Banki

Ile na konwersji hipotek zyskać mogą frankowicze

Dla decyzji kredytobiorców w sprawie porozumień z bankami kluczowy jest rok udzielenia kredytów i chęć uniknięcia kosztów sporów sądowych.
Foto: Adobestock

Kluczowym problemem frankowiczów, skłaniających ich do podważania w sądach umów kredytów hipotecznych, jest duży wzrost wyrażonej w złotych wartości kredytu po umocnieniu się szwajcarskiej waluty. W efekcie sporo frankowiczów mimo dekady spłacania kredytu ma więcej do spłaty w złotych niż w momencie zaciągnięcia kredytu.

Korzyści nie zawsze duże

Rosnąca liczba spraw sądowych, lawinowo już przegrywanych przez banki (na razie głównie w pierwszej instancji), oznacza spore koszty dla sektora finansowego. Ten gordyjski węzeł próbuje rozplątać KNF, która domaga się od banków, aby zaczęły oferować ugody frankowiczom. Mają polegać na potraktowaniu tych hipotek tak, jakby od początku były kredytami w złotych.

Czy to korzystna dla klientów propozycja? Diabeł tkwi w szczegółach. Przede wszystkim ważne jest to, kiedy kredyt został zaciągnięty: im niższy był wtedy kurs CHF/PLN, tym większą korzyść może odnieść klient. Zatem potencjalnie największe korzyści mogą odnieść frankowicze podpisujący umowy w 2008 r., gdy za franka płacono tylko 2 zł (dziś jest to 4,22 zł). Np. posiadacz typowego 30-letniego kredytu frankowego o wartości 300 tys. zł, który został zaciągnięty w połowie 2008 r. (gdy za franka płacono 2 zł), spłacił do tej pory 274 tys. zł rat. Zakładając stabilny kurs na poziomie 4,24 zł, pozostałoby mu jeszcze do zapłaty 414 tys. zł, więc łączny koszt kredytu wyniósłby go 685 tys. zł (w tym aż 600 tys. zł kapitał, podwoił się po umocnieniu franka). Z kolei klient obsługujący analogiczny kredyt złotowy, zaciągnięty w tym samym czasie, spłacił do teraz 230 tys. zł rat i musi wpłacić bankowi jeszcze 245 tys. zł, więc łączny koszt kredytu wyniósłby 475 tys. zł, o 210 tys. zł mniej niż w przypadku kredytu frankowego. Miesięczne raty frankowicza wynosiły po 1900 zł, złotowicza zaś po 1170 zł. Dzięki ugodzie klient zyskałby 44 tys. zł „nadpłaconych" rat (mogłoby to trafić na zmniejszenie kredytu po konwersji), ale przede wszystkim skokowo zmalałaby kwota pozostająca do spłaty, razem z odsetkami i uwzględniając różnicę nadpłaconych rat, łączna korzyść frankowicza przy ugodzie wyniosłaby około 215 tys. zł, dodatkowo zmalałaby rata miesięczna.

Ale korzyści w razie kredytu zaciągniętego w połowie 2006 r. przy kursie CHF/PLN 2,52 są już mniejsze. Frankowicz spłacił 253 tys. zł, pozostało mu jeszcze 298 tys. zł. W przypadku złotowicza jest to odpowiednio 276 tys. zł i 225 tys. zł (frankowicz korzystał początkowo na dużo niższych stopach procentowych w Szwajcarii). Oznacza to, że łączne korzyści po ugodzie wyniosłyby około 50 tys. zł. W przypadku kredytu z początku 2009 r. (kurs 2,92 zł), frankowicz spłacił 178 tys. zł rat, złotowicz zaś 212 tys. zł. Pozostało im jeszcze odpowiednio 293 tys. zł i 251 tys. zł. W takim wypadku ugoda przyniosłaby frankowiczom około 8 tys. zł korzyści.

Wpływ Sądu Najwyższego

O ile tylko kurs franka szwajcarskiego nie wzrośnie. To właśnie jest największe ryzyko, bo każde osłabienie złotego jeszcze bardziej pompowałoby saldo pozostające do spłaty. Ryzyko walutowe mogłoby dać znać o sobie także w przypadku, gdyby po ugodach kurs franka istotnie spadł, co mogłoby rozeźlić klientów i skłonić ich do kwestionowania porozumień.

Istotna dla decyzji klientów będzie też ścieżka alternatywna, czyli decyzje sądów. Na razie masowo wygrywają z bankami, choć rozstrzygnięć prawomocnych wciąż jest niewiele, a czynnik kluczowy dla skutków finansowych przegrywanych spraw sądowych – czyli opłaty za korzystanie z kapitału w razie unieważniania umów – nadal jest niepewny. Kluczowe w zakresie kształtowania linii orzeczniczej w tej sprawie – co będzie decydujące dla tego, na ile atrakcyjne dla klientów będą sprawy sądowe w porównaniu z ugodami – będzie orzeczenie Sądu Najwyższego. Z ustaleń „Rzeczpospolitej" wynika, że jeszcze w tym tygodniu do całej Izby Cywilnej SN trafią pytania prawne dotyczące rozstrzygnięcia spornych kwestii w sprawach o kredyty frankowe.

Ugoda może być atrakcyjną opcją dla tych, którzy z różnych powodów nie chcą wchodzić na drogę sądową, np. są nie do końca przekonani, czy wygrają, nie chcą angażować pieniędzy, czasu i energii na długotrwały spór. Zaletą ugód jest to, że można dogadać się z bankiem w prosty, tani i szybki sposób.

Powiązane artykuły


REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.