to IV kwartał może być rekordowy pod tym względem. Oczywiście wpływ na ostateczną aktywność procesową osób posiadających kredyty powiązane z CHF może mieć druga fala pandemii. Aczkolwiek wiosenna kwarantanna zmobilizowała dużą część kredytobiorców do zajęcia się swoją sprawą, zatem w ostatnim kwartale tego roku może być podobnie – dodaje Bochenek.

Więcej spraw i gorsze wskaźniki wyroków

Wydawało się, że II kwartał z powodu pandemii będzie spokojny pod względem frankowego sporu. I choć faktycznie sądy wydały w tym czasie mniej wyroków, to kancelarie frankowe nie próżnowały i w największych bankach liczba toczących się spraw szybko rosła. W mBanku przybyło w tym czasie aż 1185 spraw (do 5353), w PKO BP ich liczba urosła o 969 (do 3079), w Santanderze o 904 (do 2782), w Millennium zaś o 878 (do 3690). Stopień objęcia rezerwami hipotek frankowych czy wartości przedmiotu sporu rośnie, ale wciąż jest niewielki. Na koniec czerwca łączne rezerwy mBanku na hipoteki frankowe były warte ponad 640 mln zł i choć są najwyższe w sektorze, to stanowią niewielką część (5 proc.) portfela tych kredytów. Łączne rezerwy frankowe Santandera są warte około 350 mln zł, co stanowi wciąż małą część portfela hipotek frankowych (3,3 proc.). W Millennium jest to blisko 400 mln zł, czyli tylko 2,6 proc. portfela frankowych hipotek (tych „własnych" Millennium, bez uwzględniania przejętego i ubezpieczonego portfela Euro Banku).

– Spodziewam się dalszego zwiększania przez banki rezerw na ryzyko prawne związane z hipotekami frankowymi. Schemat może być podobny jak ostatnio, czyli w raportach za III kwartał nie wszystkie banki zawiążą nowe rezerwy, podobnie jak w raportach za I kwartał, ale w rocznych już wszystkie, tak jak zrobiły to przy publikacji raportów półrocznych. Część banków tylko co pół roku kalibruje i weryfikuje modele w tym zakresie – mówi Maciej Marcinowski, analityk Trigona DM.

Na wzrost rezerw wpływać będzie kilka czynników. W tym coraz bardziej niekorzystne dla sektora statystyki przegranych spraw – dane za czerwiec, lipiec i sierpień wskazują, że częściej wygrywają klienci. Jeszcze parę takich miesięcy i okaże się, że faktyczna linia orzecznicza jest dużo gorsza niż ta, którą zakładały w swoich modelach banki, będące poniekąd optymistyczne w tym zakresie. Banki starają się odwlekać w czasie wzrost rezerw. Wcześniej oczekiwały, że tylko 5–10 proc. klientów pójdzie do sądów, teraz widać, że będzie ich więcej. Kwartalnie może przybywać bankom po kilkaset spraw, bo popyt jest duży, a możliwości operacyjne kancelarii prawnych, dzięki specjalizacji czy większemu zatrudnieniu, rosną. W dodatku prawnicy banków, opierając się na wyrokach II instancji, czyli ważniejszych, mogli jeszcze wykazywać, że nie ma podstaw, by zakładać, że aż 80 proc. spraw będzie przegranych, a takie wskaźniki są w ostatnich miesiącach w sądach I instancji. Do tego dochodzi rosnąca liczba pozwów. To wszystko powoduje, że przy opracowaniu raportu rocznego za kilka miesięcy będzie więcej niepodważalnych argumentów, aby jeszcze zwiększyć rezerwy, pewnie zawiążą je wszystkie zainteresowane banki i będą większe niż w I półroczu.

Frankowe banki nadal niosą spore brzemię

Na koniec czerwca Polacy mieli do spłaty niecałe 441 tys. mieszkaniowych kredytów we frankach szwajcarskich – wynika z danych Biura Informacji Kredytowej. Kredyty te ma 768 tys. Polaków (to głównie małżeństwa), a ich wartość sięgnęła w czerwcu 104,4 mld zł. Liczba tych hipotek zmalała przez rok o 17 tys., a wartość o 2,5 mld zł. Przez pół roku zaś liczba kredytów zmniejszyła się relatywnie szybciej, bo o 11 tys., ale wartość urosła o 2,6 mld zł. Wzrost ten wynika wyłącznie z osłabienia złotego do franka, w I półroczu polska waluta spadła o 6,6 proc., do 4,18 na koniec czerwca. Frankowe hipoteki stanowią 8,7 proc. kredytów udzielonych przez banki sektorowi niefinansowemu. Do tego w naszym kraju są hipoteki w euro warte 22 mld zł, znacznie jednak mniej problematyczne dla banków nie tylko ze względu na ich mniejszą skalę, ale przede wszystkim mniejszy wzrost kursu europejskiej waluty do złotego niż w przypadku umocnienia franka do polskiej waluty. Frankowe banki muszą utrzymywać więcej kapitału, co uderza w ich wskaźnik ROE, kluczowy dla wyceny i atrakcyjności dla inwestorów. To dodatkowy bufor kapitałowy, nakładany ponad "podstawowe" wymogi w ramach tzw. filara I, oraz 150-proc. waga ryzyka (dla złotowych hipotek wynosi 70 proc. lub preferencyjne 35 proc.) skutkująca wyższymi aktywami ważonymi ryzykiem i w konsekwencji koniecznością utrzymania wyższych kapitałów. Frankowe banki, podobnie jak cały sektor, skorzystały z obniżenia do zera bufora ryzyka systemowego, ale domagały się - na razie bezskutecznie - zmniejszenia wag ryzyka na hipoteki frankowe. MR

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.